Od wielu lat obserwujemy podwajanie się mocy obliczeniowej mikroprocesorów co 24 miesiące. Wykładniczo rosną też pojemności pamięci operacyjnej i masowej.
Nie wiadomo, jak długo uda się utrzymać takie tempo rozwoju - na horyzoncie widać dwie możliwe przeszkody. Pierwszą są prawa fizyki - wydaje się, że przez najbliższe 5-6 lat możemy kontynuować miniaturyzację tranzystorów, później prawdopodobnie świat zacznie powoli przechodzić na komputery kwantowe, które również będą udoskonalane i coraz tańsze w miarę wprowadzania ich do masowej produkcji. Co dalej - dziś ciężko nawet zgadywać. Drugą możliwą przeszkodą jest globalny kryzys, katastrofa lub wojna światowa.
Przy optymistycznym założeniu, że naukowcom uda się przesunąć bariery technologiczne, a politykom (czy raczej "siłom sprawczym" światowej polityki) przesunąć kryzys lub wojnę światową i że kosmos będzie dla nas łaskawy - za 20 lat moc obliczeniowa standardowego peceta przekroczy moc obliczeniową ludzkiego mózgu, a za 50 lat - całej dzisiejszej ludzkości.
To może być przełom mający ogromny wpływ na nasz dalszy rozwój. Wówczas tylko od oprogramowania będą zależały możliwości komputerów. Z wykorzystaniem sztucznych sieci neuronowych powinno stać się możliwe stworzenie modelu ludzkiego mózgu (trwają już prace nad projektem mającym to umożliwić - Blue Brain Project - podobno główną przeszkodą jest niewystarczająca moc obliczeniowa i ilość pamięci). Jeżeli to się uda, komputery zyskają ludzkie możliwości, jednocześnie przewyższając nasze mózgi mocą obliczeniową. Zaczną tworzyć.
Od tego momentu komputery powinny móc przyspieszać same siebie, zwiększając tym samym swoje możliwości twórcze. Ciężko sobie wyobrazić, co będzie dalej, ale można podejrzewać, że człowiek w pewnym momencie przestanie rozumieć z tego cokolwiek. Koniecznością stanie się więc ulepszanie ludzi - poprzez modyfikacje genów lub/i wszczepianie implantów elektronicznych.
Jedynym ograniczeniem naszego rozwoju będzie ilość dostępnych surowców i energii (niekoniecznie tylko na naszej planecie), może być to też pierwszym krokiem w kierunku kolonizacji innych planet - w dalszej perspektywie to chyba jedyna szansa na przetrwanie ludzkości. Trudno mi to sobie uświadomić, ale jeżeli nie czeka nas żadna niespodzianka, to wszystko kwestia góra 50 lat. Kto wie, może dożyję?


Komentarze
Pokaż komentarze (15)