35 obserwujących
1949 notek
1308k odsłon
  194   0

Różne prokuratury różne światy

Jak wiadomo od 2017 roku Unia Europejska posiada własną prokuraturę. Szefową tej unijnej instytucji wybrano Rumunkę Laurę Kȍvesi z bogatym prokuratorskim dorobkiem, która tak skwitowała swój wybór:

„Kiedy zostałam szefową krajowej dyrekcji antykorupcyjnej w Rumunii, powiedziałam, że jeśli ktoś spróbuje wywrzeć na mnie wpływ, podam to do wiadomości publicznej. To samo zrobię na tym stanowisku”.

Bardzo wymowne zaś są te słowa p. prokurator:

„Mam nadzieję, że to głosowanie zmotywuje władze Rumunii do wzmocnienia walki z korupcją i poprawy niezależności sądownictwa. Dobrze, aby sędziowie i prokuratorzy nie obawiali się nacisków” – powiedziała.

www. Laura Kövesi, nowa Europejska Prokurator Generalna: Nie stresują mnie naciski polityczne – EURACTIV.pl

Jej historia wyboru przypomina historię wyboru Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej tym, że była jej przeciwna ojczysta Rumunia, tak jak Polska przeciwko Tuskowi.

Rumunia ma „na pieńku” z Komisją Europejską za forsowane przez obecne władze reformy w wymiarze sprawiedliwości, które /podobnie jak w Polsce reformy Ziobry/ zostały uznane przez opozycję, a także część międzynarodowych organizacji (np. Komisję Wenecką) za niezgodne z konstytucją i służące de facto podporządkowaniu prokuratur władzy wykonawczej. Przeciw reformom odbywały się w ubiegłym roku w Rumunii największe protesty uliczne od czasu rewolucji z 1989 r.

www. Laura Codruța Kövesi wskazana na szefową Prokuratury Europejskiej – EURACTIV.pl

Podobieństwo sporu Rumunii i Polski z Unią dotyczy reform wymiaru sprawiedliwości, który obecne rządy tych państw bezceremonialnie podporządkowują władzy wykonawczej.

Pani Laura Kövesi była 6 lat prokuratorem generalnym Rumunii /2006 -12/ a potem główną prokurator Krajowego Biura Antykorupcyjnego, które pod jej kierownictwem o kilkaset procent podniosło wykrywalność przestępstw korupcyjnych w tym wśród polityków, burmistrzów, ministrów. Jest więc wysoce wymowne, że w 2018 r. rząd Rumunii doprowadził do jej odwołania.

Czyli niechęć do niej rumuńskiego rządu to uzasadnione obawy przed dociekliwością szefowej Prokuratury Europejskiej przy badaniu prawidłowych procedur wydawania subwencji unijnych i rzetelnego dokumentowania tego procesu w skorumpowanej Rumunii. Widać, ze ministrowie rumuńscy mieli „własne” plany dotyczące konsumowania tych subwencji.

Podobnie do rządu rumuńskiego prezentowała w imieniu rządu polska premier Beata Szydło w 2017 roku przy powoływaniu Donalda Tuska na drugą kadencję szefa unijnej RE. Polska jako jedyna była przeciwko kandydatowi z własnego kraju na wysokie stanowisko unijne wymownie przegrywając głosowanie stosunkiem głosów 27 do 1.

To głosowanie to był też akt strachu polskich władz przed unijną aktywnością b. premiera Polski w demaskowaniu na forum unijnym antydemokratycznych reform polskiego wymiary sprawiedliwości. Obawy były uzasadnione, co potwierdza aktualna postawa polskiego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego p. Zbigniewa Ziobry wobec wyroków TSUE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka /organ sądownictwa międzynarodowego powołany w 1959/ w Strasburgu, których wyroki „miażdżą” orzecznictwo zreformowanych w Polsce sądów.

Ostatnio Zbigniew Ziobro skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie dokonywania oceny legalności wyboru sędziów polskiego TK przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ziobro chce zbadania oceny zgodności z polską konstytucją jednego z artykułów Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka z takim kuriozalnym uzasadnieniem:

"Bezprecedensowy charakter niniejszej sprawy podkreśla niemal historyczny moment, w jakim znalazł się dyskurs o suwerenności państwa na tle postępujących mechanizmów internacjonalizacji prawa".

We wniosku - podpisanym przez p. Ziobrę - zwrócono się o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - chodzi o art. 6 ust. 1 zdanie pierwsze tej konwencji:

"Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą przy rozstrzyganiu o jego prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym, albo o zasadności każdego oskarżenia w wytoczonej przeciwko niemu sprawie karnej" - głosi ten przepis konwencji”.

Czyli polski minister sprawiedliwości chce nas tego prawa pozbawić.

Przyczynkiem tej „awantury” jest przegrana Polski /ministra/ w sprawie odwołania przez niego dwoje sędziów, prezesa oraz wiceprezes Sądu Okręgowego w Kielcach, których Zbigniew Ziobro odwołał ze stanowisk przed upływem kadencji. Sędziowie wygrali proces przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPCz) w Strasburgu. Obojgu z nich państwo polskie musi wypłacić po 20 tys. euro, bo według Trybunału sędziom odmówiono prawa do sądu, czym naruszono Europejską Konwencję Praw Człowieka.

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka