Jakub Wiech nie obronił doktoratu. Publicysta nie kryje ogromnego zdziwienia

Redakcja Redakcja Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 7
Publiczna obrona rozprawy doktorskiej Jakuba Wiecha na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się w poniedziałek i zakończyła bez nadania stopnia naukowego. Mimo trzech pozytywnych recenzji i wielogodzinnej dyskusji znany publicysta i ekspert do spraw energetyki nie uzyskał stopnia naukowego.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak głosowała komisja doktorska na Uniwersytecie Warszawskim
  • Ile trwała obrona i na ile pytań odpowiedział Jakub Wiech
  • Jakie zarzuty sformułował w sieci biegły i ekonomista Tomasz Swaczyna
  • Dlaczego publicysta nie mógł się odwołać, choć napisał, że nie skorzysta ze ścieżki odwoławczej

Sześć godzin i 50 pytań. Zaskakujący finał obrony doktoratu

Procedura wysłuchania obrony pracy Jakuba Wiecha trwała łącznie sześć godzin. W trakcie posiedzenia kandydat musiał zmierzyć się z prawdziwym krzyżowym ogniem pytań. Odpowiedział łącznie na około 50 pytań. Z 15 z nich zadali bezpośrednio członkowie komisji. Pozostałe skierowały osoby obserwujące rozprawę.

Ostatecznie w głosowaniu komisji nad przyznaniem stopnia doktora oddano 3 głosy za, 3 głosy przeciw, a 4 osoby wstrzymały się od głosu. Z powodu braku wymaganej bezwzględnej większości komisja formalnie nie podjęła uchwały o nadaniu stopnia naukowego. Wiech tym samym nie obronił pracy doktorskiej.  


Trzy pozytywne recenzje i zarzuty w sieci

Formalne przygotowanie dysertacji przebiegło bez zarzutu. Rozprawa otrzymała komplet pochlebnych opinii od trzech niezależnych recenzentów, po czym komisja dopuściła ją do obrony. Praca pomyślnie przeszła też badanie Jednolitym Systemem Antyplagiatowym.

Gorąca atmosfera wokół tekstu narastała jeszcze przed wejściem na salę. Sprawę nagłośnił ekonomista Tomasz Swaczyna, publikując 15 września 2026 roku na platformie X obszerną, wielostronicową analizę krytyczną rozprawy.

Swaczyna zarzucił pracy brak zapowiadanego we wstępie autorskiego modelu analitycznego. Wskazał również na brak mierzalnych wskaźników oceny bezpieczeństwa gazowego. Ekspert poruszył też kwestię tłumaczenia. Jego zdaniem podrozdział 6.3 doktoratu, liczący około 600 słów, to niemal dosłowne tłumaczenie sekcji o Polsce z raportu CEE Bankwatch Network z lipca 2023 roku. Autor miał przepisać fragment zdanie po zdaniu bez podania źródła i oznaczenia cytatu.

W internetowych dyskusjach pojawiały się także zarzuty dotyczące rzekomego wykorzystania sztucznej inteligencji. Wiech stanowczo zaprzeczył im przed obroną, deklarując, że nie korzystał z AI przy pisaniu pracy. Na X padały porównania do prof. Barbary Mróz-Gorgoń i jej raportu "Marka Polska", który wywołał polityczną burzę z powodu przepisanych fragmentów z ChataGPT i doprowadził do dymisji z funkcji pełnomocnika rządu ds. promocji kraju.  


Wiech nie może tego zrozumieć 

Podczas poniedziałkowej obrony komisja doktorska nie sformułowała żadnych krytycznych uwag merytorycznych do odpowiedzi udzielonych przez Wiecha. Ten fakt publicysta uznał za najważniejszy punkt odniesienia w podsumowaniu całego postępowania.

Po zakończeniu obrony autor rozprawy opublikował obszerne oświadczenie w mediach społecznościowych. Publicysta zadeklarował: - Mógłbym wobec tego apelować do Rady Dyscypliny, do której należy teraz decyzja w sprawie nadania stopnia doktora czy też odwoływać się do Rady Doskonałości Naukowej. Ale w takiej sytuacji - nie mam zamiaru.

Wiech wyjaśnił, że powodem rezygnacji z dalszych kroków formalnych jest poczucie absurdu zaistniałej sytuacji. - Głównie dlatego, że taki rezultat głosowania komisji uznaję za niezrozumiały - podkreślił.

Publicysta odniósł się też do postawy najliczniejszej grupy członków komisji. - Ale w tym układzie, kiedy największa grupa członków komisji po prostu wstrzymała się od głosu, sprawa jest dla mnie po prostu niezrozumiała. Jeśli 3 recenzje, 6 godzin obrony i 50 pytań nie wystarczą do zajęcia stanowiska „za” lub „przeciw”, to ja nie wiem, co jest w stanie - podsumował. 

 


Do wpisu Wiecha społeczność portalu X dodała informację kontekstową. "Zgodnie z regulaminem doktoryzowania się na UW, komisja doktorska wystąpi do Rady Dyscypliny z wnioskiem o odmowie nadania doktoratu, a to podejmie decyzję ostateczną. Aplikant nie jest uwzględniony w tej procedurze i nie może na tym etapie się odwoływać". Dopiero po podjęciu decyzji o odmowie przyznania tytułu doktora kandydat będzie mógł się odwołać do Rady Doskonałości Naukowej w ciągu 30 dni od jej doręczenia.  

 

Fot. Publicysta Jakub Wiech/Facebook

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj7 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Technologie