615 obserwujących
1599 notek
9362k odsłony
  13631   0

O pożytkach z fachowców wojskowych lub "czujne przestworza"

 

Odkąd moonwalker S. Wiśniewski w swych zeznaniach sejmowych powołał się na (enigmatycznych) fachowców wojskowych, określenie przez niego użyte weszło także do języka paranoików smoleńskich, szczególnie tych, którzy nie mogą się nadziwić blackoutowi, jaki zapanował w tych nadwiślańskich instytucjach, jednostkach i służbach, które powinny były 10-go Kwietnia wiedzieć na bieżąco, jakie są losy prezydenckiej delegacji, zwłaszcza głowy polskiego państwa i członków sztabu generalnego. Spodziewałem się, że może jakieś światło na te tajemnice rozpoznania rzuca wywiad z gen. M. Olbrychtem zamieszczony w latem br. w miesięczniku „Armia” pod niezwykle obiecującym tytułem „Najważniejszy jest człowiek” (http://www.sgwp.wp.mil.pl/plik/file/publikacje/Armia_maj_2011.pdf) (na temat kwestii związanej z tym, że najważniejszy jest człowiek por. także http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/10/byy-maje-byy-bzy.html), ale niestety przeliczyłem się. Olbrycht (przez parę miesięcy po śmierci śp. gen. W. Potasińskiego szefujący Wojskom Specjalnym; po nim dowództwo objął gen. P. Patalong (http://www.wojskaspecjalne.mil.pl/30-obecni.html?ln=pl)) obecnie, tj. od początku października 2010 r. pełni funkcję szefa Zarządu Analiz Wywiadowczych i Rozpoznawczych (http://www.wojskaspecjalne.mil.pl/31-byli.html?ln=pl) na temat jednak rozpoznawczego zabezpieczenia przelotu delegacji prezydenckiej nie mówi nic; nie wspomina też o słynnym komunikacie z 9 kwietnia 2010 a dotyczącym zagrożenia terrorystycznym atakiem na jeden z unijnych samolotów.
 
Wywiad dotyczy niestety głównie „spraw ogólnych” oraz zagadnień związanych z zagranicznymi misjami polskich żołnierzy, aczkolwiek trafiają się w nim różne istotne spostrzeżenia. W nawiązaniu do praktyk stosowanych przez Interpol, z którymi Olbrycht miał okazję osobiście się zapoznać, generał powiada, mając na myśli nasz kraj, tak: „Im mniejsza armia, tym większy priorytet powinien być nadany środkom rozpoznawczym i wywiadowczym. Taka jest zasada. Bez funkcjonującego sprawnie systemu rozpoznania dowódcy dysponując czołgami, samolotami, okrętami, bojowymi wozami piechoty, rakietami i masą żołnierską nie będą wiedzieli gdzie uderzyć i z jakim zagrożeniem się liczyć.
 
Jedną trzecią sukcesu jest posiadanie mocno rozbudowanych baz danych i odpowiedniej techniki. Dwie trzecie to ludzie: zwiadowcy, operatorzy sprzętu i wreszcie analitycy, którzy po latach pracy są w stanie właściwie odczytać zdjęcia lotnicze czy satelitarne, rozpoznać źródła promieniowania elektronicznego, zrozumieć prowadzone w eterze, w różnych językach rozmowy i wreszcie przerobić to wszystko na wnioski, pozwalające stworzyć jednolity obraz sytuacji oraz wskazać kierunki zagrożeń” - z czym rzecz jasna nie wypada się nie zgodzić. Niestety, na temat tego, jak 10-go Kwietnia wyglądało to kompleksowo prowadzone rozpoznanie nie wiemy nadal zupełnie nic, a przecież, tenże sam Olbrycht podkreśla, że:
 
Rozpoznanie jest działalnością o charakterze ciągłym, nie może więc bazować na rozwiązaniach „roboczych” i doraźnych. Obejmując różne źródła wiedzy, ma dostarczyć terminowy i wiarygodny obraz sytuacji operacyjnej, a to musi opierać się o sprawdzone rozwiązania.” A wcześniej jeszcze mówi: „Identyfikacja zagrożeń wymaga gromadzenia danych z różnych obszarów, analizowania ich i określenia kierunków przeciwdziałania im. Dlatego tak ważny jest rozwój sprzętu wykorzystywanego w tej działalności. Budowa obiektów stałych i jednoczesny zakup środków mobilnych. Stosowanie najnowszych technologii pozwala na pozyskiwanie danych na lądzie, wodzie, w powietrzu i w kosmosie. Zbudowany system ma zapewnić ciągłość rozpoznania, jego wiarygodność oraz terminowość dostarczania odpowiednich opracowań do ośrodków decyzyjnych.
 
Wspomniałem wcześniej, że w wywiadzie pojawia się kwestia zabezpieczania zagranicznych misji wojskowych z udziałem polskich żołnierzy, no ale wylot prezydenckiej delegacji też stanowił swoistą zagraniczną (pokojową) misję i to na tereny kraju, o jakim trudno powiedzieć, by pełnił rolę naszego najlepszego przyjaciela. Zakładając jednak, że „rozpoznanie na wschodzie” od czasu „upadku komunizmu” nie jest jakoś szczególnie prowadzone, ponieważ mogłoby albo rozdrażnić Moskwę, albo też świadczyć, iż traktujemy ją nie wiedzieć czemu jako potencjalne zagrożenie Polski, to przecież można byłoby dostarczyć chociaż dokładnej wiedzy o tym, co się działo rano 10-go Kwietnia na Okęciu, zwłaszcza że są ku temu specjalistyczne narzędzia:
 
GEOSERWER jest nowoczesnym repozytorium cyfrowej informacji geograficznej o charakterze portalowym. Powstał w celu udostępniania zasobów geograficznych organom dowodzenia i kierowania Siłami Zbrojnymi. System umożliwia użytkownikom wyposażonym w przeglądarkę internetową Internet Explorer dostęp do całości zgromadzonych danych geoprzestrzennych jakimi dysponują Siły Zbrojne.
 
Powinny więc istnieć bardzo dokładne zdjęcia tego, co się działo 10-go Kwietnia na Okęciu. Inny generał, Z. Galec, który 10-go pełnił funkcję szefa COP, jak pisałem swego czasu (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/05/widok-z-gory.html), tak we wrześniu 2010 podsumowywał pracę COP (odchodząc ze swego stanowiska):
 
Kadra COP zdobywa niezbędne doświadczenie podczas codziennych dyżurów bojowych, w czasie których wykryto w ubiegłym roku ponad 30 przypadków utraty łączności przez statki powietrzne komercyjnych linii lotniczych, co było związane ze startami załóg samolotów myśliwskich pełniących dyżury bojowe w celu udzielenia pomocy załogom cywilnych maszyn. Ponadto przeprowadzono około stu treningów w powietrzu z załogami lotniczymi pełniącymi dyżur bojowy i podobną liczbę treningów z załogami pełniącymi dyżur w systemie ratownictwa powietrznego (SAR). Zrealizowano także ponad 50 przedsięwzięć z zakresu szkolenia operacyjno-taktycznego, w tym międzynarodowe ćwiczenia i treningi z użyciem realnych sił lotniczych (samolotów lotnictwa taktycznego zabezpieczanych przez powietrzne tankowce oraz samoloty wczesnego wykrywania i naprowadzania E-3 systemu AWACS, które wykonały przeszło 50 wielogodzinnych misji w polskiej przestrzeni powietrznej).
 
n
 
Znaczny procent pracowników COP ma doświadczenie zdobyte podczas kilkuletniej pracy w sojuszniczych jednostkach i sztabach, głównie w CAOC-ach oraz Komponencie Powietrznym Sił Wczesnego Wykrywania i Naprowadzania. Takie przygotowanie daje gwarancję, że COP jest mocnym ogniwem w sojuszniczym i narodowym systemie OP.
 
