0 obserwujących
57 notek
58k odsłon
  5405   0

Jeden dzień na Gibraltarze cz 1

Zapraszam was na Gibraltar- terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii. Kolejną relację z cyklu " Moje podróże po świecie"

 
 
Ten skalisty półwysep leży na południowym wybrzeżu Półwyspu Iberyjskiego na styku Morza Śródziemnego a Oceanu Atlantyckiego. 
Gibraltar jest w całości terytorium zależnym od Wielkiej Brytanii o szerokiej autonomii i niezależności. Posiada własny rząd oraz konstytucję i zaliczany jest do rajów podatkowych.
 
Historia 
 
Ten skrawek europejskiej ziemi ma  zawiłą i skomplikowaną historię. Już w 711 roku miało tu miejsce lądowanie berberyjskiego wodza Tarika który rozpoczął arabski podbój Hiszpanii. Stąd nazwa Gibraltaru w języku arabskim "Dżabal al-Tarik" co oznacza Góra Tarika.
W 1462 roku Gibraltar zostaje odbity z rąk Maurów przez wojska chrześcijańskie  a w 1704 roku w trakcie wojny o sukcesje hiszpańską zdobywają półwysep Brytyjczycy. Pokój utrechcki z 1713 roku przyznaje Gibraltar Brytyjczykom jako wieczysta kolonię. Nieścisłości w tym traktacie sprawiły że do dnia dzisiejszego istnieje konflikt między Hiszpanią a Wielką Brytanią.
 
Hiszpania w 1727 roku w trakcie wojny hiszpańsko-brytyjskiej podjęła próbę odzyskania tego skrawka ziemi, jednak doznała porażki i na mocy traktatu z Sewilli Gibraltar pozostał pod panowaniem brytyjskim. Konkurentami Brytyjczyków do panowania na Gibraltarze byli Holendrzy którzy również chcieli przejąć te terytorium. Na mocy tego traktatu, między kontynentalną Hiszpanią a Gibraltarem ustanowiono strefę neutralną o długości 1140 m ( hiszp. 600 tlises ).  
Zapis mówiący o neutralnym pasie brzmi: "ustala się strefę szeroka na "więcej niż odległość dwóch strzałów armatnich między Hiszpanami a Brytyjczykami". 
 
W 1779 roku rozpoczęło się ostatnie, czternaste oblężenie Gibraltaru zwane dziś Wielkim Oblężeniem. Zjednoczone wojska francusko-hiszpańskie przez ponad cztery lata próbowały zdobyć fort jednak bez skutku. Kres oblężeniu przyniósł traktat wersalski z 1783 ostatecznie potwierdzający zwierzchnictwo Brytyjczyków nad Gibraltarem.
 
W 1908 roku Brytyjczycy w części strefy do której wysunęli roszczenia wybudowali ogrodzenie. Stanowiło to faktyczny podział strefy. Hiszpania do dnia dzisiejszego oficjalnie nie uznaje granicy z Gibraltarem. 
W czasie II Wojny Światowej kilkakrotnie próbowano zdobyć Gibraltar. Francuzi a także Włosi atakowali brytyjski garnizon z powietrza i morza. Mimo wsparcia Niemców nigdy jednak nie pokonali Brytyjczyków.
Po zakończeniu II Wojny Światowej, hiszpański reżim gen. Franco rozpoczął intensywne działania na arenie międzynarodowej mające na celu doprowadzenie do zwrotu półwyspu gibraltarskiego Hiszpanii. Napotykając na opór zarówno Brytyjczyków jak i ich sojuszników, reżim wprowadził restrykcje ekonomiczne a w 1969 roku Hiszpania jednostronnie zamknęła granicę lądową, morską i powietrzną z Gibraltarem oraz zlikwidowała połączenia telekomunikacyjne z Hiszpanią. Trwało to do 1975 roku, planowane na rok 1982 ponowne otwarcie granicy lądowej przesunięto dopiero na  1985 z powodu wojny brytyjsko-argentyńskiej o Falklandy gdy okazało się że Hiszpania w sporze o te wyspy poparła Argentynę.
 
 
Podróż na Gibraltar
 
Naszą wyprawę na Gibraltar rozpoczynamy w Andaluzji, a dokładnie na Costal del Sol z sześćdziesięciotysięcznej Fuengiroli. Podróż samochodem nie zajmuje nam więcej niż półtorej godziny. Do wyboru mamy podróż płatną autostradą A7 lub biegnącą wzdłuż wybrzeża drogą szybkiego ruchu AP7 oraz N340. Wybieramy tę drugą opcję. Przejeżdżamy przez malownicze miasta wciśnięte między wybrzeże Costa del Sol a Góry Betyckie. Mijamy La Cala de Mijas, Marbelle, San Pedro de Alcantara, Estepone. W San Roque skręcamy na autostradę CA-340 prowadzącą do La Linea de la Concepcion która jest miastem-satelitą Gibraltaru. W przeszłości jak i teraz stanowiło ono i stanowi zaplecze robotnicze dla brytyjskiej enklawy.
 
 
Gdy wjeżdżamy do La Linea od razu stajemy w korku. Niezliczona ilość samochodów, autobusów i skuterów uświadamia nam w jakim miejscu się znajdujemy. Jest godzina 9 rano a korek do granicy na Gibraltarze ma już długości 4 km. Czymś naturalnym jest wymuszanie, zajeżdżanie drogi, jazda na rondach "pod prąd" czy przejazdy przez wysokie krawężniki oddzielające pasy ruchu w kierunku do granicy i do hiszpańskiego miasta. 
Spokojnie przesuwając się w korku, w żółwim tempie po około jednej godzinie jesteśmy na "ostatniej prostej" do granicy. Tuż przy granicy a w zasadzie praktycznie na niej widzimy nowy terminal lotniska na Gibraltarze. Od strony hiszpańskiej budki kontrolne są puste, przejeżdżamy bez wyciągania paszportów, co innego po stronie brytyjskiej. "Stop, passport please”, głos nie znoszący sprzeciwu wyrywa nas z podziwu nad pomysłowością innych uczestników ruchu drogowego. Szybkie przejrzenie naszych paszportów, krótkie "Welcome to Gibraltar" i możemy jechać dalej.
 
Wzdłuż Winston Churchill Avenue znajduje stary terminal pasażerski który w chwili obecnej pełni funkcję administracyjne oraz terminala General Aviation. Jedziemy dalej pod  podniesionymi szlabanami i...przecinamy drogę startową lotniska.
 
 
 
 
Regularny ruch lotniczy na gibraltarskim lotnisku można porównać do ruchu na lotnisku w...Bydgoszczy, Łodzi czy Lublinie. I  nie chodzi tu wcale o ilość przewoźników tylko o częstotliwość.
Z lotniska operują trzej przewoźnicy: British Airways wykonujący loty na trasie do Londynu-Heathrow, easyJet latający do Londynu-Gatwick oraz Monarch operujący na trasach do Londynu-Luton, Manchesteru i Birmingham. Częstotliwość lotów uzależniona jest od okresu roku. W sezonie letnim planowane są 32 loty tygodniowo: 11 lotów na Gatwick, 9 lotów na Heathrow, 5 lotów na Luton, 4 loty do Manchesteru i 3 loty tygodniowo do Birmingham.
 
 
 
 
Po minięciu lotniska wjeżdżamy do miasta i od razu kierujemy się na "The Rock" - szczyt Skały gibraltarskiej, zwiedzanie samego miasta zostawiając na później. Nasz przyrząd do jeżdżenia zwany samochodem zostawiamy na bezpłatnym parkingu tuż przy stacji kolejki Cable Car.
 
 
W kasie kupujemy bilety tam i z powrotem, koszt 10,50 GBP za osobę. Można również kupić bilet w jedną stronę co uszczupli nasz portfel o 8,50 GBP i jednocześnie wiąże się z koniecznością powrotu z góry na własnych nogach, możemy też pokusić się o zakup biletu łączonego na  przejazd Cable Car oraz  zwiedzanie rezerwatu przyrody co uszczupli nasz budżet o równowartość 18,50 GBP. 
Kolejka linowa "Cable Car" został zbudowana w 1966 przez szwajcarską firmę Von Roll Holding. Wagoniki tej kolejki przewiozą nas na wysokość 412 m n.p.m. niemalże na sam szczyt The Rock. 
Wagoniki poruszają się z prędkością 5 m/s a  czas przejazdu to ok. 6 minut w zależności czy zatrzymujemy się na stacji The Apes' Den- Małpia kryjówka czy też bezpośrednio wjeżdżamy na górę.
 
Z The Rock roztacza się przepiękny widok na Gibraltar, Zatokę Gibraltarską ( hiszp. Zatoka Algerciras), La Linea a także przy dobrej pogodzie możemy zobaczyć Maroko i Ceutę - hiszpańską enklawę w Afryce. 
 
 
 
 
Jednak najbardziej rozpoznawalną atrakcją The Rock oprócz militarnego przeznaczenia skały, jest kolonia małp berberyjskich.
 
 
Magoty gibraltarskie to jedyny gatunek małp żyjący w stanie wolnym w Europie. Obecnie na Gibraltarze żyje około 230-240 sztuk tych osobników.
 
 
 
Z małpami jest nie lada problem, przez lata kontaktu z ludźmi małpy te zmieniły całkowicie swój styl bycia. Bardzo często zdarzają się przypadki ataku zwierząt na turystów w celu zdobycia pożywienia lub picia. Potwierdzone są przypadki wyrywania przez małpy jedzenia i napojów z rąk turystów, a także "kradzież plecaka" lub torby z jedzeniem.
 
 
Na terenie całego rezerwatu ustawione są znaki zakazujące dokarmiania małp a złamanie zakazu karane jest mandatem w wysokości 500 GBP.
Małpy chętnie dają się fotografować, należy jednak zachować odpowiedni odstęp i nie prowokować małp przez wyciąganie w ich kierunku ręki.
Gdy małpy upatrzą sobie "człowieczą ofiarę" potrafią nawet zablokować i obsiąść samochód!, potrafią też sięgać do...kieszeni turystów.
 
 
 
The Rock kryje również inne atrakcje, a mianowicie w kilkunastu punktach są rozmieszczone działa obronne tworząc system obrony.
 
 
Ale o tym i o innych atrakcjach Gibraltaru w drugiej części relacji z naszej wizyty.
 

Zobacz galerię zdjęć:

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości