Zanim wielbiciele sztuki zaczną bojkotować hagiografię „Milka”, przekłamania „Oporu”, propagandę „Walkirii”, czy coś tam jeszcze, za tydzień, w sobotni wieczór mają szansę się zmierzyć z „Tajemnicą Brokeback Mountian”. TVN wyemituje gejowskim love story – małe arcydzieło Anga Lee.
Jeżeli miał bym kiedyś polecić swym dzieciom film romantyczny, to było by ich zaledwie parę. Love Story ze sceną wspólnego czytania na kanapie i słynną końcówką przy lodowisku (muzyka Francisa Laia!), spotkanie Hanksa z Helen Hunt w „Poza światem”, Penelopę Cruz w Vanilia Sky i pewnie właśnie Tajemnicę Brokeback Mountain. Tajemnicą „Tajemnicy”, jest to, że ogląda się ją jako film o miłości, a nie gejowskie lamenty o odrzuceniu. To film
o uczuciach, o tchórzostwie, ale też o odwadze i przede wszystkim o przegranym życiu. Wiele się naczytałem o propagandzie Tajemnicy, ale w zestawieniu z filmem, krytyka blednie. Bo paszkwil to w gruncie rzeczy sztuka plugawa.
Tydzień temu byłem na „Gomorze”. Przy okazji kolejny raz dowiedziałem się, że „Ojciec Chrzestny” ma być filmem o mafii. A przecież dzieło Coppoli to traktat o władzy, a nie żadnej mafii. Moja ulubiona „Ścieżka strachu”, „Droga do zatracenia”, „Gangster”, czy nawet „Honor Prizzich”, to dobre thrillery, ale nawet na moment nie dotykają istoty zorganizowanej przestępczości. Tak jak nie dotyka jej „Prawo Bronxu” czy „Kasyno”. W tym znaczeniu kultowe „Psy” Pasikowskiego, czy nawet „Chłopcy z ferajny”, biją je na głowę. Gomora przygniata swym realizmem, blokowiska pod Neapolem istnieją naprawdę, choć trudno w to uwierzyć. Wyglądają jak trzeci świat. W swym realizmie Gomora przypomina nieco „Miasto Boga”, czy najnowszego, indyjskiego „Milionera z ulicy”. Ale w przeciwieństwie do obu nie kończy się happy endem. Chyba jest przez to bardziej prawdziwa.
Gomorra pokazuje też społeczność bez państwa. Co się dzieje, gdy państwo przestanie zupełnie funkcjonować, gdzie każdy może wymierzyć sprawiedliwość, a liczy się tylko ten, kto jest silniejszy. Włoska policja wpada między blokowiska, jak na okupowane terytorium, porywa paru gangsterów i znika. Teren nadal pozostaje pod kontrolą mafii. Gomorra to doskonała, pewnie mimowolna, odpowiedź na libertariańskie bajanie. Z prywatnymi sądami, pełnią wolności, szanowaniem cudzej własności i pięknym życiem w krainie Utopii. Na terenie Camorry, każdy może kupić broń i każdy może się bronić. Kończy się zbiorową przemocą, bo przecież zawsze się musi kończyć przemocą. Taka jest ludzka natura, i nie ma od tego ucieczki.
Komentarze
Pokaż komentarze (17)