Jak można wnioskować z tej wypowiedzi, po stwierdzeniu utraty łączności z jakimś samolotem w naszej przestrzeni powietrznej podrywają się polskie myśliwce, by doglądać sytuacji i ewentualnie pomagać załodze. Tak zresztą było także latem 2011 r. podczas czerwcowych manewrów NATO i neo-ZSSR, kiedy to koordynowano działania w przypadku uprowadzenia jakiegoś samolotu przez terrorystów (http://www.cssp.gwl.koszalin.pl/joomla/images/stories/inne/nowewiraze02.pdf; s. 21-23).
 
czujne przestworza
 
Jak doskonale wiemy, nikt otwarcie nie przyznaje, że z polską delegacją utracono 10-go Kwietnia łączność – twierdzi się jedynie, jak choćby możemy przeczytać w dokumentacji „komisji Millera”, że jakaś radiostacja na pokładzie nie działała, bo została wyłączona przez „szefa techniki”, że z pewnego typu łączności załoga nie korzystała, no i że nie zatelefonowano satelitarnie z wiadomościami o złej pogodzie w Smoleńsku, mimo że otrzymano je jeszcze zanim tupolew (wedle oficjalnych danych) poderwał się z płyty Okęcia do lotu. Nie tylko bowiem (wedle oficjalnej narracji) polscy piloci wiozący delegację prezydencką nie zgłaszali żadnych problemów, ale też o żadnych problemach nie wiedziało Centrum Operacji Powietrznych, które „po katastrofie” zajmowało się jeszcze ustalaniem lotnisk zapasowych dla tupolewa (http://www.wprost.pl/ar/215934/Oficerowie-monitorujacy-lot-Tu-154-Witebsk-jest-na-Bialorusi/) oraz kwestią lądowania „jaka z dowódcami” (http://freeyourmind.salon24.pl/294090,czas-na-nowa-narracje; „Wcześniej było planowane, że dowódcy będą lecieć Jakiem”), gdy tymczasem już przed godz. 9-tą polskie służby miały błyskawiczne spotkanie z oficerem łącznikowym FSB ws. „wypadku” (http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2011/04/konsultacje-z-fsb.html). To spotkanie nie było zresztą niczym nadzwyczajnym, skoro to ruskie służby miały najszybciej i najwcześniej wieści o „katastrofie prezydenckiego samolotu” (która „musiała się wydarzyć”) rozpowszechniać i przekazywać za pomocą pantoflowej poczty a to na lotnisku Siewiernyj, a to w Katyniu, a to jeszcze dalej.
 
Nie udało mi się natomiast do tej pory znaleźć absolutnie żadnej rozmowy na temat radiolokacyjnego rozpoznania z 10 Kwietnia z gen. M. Sikorą, będącym od 20 lipca 2009 r. szefem wojsk radiotechnicznych (http://www.sp.mil.pl/pl/kto-jest-kim/337-szef-wojsk-radiotechnicznych), które pełnią ponoć ciągłą służbę zabezpieczającą siły powietrzne, a przecież to właśnie w 2010 roku wojska te świętowały swoje 60-lecie, więc aż się prosiło o parę słów jubileuszowego podsumowania.
 
 
* *
 
P.S. Linki i informacje uzupełniające:
http://www.militarium.net/viewart.php?aid=473 artykuł o polskich stacjach radiolokacyjnych
http://www.polska-zbrojna.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=5089:59-lecie-wojsk-radiotechnicznych-si-powietrznych&catid=90:przegld-si-powietrznych&Itemid=137 artykuł na 59-lecie wojsk radiotechnicznych (z 2009 r.; 60-lecie przypadło, jak pisałem wyżej, na słynny rok 2010 – dokładnie 15 października):
Protoplastą późniejszych Wojsk Radiotechnicznych (WRt), które powstały w powojennej Polsce, były kompanie obserwacyjno-meldunkowe (obsmeld), zorganizowane w Wojsku Polskim w drugiej połowie 1944 roku. Był to drugi element obrony przeciwlotniczej, który powstawał równolegle z jednostkami artylerii przeciwlotniczej.
W powojennej Polsce, ze względu na zaistniałą sytuację polityczną i militarną, System OP
(obrony przeciwlotniczej – przyp. F.Y.M.) kształtowano według wzorów radzieckich. Brak własnych urządzeń radiolokacyjnych powodował, że w początkowym okresie jego skład i wyposażenie było odwzorowaniem radzieckich struktur i sprzętu z końcowego okresu II wojny światowej. Późniejsze wprowadzenie na uzbrojenie wojska urządzeń radiolokacyjnych doprowadziło do powstania Wojsk Radiotechnicznych, ale dopiero w połączeniu z modernizacją techniczną aktywnych środków obrony przeciwlotniczej uzyskano zarys systemu w jego obecnym, nowoczesnym kształcie. (…)
 
