Między Bogiem a Prawdą, trudno się było po liście biskupów w sprawie in vitro spodziewać się czegoś innego, niż to, co świat świecki mógł w owym liście sobie wyczytać. Trudno, aby Kościół, dajmy na to, odstąpił od traktowania niszczenia zarodków jako morderstwo i aby tym morderstwom nie chciał jakoś zapobiec. I ja to stanowisko nawet rozumiem. Co prawda, znany i lubiany bloger Quasi w jednym ze swych elaboratów napisał, że niejaki Normam M. Ford stwierdził, iż : „zygota to jeszcze nie ukształtowany człowiek jednostkowy. Gdyby to był już ukształtowany człowiek, to fakt powstania identycznego bliźniactwa zakładałby podział już istniejącej jednostki ludzkiej jako całości na dwie nowe jednostki. To zaś wydaje się niemożliwe”. Uznanie zygoty za życie oznaczałoby więc nic innego, jak stwierdzenie, że kiedyś istniał jeden, wspólny Kaczyński, jedne miał rączki i nóżki, no i jedną miał duszę, potem się nam podzielił. Być może trzeba więc uświadomić Panu prezydentowi, że Pani Jadwiga w rzeczywistości jest jego „babcią”, bo, że tak powiem, bezpośrednim przodkiem Pana prezydenta jest owa LechoJarosławowa zygota. No i chyba trzeba by owo zygotę ochrzcić, bo bez chrztu nie pójdzie do Nieba, tylko jak to zrobić, skoro Matka dowiaduje się o swej ciąży, najczęściej po parunasty dniach od zapłodnienia. Czy chrzest wsteczny, tudzież chrzest in blanco jest w ogóle możliwy? Wątpliwości więc są, ale na pewno do przezwyciężenia, można by wziąć z Platona jakieś byty pośrednie między światem inteligibilnym, a tym pogardliwym, ziemskim, szast prast pogańskiego Platona do końca ochrzcić i już mamy odpowiedź.
O ile stanowisko powyższe, od biedy, jakoś rozumiem, o tyle nader zagadkowe wydaje mi się przeciwstawianie dziecka poczętego w pochwie - jako dziecka poczętego godnie, dziecku poczętym w probówce - jako dziecku poczętym niegodnie. Czy pochwa jest akurat najbardziej godnym miejscem do poczynania świętego życia, tego dokładnie nie wiem, potrafię sobie wyobrazić miejsca bardziej szlachetne, ale zdaje się, że tuż przed poczęciem dziwaczne rzeczy rodzice z ową pochwą wyprawiają. Brat Terlikowski wie to najlepiej, kiedyś o tym nawet pisał na blogu. Ale mało tego, nie tylko z pochwą, ale, że tak powiem, również z penisem, dziwy się dzieją. Wkładają go w rozmaite dziurska, gadają do niego, pompują i biegają strasząc białogłowy. Czy wobec tego to jest godne, czy mała istotka, poczęta musi być w takim zezwierzęceniu, czy zamiast skupiać się na cudzie poczęcia, rodzice cudaczne musza przyjmować pozycje? A już prawdziwym horrendum jest fakt, że Kościół, i to ustami swych przedstawicieli, na takie niegodne praktyki daje zezwolenie. Seks oralny jest moralny, można było przeczytać we Frondzie, takowe nauki kapłani przekazują podczas nauk przedślubnych, mama zamiast skupiać się na poczęciu dzidziusia, skupia się by się nie udusić i karku nie złamać, a tata się musi powstrzymać, bo szczytowanie wedle kapłanów, musi się kończyć w pochwie. Nie ma nawet chyba wśród trzody chlewnej takich (nomen omen) świństw i wydziwiania, czy dziecko poczęte tuż po tym, gdy mama zakąsiła jest godne, nie wiem, ja mam wątpliwości, czy nie bardziej niż te z laboratorium.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)