*
Donald Tusk postanowił nie kisić jointa i obstawić pojarę reszcie narodu. To naprawdę miły gest z jego strony, zwłaszcza w niewesołych czasach kryzysu, a i pojawia się w ten sposób szansa, że gazety na Jamajce zaczną o nas w końcu pisać w cieplejszym tonie. O ile jednak nie powinna dziwić nikogo taka inicjatywa ze strony partii słynnej z finezji ustawodawczej, o tyle zdumienie może budzić opinia przedstawicieli policji na jej temat, według których wypuszczenie na miasto iluś tysięcy osób posiadających przy sobie little green bags pomóc ma w zwalczaniu handlarzy narkotykami.
Ponieważ premierowi bardzo na sercu leżała też swego czasu walka z pedofilami, oczekiwać można, że wkrótce legalnym będzie noszenie w portfelu zdjęcia formatu paszportowego przedstawiającego jak najbardziej cudze dzieci, dla własnego użytku. Zwłaszcza, że, w świetle innych inicjatyw, posiadacz takowego najprawdopodobniej będzie uprzednio profilaktycznie wyjajczony (jak to się mawiało za mojej młodości), więc nolens volens zagrożeniem będzie znikomym.
**
Nie wiem, czy można z tego wyciągać jakieś daleko idące wnioski, niemniej… Od pewnego czasu w TV pojawiają się spoty przygotowane w ramach akcji „Bicie jest głupie”. W jednym z nich pojawia się ojciec i kilkuletnie dziecko równe mu posturą. Ojciec, miast się pieklić – jak to zapewne ma w zwyczaju – tłumaczy cierpliwie dziecku, dlaczego nie należy bawić się piłką w domu. Wykład wydaje się odnosić skutek. Na zakończenie głos z offu mówi: Gdybyś nie miał przewagi fizycznej nad dzieckiem, wychowywałbyś je, a nie bił.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem w telewizji wspomnianą reklamę miałem też okazję być pod blokiem świadkiem następującej wymiany zdań pomiędzy kilkuletnimi maluchami:


Komentarze
Pokaż komentarze (23)