29 marca 1950 roku minister obrony narodowej(cóż to był za minister, tego autor jakoś pewnie przez nieuwagę nie podaje, a nie ma się czego wstydzić – Konstanty Rokossowski)powołał do życia, pierwszą w Siłach Zbrojnych PRL, która zachowa w przyszłości ciągłość organizacyjną, jednostkę obserwacyjno-meldunkową. To z niej wywodzą się dzisiejsze Wojska Radiotechniczne Sił Powietrznych (SP). Datę 15 października 1950 roku, kiedy to jeden z batalionów ugrupowania obsmeld osiągnął pełną gotowość bojową, ustanowiono Świętem Wojsk Radiotechnicznych (zarządzenie nr 1 ministra obrony narodowej z 6 stycznia 2005 roku(czyli śp. Jerzy Szmajdziński do takich zacnych tradycji zapoczątkowanych przez marszałka Rokossowskiego nawiązał i tak już potem zostało – przyp. F.Y.M.; por. też http://www.radar.jgora.pl/radar/index2.php?page=302).”
 
Tyle tytułem historycznego uzupełnienia.
http://www.wp.mil.pl/pl/strona/73/ stacje radiolokacyjne w Polsce
"Wojska Radiotechniczne SP są jednym z trzech rodzajów wojsk wchodzących w skład Sił Powietrznych. Przeznaczone są do prowadzenia ciągłego rozpoznania radiolokacyjnego oraz radiolokacyjnego zabezpieczenia działań Sił Powietrznych. Rozpoznanie radiolokacyjne realizowane jest przez ciągłą obserwację przestrzeni powietrznej wydzielonymi siłami i środkami Wojsk Radiotechnicznych SP. Radiolokacyjne zabezpieczenie działań bojowych SP obejmuje zabezpieczenie działań bojowych Wojsk Lotniczych i Wojsk Obrony Przeciwlotniczej Sił Powietrznych.

 
Do zadań Wojsk Radiotechnicznych Sił Powietrznych należy:
  • w czasie pokoju:

    - utrzymywanie parametrów strefy rozpoznania radiolokacyjnego zgodnie z wymogami dyrektywnymi;
    - wydawanie informacji radiolokacyjnej, niezbędnej do zabezpieczenia działań dyżurnych sił i środków SP, w tym misji AIR POLICING oraz szkolenia wojsk;
    - radiolokacyjne zabezpieczenie akcji poszukiwawczo-ratowniczych (SAR);
  • w czasie kryzysu i wojny:

    - poprawa lub odtwarzanie parametrów strefy rozpoznania radiolokacyjnego;
    - wydawanie informacji radiolokacyjnej, niezbędnej do zabezpieczenia działań bojowych aktywnych środków walki.
 
http://www.cssp.gwl.koszalin.pl/joomla/images/stories/inne/nowewiraze02.pdf artykuł w „Nowych Wirażach” o wspólnej treningowej akcji NATO, polskiego i ruskiego lotnictwa z uprowadzonym samolotem (ćwiczenia z czerwca 2011)
http://www.pb.pl/2512631,30830,europa-pozaluje Tu zaś dobra wiadomość, Ruscy się wściekają na wieść, że Europa chce się choć częściowo uniezależnić od Gazpromu
* *
https://picasaweb.google.com/102611403961766168568 Krzysztof P. (dla szukających różnych zdjęć)
Lubię to! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Inne tematy w dziale