Oj dawno nie pisałem. Po części wynika to z tego, że odciąłem się od mediów. Rzadko – raz na kilka dni - zdarzy się, że włączę na chwilę telewizje, radio czy zerknę na serwisy informacyjne zamieszczane w internecie. Jak niedźwiedź wystawiam głowę z gawry by sprawdzić czy już zawitała wiosna i szybciutko ją chowam.
Bo tam na zewnątrz w kółko to samo. Bełkot.
Kiedy Prezydent w sytuacji kryzysowej próbuje działać to się dowcipkuje o zamarzniętych skrzydłach. Kiedy Premier po raz n-ty ucieka od podjęcia decyzji i znika, to się wychwala fachowość i wysokie morale rządzącej ekipy. Uwagi o brak spójnych działań i wizji, która zwykle się przydaje w dobie kryzysu, zbija się cytatami sondaży. Bo jedynym sukcesem obecnej ekipy wydają się być właśnie sondaże. Sukcesy poprzedników tłumaczy się sytuacją światową, porażki dzisiejszych włodarzy podobnie. Właściwie, jak widać poza sondażami nic od naszych władz nie zależy. A w tej dziedzinie obecna ekipa ma się świetnie. Robi widać co może – Premier nawet udaje że po angielsku gadać potrafi – co wśród wysublimowanej inteligencji głosującej na PO uchodzi za dobry styl. Więc czym tu się w polityce interesować. Nawet cudów, na które ja zasługuję nie widać – wiadomo, świat sprawiedliwy nie jest, uparcie ignoruje moje zasługiwanie na cuda i ich nie przysyła.
Bełkotu można słuchać przez rok, dwa; ale ktoś kto z własnej nieprzymuszonej woli słucha przez rok trzeci musi mieć albo bardzo mocny żołądek albo mieć specyficzne poczucie humoru albo być kretynem. Więc wyciągnąłem wtyczki z kontaktu i sprzętu RTV już nawet na 'stendbaju' nie zostawiam. Zachowanie wielce proekologiczne.Gazet też nie kupuję.
Czekam. Może wyjadę. Bo jakoś dość mam upajającej się swoją inteligenckością inteligencji przepychającej się w kolejkach, zanudzającej mnie z odbiorników i wybierającej jakiś takich udanych inaczej do władz.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)