Bloger Sowiniec, którego bardzo cenię, nie tylko za to, że jako jedyny prawak mi kadzi, opisał dziś bulwersującą sytuację. I to bulwersującą po trzykroć. Oto grupa młodych, a konkretniej nieletnich, Polaków postanowiła napić się piwka we własnym kraju. Usiedli na ławeczce, otworzyli puszeczki, czy co tam mieli pod ręką, lali w gardziołka, aż przyszedł państwowy URZĘDNIK, a dokładniej państwowy FUNKCJONARIUSZ, tj. strażnik miejski. Nie dość więc, że ów Dzierżyński ze straży miejskiej, już samą swą obecnością przeszkadzał w spokojnej konsumpcji trunków, to jeszcze bolszewicko oświadczył, że picie piwa w miejscu publicznym jest ZAKAZANE. Oto więc ludzie, co prawda poddani rodzicom, ale wobec innych rzekomo wolni, w wolnym niby kraju, nie mogą pić sobie gdzie zechcą, musi im na to władza pozwalać, lada moment a i w miejscu publicznym nie będzie można zapalić fajki, albo się głośno modlić. I to właśnie jest bulwersujące w pierwszej kolejności.
Ale na tym nie koniec. Oto Dzierżyński grozi mandatem, chłopcy honoru nie mają (pewnie z lewicy) i się zaczynają płaszczyć prosząc o odpuszczenie kary, w zamian za co Dzierżyński karze im pomalować basen. Nie dość więc, że władza mówi, gdzie nie mogą pić piwa, to teraz jeszcze zabiera dzieci rodzicom i zmusza młodzież do pracy na rzecz reszty nierobów, nikogo nie pytając o zdanie. I choć kazanie malowania basenu, nie tak zbrodnicze jest jak, dajmy na to, przymusowa tabliczka mnożenia, to jednak takie nazistowskie metody,
z pominięciem woli Ojca, a od biedy i Matki, uznane być muszą za fakt oczywiście bulwersujący.
Ale już zupełnie opadły mi ręce, gdy poczytałem komentarze pod tekstem Sowińca, oto nikt nie wspiera prokuratury, która nazistowskiego Dzierżyńskiego chce słusznie ukarać lecz biorą go w lewacką obronę, a przecież facet karze czyjeś dzieci i to na podstawie kompletnie objechanych przepisów. Przepisów, na które każdy uczciwy Polak, w życiu by się nie zgodził. I to właśnie jest trzeci powód mego zbulwersowania, tak już się dajemy polskiej lewicy ujeżdżać, że nie zauważamy, kto jest zły, a kto dobry, bronimy kata, zamiast ofiary, dziś naszym dzieciom nie dają pić na rynku, jutro nie dadzą nam na rynku robić nabożeństw, dziś zmuszają synów do malowania płotów, jutro córki zmuszą do wielożeństwa. Być może trzeba wreszcie zamknąć się w jakieś klatce i zmusić sąd do wydania słusznego wyroku, sprawa może stać się precedensem, który pokaże, że nie ma zgody na używanie dzieci bez zgody rodzica.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)