5 obserwujących
127 notek
64k odsłony
  209   0

Postępowy konserwatyzm globalny

Wykrez za http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/thermo/solact.html
Wykrez za http://hyperphysics.phy-astr.gsu.edu/hbase/thermo/solact.html

Cały świat, zwłaszcza tzw. świat postępowy opanował konserwatyzm w podejściu do planety. Jest to trochę śmieszne, zwłaszcza w wydaniu lewicy i zielonych. Otóż chciano by zatrzymać ewolucję tzw globalnej temperatury globu ziemskiego, a przynajmniej zapobiec jej podwyższeniu o więcej niż 2 st. C do końca wieku. Gdy piszę "cały świat [] opanował" to oczywiście odnoszę się do większościowego dyskursu oficjalnego, bo praktyka wskazuje raczej na to, że każdy dalej (po cichu) robi swoje, czyli spala węgiel kopalny w silniku samochodu, pod czajnikiem na kuchni gazowej czy też w ciepłowni miejskiej, skończywszy na elektrowni by np. naładować akumulatory "ekologicznego" samochodu elektrycznego jest w tym duża doza hipokryzji oraz poprawności politycznej.
Problem w tym, że nie istnieje coś takiego jak temperatura Ziemi. w Każdym razie, jest spór naukowców o jej wyliczenia. Każdy laik zdaje sobie sprawę, że nie jest możliwe zmierzenie temperatury całej materii składającej się na planetę i jej atmosferę, zatem mamy do czynienia z metodami przybliżonymi, skąd spory. Są naukowcy, którzy twierdzą wręcz, że Ziemia nie ociepla się a wręcz oziębia.
Nie to jest jednak najbardziej wątpliwe w całej sprawie, bo pewne objawy nie kłamią, takie jak ubytek lodowców (przy braku skonstatowania przybierania takowych w innych miejscach) czy też podnoszący się poziom wód w oceanach.

Dużo więcej wątpliwości wzbudzają manipulacje komunikacyjne oraz wybiórczość w powoływaniu się na procesy zbadane naukowo.

Zacznę od manipulacji. Gdy widzę w poważnych programach dokumentalno - publicystycznych smog wielkich miast chińskich jako ilustrację do narracji na temat efektu cieplarnianego związanego ze zwiększającą się ilością CO2 to test ewidentna manipulacja. Smog wynika z wyrzucania dużych ilości nieoczyszczonych spalin do atmosfery. Zaś dwutlenek węgla, odpowiedzialny za efekt cieplarniany, wytwarzany w tym samym czasie jest bezbarwny i przezroczysty, innymi słowy - niewidoczny.  Manipulacja polega na wykorzystaniu większościowych skłonności społeczeństw do ochrony środowiska naturalnego dla sprawy tzw globalnego ocieplenia. Oszustwo to zmusza każdego myślącego do zadania sobie pytania : skoro efekt cieplarniany jest zły, to dlaczego dowodzi się tego przy pomocy kłamstwa ? Powiedzmy to jasno : sam dwutlenek węgla nie jest w żadnym stopniu szkodliwy, dla żadnej formy życia na Ziemi, dla ogromnej ilości organizmów jego obecność w atmosferze jest niezbędna dla życia, dla innych - obojętna, jeśli nie zagraża przy tym zbyt niska ilość tlenu. Zatem łączenie ocieplenia z zanieczyszczeniem środowiska jest tylko pozornie zasadne, gdyż walkę z emisją zanieczyszczeń można prowadzić niezależnie od ograniczenia konsumpcji kopalnych źródeł energii. Proszę mnie nie rozumieć źle : ja nie twierdzę, że efektu cieplarnianego nie ma, ani też, że ocieplenie nikomu niczym nie zagraża, z całą pewnością zagraża wyspom i terenom położonym blisko poziomu morza. Stawiam jednak pytanie : czemu ma służyć wskazana powyżej manipulacja ?

