Jakoś tak metafizycznie się robi. Wczoraj zaginął gdzieś Efekt Tuska, niestety mimo intensywnych poszukiwań nie udało się nam (dzielnej grupie łowców przygód), go znaleźć. Chociaż, często ryzykując życiem, zaglądaliśmy tu i tam. I mówiąc tu i tam, mam na myśli tu i tam a nie jakieś pośledniejsze miejsca odwiedzane, przez byle żółtodziobów.
Dzisiaj wśród tytułów na salonie widzę rozpoczynający się od ‘Geniusz Tuska’. Więc nie jest źle. Mimo iż Efekt zaginął mamy na otarcie łez Geniusz. Jestem też przekonany, że to nie wszystko, co wielki pączkujący byt – Tusk nam zostawi. Na pewno krąży gdzieś tutaj ‘Duch Tuska’, który pomagać nam będzie w ciężkich chwilach. No i mamy kapłana - Panią Kopacz. Powiadają, że sam pączkujący byt Tusk ją namaścił. Nie będzie źle.
Edit:
Podkład muzyczny
aby pozostać w temacie efektów
i odpowiednio do tematu podniosły
Muse - Butterflies and Hurricanes (Video)


Komentarze
Pokaż komentarze (7)