Entuzjasta słońca i księżyca..
Porządkuję świat, ufny że spokój można znaleźć w mądrej ciszy...
66 obserwujących
412 notek
613k odsłon
428 odsłon

Kalkuta - Wawrzyszew 2013

Klimaty z okupacyjnej Warszawy, Kalkuty......
Klimaty z okupacyjnej Warszawy, Kalkuty......
Wykop Skomentuj11

Wieczorem pojechałem na Warszawski Wolumen. No no.. Rozbudowuje się.

Miejsce to szuka swojej nowej formuły. W niedzielę jest bazar elektroniczny, w inny dzień – owocowo – warzywny, a jeszcze innego dnia nurki, czyli zawodowi penetratorzy śmietników przynoszą swoje skarby. Ja pojechałem po miernik uniwersalny, podstawowy przyrząd radioamatora – krótkofalowca. Trafiłem do sklepu prowadzonego przez dwóch młodych, bystrych handlowców i od razu się dogadaliśmy. Powiedziałem tylko że wyjdę na papierosa i zastanowię się który model kupię...

 

Na zewnątrz było już ciemno! O rany, robi się ciemno jak w Afryce.. Pachniało jesienią, dymem tytoniowym z ręcznie robionych papierosów i warzywami. Wczoraj , czyli we wtorek królowały warzywa i owoce... Zbliżała się 18. W pośpiechu i sprawnie zwijano stoiska, zamykano auta, wiązano plandeki. Jakiś pijaczek o posturze zaślinionego karła stał w bramie i od kilku minut coś krzyczał. Wsłuchałem się bo przecież „każdy człowiek ma swoją opowieść” Może rok temu był szanowanym nauczycielem i  zainwestował w Amber Gold... Kto wie? 
Pijaczek podskakiwał jak piesek przywiązany za nogę sznurkiem do drzewa i krzyczał: Chcesz w ryj? No chcesz? Chodź tylko tutaj to ci przyłożę! Po czym do swojej wybranki serca, zwanej w kronikach policyjnych „konkubiną” - zaraz mu walnę, zobaczysz, zaraz mu walnę...

Pomyślałem sobie z nutką wzruszenia, że nawet degeneraci nieświadomi swego istnienia mają jakieś emocje, spory, solówy, kłótnie.. Spojrzałem z sympatią któż to jest jego adwersarzem? Inny zaśliniony karzeł? Manekin ze sklepu odzieżowego? Zwinięty w rulon dywan? Kosz na śmieci? Otóż nie! On krzyczał do mnie :) Przypatrzyłem się czy naprawdę? O! Gapi się! - powiedział do swej konkubiny. Zaraz mu jebnę! No chodź tu! Było to tak absurdalne, że aż śmieszne.. Widocznie pomylił mnie z kimś. Wszak było ciemno a metylak wzroku raczej nie wyostrza.

 

Mogłem podejść i sprawę wyjaśnić: Szanowny Panie, mam na imię Robert i na podstawie Pana, jakże emocjonalnych komunikatów werbalnych wnoszę, że zaszła jakaś pomyłka. Dla higieny szeroko pojętych relacji społecznych i jakości komunikacji międzyludzkiej wyjaśnijmy ten ambaras bez zbędnych emocji. Może w tym barku obok? Może przy filiżance dobrej gruzińskiej herbaty i gorącym paszteciku? Wybranka Pana serca, Pani Andżela również jest zaproszona...

Pozwoli Pan. że będę sponsorem tego miłego i niespodziewanego spotkania....

 

Ale nie było czasu... Musiałem podjąć decyzję co do wyboru miernika...

 

Handlarze powoli zaczęli odjeżdżać. Zastanawiające, że jest to zawsze jeden typ auta. To znaczy marki aut są różne ale typ – jeden: przeładowany i noszący ślady wieloletnich zaniedbań Ford Transit w dieslu, pędzony olejem opałowym. O jakości serwisów troszczących się o stan samochodów świadczyły odgłosy rozruchowe. Rzężenie Puf! Rzężenie Puf! Puf! Rzężenie Puf! Klak! Rzężenie Klak, klak, klak...... A przecież wczoraj było +15 st C. A co będzie przy – jak to zapowiadają Biłorusini tej zimy – 45 st.C ? Zastanawia mnie że żadne z aut nie ma reklamy, a przecież owoce o warzywa to temat reklamowo piękny. Może szkoda piniendzów na takie fanaberie?

 

W kurzu, dymie nie spalonego oleju opałowego i pełzających światłach nagle pojawiły się małe ruchome cienie... Kierowcy żeby nie potrącić zgarbionej istoty ledwo widocznej w mroku krótko trąbili, podczas gdy cienie to były małe kruche staruszki! Biegały zgarbione pomiędzy autami. Ryzykowały ale i znajdowały prawdziwe skarby. Marchewkę, pora, kilka ziemniaków czy nawet – prawdziwe jabłko! Widać, że nie były amatorkami bo nie zbierały jak leci, tylko wprawnym ruchem oceniały wartość znaleziska, odrzucając gdy było nic nie warte...

 

Smutek przepełnił me serce. Obraz był przygnębiający. Sterty śmieci, i te klimaty ni to z okupacyjnej Warszawy, ni to Kalkuty? Rozterki dotyczące miernika poszły w dal...

 

Ale ma rację Pan Premier, że „kryzys łomotał do drzwi ale ich nie wyważył”

Gdyby je wyważył, obok zgarbionych staruszek przemykali by w poszukiwaniu ziemniaka nauczyciele muzyki z pobliskiego gimnazjum....

Zobacz galerię zdjęć:

Z łupem znika w mroku...
Z łupem znika w mroku...
Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale