35 obserwujących
1964 notki
1313k odsłon
  67   0

Legitymacja społeczna

Tytuł notki nasunął mi się po wypowiedzi pana premiera Mateusza Morawieckiego z taką uwagą: „Nikt w Europie, a już zwłaszcza nikt, kto nie posiada legitymacji społecznej nie powinien sposób arbitralny podejmować decyzji, która naraża bezpieczeństwo energetyczne kraju /Polski/…”.

Wypowiedź ta jest reakcją polskiego rządu na postanowienie wiceprezes TSUE Rosario Silva de Lapuerta, która nałożyła na Polskę karę pół miliona euro dziennie za lekceważące ignorowanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącego zaniechania kopania węgla brunatnego w kopalni Turów /Bogatynia/ dewastującej stosunki wodne w Czechach. Postępowanie zostało wszczęta ze skargi Republiki Czeskiej.

Czesi zażądali od Polski zamknięcia kopalni, a do tego czasu oczekiwali od Polski budowy ujęć wody pitnej dla ludności czeskiej pozbawionej tej wody działalnością właśnie owej turowskiej kopalni odkrywkowej w sąsiedztwie Czech.

Polski rząd nie spełnił tej prośby /żądań/ więc Republika Czeska zaskarżyła Polskę do Trybunału Europejskiego, który wydał wyrok na korzyść Czech. Tego wyroku Polska też nie respektuje.

Rząd tłumaczy ów impas tym, że: „Czesi zachowali się w sposób absolutnie bez dobrej woli”. Premier nie wyjaśnił jednak na czym ów brak dobrej woli polegał.

Chór polskich ministrów i euro parlamentarzystów PiS jednogłośnie „grzmi” anty unijnymi tekstami w takim stylu: „Postanowienie TSUE jest totalnie polityczne, nieludzkie, agresywne i bez podstaw prawnych”.

Głosy takie nie dziwią, bo to dla Polski wybitnie trudny temat, ale  także bardzo trudny temat dla Czech, o czym strona polska niezrozumiale milczy.

Rozwiązanie musi więc nastąpić w solidarnym dzianiu obu państw. Trzeba zaznaczyć – państw zaprzyjaźnionych. W opinii Czech Polska takiej woli nie wykazuje stąd skarga do europejskiego trybunału.

Szokującym jest też, że od ponad roku w Pradze  nie ma polskiego ambasadora. Tajemnicza polityka.

Co do TSUE jest ono właśnie europejskim sądem rozpatrującym trudne, miedzypaństwowe spory. Legalności tego Trybunału nikt - poza Polską - nie kwestionuje. Zaś kazus językowy premiera Morawieckiego o wiceprezes TSUE Rosario Silva de Lapuerta, że  "Nikt w Europie, a już zwłaszcza nikt, kto nie posiada legitymacji społecznej nie powinien sposób arbitralny podejmować decyzji,”?/,, - która zgodnie z procedurami trybunału wydała postanowienie o nałożeniu na Polskę kary jest kuriozalnie, bo lekkomyślnie błędne w swojej kategoryczności wyrażonej bez najmniejszej znajomości prawa unijnego. To kolejny lapsus językowy polskiego dygnitarza obozu rządzącego, obraźliwy wobec wysokiego dygnitarza UE, tej Unii z którą nasze stosunki z godziny na godziną są zaostrzane zamiast być łagodzone.

Okazuje się to niemiłą bolączka naszej dyplomacji, której niski poziom jest tajemnicą poliszynela.

Trzeba też przypomnieć historyczną już niezręczność polskiego prezydenta wobec nowo wybranego prezydenta USA Joe Bidena, któremu  po wygranych wyborach p. Duda gratulował dobrej kampanii wyborczej zamiast wygranej prezydentury.

Smutne stosunki z USA narastają. Polska jest jednym z nielicznych państw sojuszniczych z USA, z przedstawicielami którego prezydent Biden jeszcze się nie spotkał. Nie udało się to prezydentowi Dudzie nawet na obecnej sesji ONZ.

Zamiast resume przypomnę, że w większości państw świata sądy nie mają umocowania społecznego, a tylko /a może aż/ konstytucyjne. TSUE i jego struktury mają prawomocne umocowanie w ustroju UE nadanej im traktatami.

W ustrojowych systemach wielu państw dających władze tyranom lepiej nie wspominać, choć działają oni /tyrani/ zgodnie z legitymacją społeczną.

Jaką drogą kroczy Polska pod obecnymi rządami Zjednoczonej Prawicy nie wiadomo.

Wiadome jest tylko, że jest to marsz samotny po drodze pełnej niezrozumiałych zakrętów.

Chyba już czas wyjść na prostą!

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale