Z dwojga złego, na miejscu Pana prezydenta, wolałbym już Palikota, niż Czarneckiego Ryszarda, w końcu lepiej żeby ci ktoś gryzł nogawki, niż zachodził od tyłu z tubką wazeliny. Na ile Palikot jest szczery, co prawda, nie wiadomo, ale na ile w swych zachwytach szczery jest Pan Ryszard, to chyba nie trudno zgadnąć. Wystarczy zerknąć na termin wyborów do Europarlamentu. A swoją drogą, skoro Unia jest niczym Związek Radziecki, to czy to znaczy, że gdyby była taka możliwość, to członkowie PiS, na wyścigi startowali by w wyborach do Rady Najwyższej ZSRR? Skoro nie ma różnić, to chyba tak. Może i by się nawet zapisali do bolszewików (chyba by jednak musieli).
Prezydent, więc może wybierać, wazelina, albo pyskate bydło, bo zdaje się, że, jak to bywa wśród ludzi wielkich, poza rodziną, nikt go tak, zupełnie, bezinteresownie, po prostu po ludzku nie kocha. Albo ludzie ciągle od niego coś chcą, żeby z kimś walczył, gdzieś jeździł, czegoś nie podpisywał, nie dają mu na Helu w spokoju posiedzieć albo na niego pyszczą, a nawet się niego śmieją. I to w telewizji. Rafał Ziemkiewicz ukuł nawet teorię, że ludzie lubią nie lubić Kaczyńskich, przez co z miejsca zabrano mu moralne prawo do nazywania się wazeliniarzem. Bo, zdaje się, że nie każdy może aspirować, do owego, otwierającego umysły (i serca), grona niezależnych myślicieli.
To wszystko jednak, jak już podkreślałem, są wątpliwości ludzi wielkich, a nawet wielandzich, my drobne żuczki mamy inne problemy. Oto jak podaje Gazeta Wyborcza, Rosjanie zamierzają zalać nasz rynek tanim paliwem. Jeżeli uda im się jakoś to paliwo przetransportować, to na stacjach Lukoilu i Jetu zaoferują polskim kierowcom paliwo tańsze o kilkadziesiąt groszy na litrze. Czym jest Lukoil i czyją prowadzi politykę – nikogo chyba nie trzeba przekonywać. Pytanie jednak co zrobić. Minister Socha mówi: Trzeba zdecydować, co jest ważniejsze: interes spółek Skarbu Państwa, czy zapewnienie konkurencji rynkowej. To problem ministra Sochy, problem dodajmy sztuczny. Jasne jest, że zgodnie z liberalno-konserwatywno-wolnorynkowym poglądem, trzeba Rosjan wpuszczać. I cieszyć się, że będzie zdrowa konkurencja. Jak Orlen nie potrafi konkurować – niech zwija manatki i ogłasza upadłość. Rosjanie chętnie staną do licytacji. Ale to, jak na razie, decyzja ministra Sochy. Nasz problem polega na czym innym. Czy takie paliwo kupować? Czy, mówiąc kolokwialnie, płacić na Putina, który, jak chce prezes Wildstein, gotuje swoje dywizje by na nas napaść? Wydaje się jednak, że Putin, Putinem, zabory, zaborami, a bolszewik, bolszewkiem, ale najważniejszy , jak to na patriotów przystało, jest stan naszego portfela. I tak jak z płaceniem podatków na Bahamach, tak za paliwo też powinniśmy płacić gdzie jest najtaniej. W końcu Rosjanie za coś muszą kupować te samoloty, którymi będą nam burzyć Zamek Królewski.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)