Nie chcę tu wracać do tamtej wymiany zdań - wszak sprawa jest prosta: premier obejmując urząd nie złożył mandatu posła, więc naturalnym uzasadnieniem nie pełnienia przez niego obowiązków związanych z głosowaniem byłaby inna forma pracy parlamentarnej (jakieś negocjacje, prace nad ustawą, spotkanie z przedstawicielami strony społecznej w jakiejś sprawie, itp.) lub zwiazanej z urzędem prezesa RM.
Tymczasem - Sejm pracował, a premier grał w piłkę. I tyle. Każdy ocenia to po swojemu - mnie tylko dziwi intensywność tej dyskusji - wszak od dawna wiadomo, że szef PO mając do wyboru pracę w Sejmie i połkę nożną, skłania się ku bramce numer dwa.
Zwolennicy PO popierają "fajnego chłopaka", a przeciwnicy raczej powinni wiedzieć, czego się spodziewać.
Ja bym zwrócił uwagę na coś innego - autorzy "Teraz My", by się uwiarygodnić w związku z faktem, że nawet w środowisku dziennikarskim ich stacja bywa nazywana Tusk Vision Network "obnażają" kolejną wizerunkową kwestię związaną z politykiem Platformy Obywatelskiej. I to występującym w "nowej nazwie" firmy - fiu, fiu :)
Konsekwentnie, od półtora roku, nie interesują ich dla odmiany drobiazgi związane z funkcjonowaniem K. Bondaryka w ABW, prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie nadużyć J. Palikota w kampanii wyborczej, bo... twierdzi on, iż są bezpodstawne, władze Warszawy nie egzekwują od Mostostalu 74 mln kary, bo pracuje tam czyjś szwagier, a olsztyńscy działacze PO udzielają poparcia byłemu prezydentowi oskarżanamu o gwałt i molestowanie. O Sopocie nawet nie ma co wspominać. Nie - przez cały dzień dyskutowane są sportowe talenty premiera.
A A. Bielan z satysfakcją zachęca do oglądania tego cyrku. Ktoś powinien puknąć się w głowę - i posłuchać echa.




Komentarze
Pokaż komentarze (23)