Inna manipulacja, dotycząca nauk przyrodniczych tym razem, polega na uznaniu dogmatu, że stan planety Ziemia z XX wieku oznacza normalność, zaś zmiana tego stanu jest uznawana za zło. Otóż Ziemia, nie licząc się zupełnie z tym dogmatem zmienia się od zarania swoich dziejów i zapewne nie przestanie. Czy jakakolwiek kopalina inkryminowana dzisiaj, a zatem węgiel kamienny czy brunatny, ropa naftowa lub gaz ziemny nie jest zmagazynowaną w przeszłości przez rośliny energią słoneczną ? Ależ jest, czyli innymi słowy, jest to ta sama energia odnawialna, o której tak wiele się mówi, tyle, że odnawialna w innej skali czasu. Po co zatem wprowadzać takie fałszywe, wartościujące rozróżnienie ? Dwutlenek węgla powstały ze spalania węgla może ponownie zamienić się w węgiel za pomocą roślin. Więcej : im większy poziom CO2 w atmosferze, tym szybciej i łatwiej następuje jego absorpcja przez rośliny, zatem natura sama posiada mechanizm zachowania równowagi, wystarczy nie przeszkadzać jej w tym zbytnio.

Wreszcie, kolejny naturalny sprzeciw pojawia się w moim umyśle, gdy widzę odniesienia do nauki na temat mechanizmów efektu cieplarnianego w aspekcie stężenia CO2 w atmosferze i jednocześnie pominięcie czy przemilczenie innych czynników, takich jak wpływ aktywności słonecznej. Nikt z naukowców nie zaprzecza, że na temperaturę na Ziemi aktywność Słońca ma wpływ ogromny, interpolowane zmiany temperatury pokrywają się z (odtworzonymi m. in. poprzez badaniawiekowych próbek lodowca) zmianami aktywności Słońca. Mechanizm ten jest znany : aktywność słoneczna, poprzez emitowane cząstki bombardujące wyższe warstwy atmosfery wpływa na tworzenie się powłoki chmur (tu trzeba g woli uczciwości powiedzieć, że wyższy stopień zanieczyszczeń w atmosferze może wytwarzanie chmur faworyzować, zatem to, co pisałem o oszustwie należy brać z tą poprawką. Aczkolwiek, nie zmienia to samego faktu manipulacji : obraz zanieczyszczenia atmosfery dla argumentu o emisji CO2). Naukowcy krzyczą na alarm, bo wykresy średniej aktywności Słońca i średniej temperatury na Ziemi pokrywają się do lat 70-tych XX w. zaś potem następuje wyraźna rozbieżność, krzywa temperatury pikuje w górę, podczas gdy aktywność Słońca – mniej. Co z tego wynika ?Domniemanie wpływu działalności człowieka, poprzez tempo spalania kopalin jest zasadne. Czego się zatem czepiam ? Otóż tego, że nie wiemy, jak to zakłócenie wywołane przez człowieka uplasuje się ostatecznie w sumarycznym efekcie w przyszłości. Zmiany aktywności słonecznej mogą bowiem ten wzrost temperatury powiększyć, zniwelować albo wręcz odwrócić. W szczególności, może się okazać, że bez tej „ociepleniowej” działalności człowieka, Ziemię czekałaby bardziej dotkliwa katastrofa klimatyczna. Oczywiście, że to jest tylko gdybanie. Nikt nie wie jak będzie. Wszyscy zaś widzimy co jest. Ja tego nie podważam. Twierdzę jednak, że nie da się też przewidzieć, czy działania polegające na redukcji emisji CO2 będą miały ostatecznie efekt pozytywny.

Przede wszystkim brakuje mi tutaj pokory, właśnie w postrzeganiu tego czynnika ludzkiego jako jednego z elementów wszystkich żywiołów Kosmosu, elementu wagowo drobnego, choć wzrost temperatury jest dzisiaj mierzalny. Pamiętajmy, że na pozostałe czynniki, głównie na aktywność Słońca wpływu nie mamy, a odgrywa ona tutaj rolę decydującą.

Zupełnie nie przyjmuję argumentu, że spalając węgiel człowiek stracił pokorę i zagraża Światu. Człowiek pozostaje cały czas jednym z elementów natury. Do zmiany tego myślenia mogłaby doprowadzić np. groźba użycia całych zasobów broni nuklearnej (istniejącej i możliwej do wytworzenia), ale też tylko w odniesieniu do jednej planety. Kosmosowi człowiek zagrozić nie może. Kosmos skazał go już dawno na nieuchronną śmierć w kąpieli słonecznej a czas jaki nas od tego dzieli, choć dla człowieka niewyobrażalny, jest dla Kosmosu chwilą.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale