30 obserwujących
74 notki
218k odsłon
2778 odsłon

Janek

Wykop Skomentuj49

                              

12 maja 2016 r. radni Platformy Obywatelskiej uniemożliwili nadanie Janowi Pietrzakowi tytułu „Honorowego obywatela Warszawy”.

 

       Inicjatywę uhonorowania wybitnych Polaków (także cudzoziemców), podjęli rajcy warszawscy w II Rzeczpospolitej. Wówczas tytuł taki otrzymali: J. Piłsudski, I. Paderewski, M. Skłodowska-Curie, J. Haller, M. Weygand, F. Foch, L. Żeligowski, H. Hoover, E. Kierbedź. Ta krótka lista - raptem 9 osób - a także zestaw nazwisk beneficjentów świadczą o tym, jak w okresie międzywojennym zadbano o utrzymanie jak najwyższej rangi przyznawanego tytułu. W III Rzeczpospolitej stało się inaczej i po reaktywowaniu w roku 1992 przyznawania tytułu „Honorowego obywatela Warszawy”, nastąpiła jego inflacja, co było nieuniknione w sytuacji, gdy radni Warszawy przyznali ów tytuł…64 osobom. Nie oznacza to, że na tej długiej liście nie znalazły się osoby niebywale zasłużone i spełniające najwyższe standardy, że wymienię tylko: Jana Pawła II, Ryszarda Kaczorowskiego, Witolda Pileckiego, Irenę Sendlerową, Jana Olszewskiego czy Jerzego Waldorffa. Zdarzają się jednak nazwiska, nazwijmy to delikatnie „nieprzemyślane” i u tych, którzy w interenecie zechcą przeczytać pełną listę, może pojawić się dysonans poznawczy.

                               Kabaret pod Egidą i Piwnica pod Baranami

          Zestawiam te dwa kabarety nie bez powodu, chociaż w istocie niemal wszystko je dzieliło (i nadal dzieli), a łączy jedynie fakt, że przez dekady uchodziły za kultowe, a także ze względu na szczególną rolę jaką odegrali ich nieformalni szefowie: Jan Pietrzak i zmarły 19 lat temu Piotr Skrzynecki.

          Zacznijmy od Piwnicy, która była kabaretem artystowskim, z pewnym wdziękiem na swój sposób narcystycznym. Stworzyli go ludzie wybitnie utalentowani:  poeci, aktorzy, wspaniali muzycy i kompozytorzy, genialni wykonawcy. Piwnica miała swojego guru, ale przede wszystkim stałą siedzibę w znakomitym punkcie Krakowa przy Rynku Głównym. Cechą szczególną Piwnicy pod Baranami było ukształtowanie się środowiska piwnicznego – sporego, ale jednak zamkniętego kręgu ludzi, którzy przyjaźnili się z twórcami, przychodzili do siedziby kabaretu nie tylko na spektakle, ale żeby podyskutować o literaturze, o nowych trendach w sztuce, lub choćby po to, by w dobrym towarzystwie wychylić kielicha. W czasach nudnego i siermiężnego Peerelu, Piwnica stanowiła w Krakowie oazę wolności intelektualnej i artystycznej, a ponieważ twórcy kabaretu omijali z wdziękiem drażliwe tematy polityczne – władze komunistyczne patrzyły przez palce na skrzący się dowcipem i zwariowanymi pomysłami korowód prowadzony przez Piotra Skrzyneckiego. Istotnym powodem tej łagodności był dodatkowo fakt, że środowisko piwniczne było zamknięte, artyści – to oczywiście lekka przesada – grali i śpiewali głównie dla swoich przyjaciół i znajomych, a unoszący się nad spektaklami duch młodopolski w galicyjskim wydaniu nie był, jak uznały krakowskie władze partyjne, szczególnie groźny dla komunistycznej ortodoksji.

          Warszawska Egida miała zupełnie odmienny charakter – to był od samego początku kabaret polityczno-literacki. Wybór takiego profilu oznaczał dla jego twórców, a zwłaszcza szefa kłopoty, jak się okazało - nie przemijające. I nie myślę tutaj o wieloletnich zmaganiach z cenzurą, gdyż z tym pan Janek i inni piszący do Egidy autorzy, a także wykonawcy ćwiczący w tym slalomie swój warsztat aktorski – dawali sobie całkiem nieźle radę. Zwłaszcza, gdy na widowni siedział życzliwy cenzor. Komunistyczna władza, jak ćwierkały wróble na dachu, traktowała Kabaret pod Egidą jako swoisty wentyl bezpieczeństwa. A ponieważ twórcom Egidy zależało na jak najliczniejszej publiczności, to bonzowie partyjni  co pewien czas tracili cierpliwość do żartów pana Janka i kabaret musiał się wynosić z dotychczasowej siedziby. Doprawdy trudno jest wymienić wszystkie adresy, gdzie występowała Egida, skąd tradycyjnie ją wyrzucano. Ten obyczaj eksmisyjny nie ustał nawet wtedy, gdy nastąpiła zmiana ustroju i zniesiono cenzurę. Przeciwnie, w III RP jakby się nasilił. Wydaje się to niepojęte, ale dla dyrektorów trzech warszawskich domów kultury udzielenie Egidzie czasowej gościny, zakończyło się utratą pracy. Jeszcze bardziej dziwić musi fakt, że dla publicznych mediów – Polskiego Radia i TVP – Jan Pietrzak stał się w wolnej Polsce wielkim nieobecnym. Czyżby persona non grata?!

       To jakże skrótowe zestawienie kultowych kabaretów, warszawskiego i krakowskiego, nie miało służyć jakiemukolwiek wartościowaniu: oba miały i mają swój dorobek i wkład do polskiej kultury. Warto jest jednak zwrócić uwagę na jakże odmienny sposób potraktowania wspomnianych kabaretów przez włodarzy obu miast. W Krakowie Piwnica stała się jedną z kulturalnych wizytówek tego miasta i działa pod egidą lokalnej władzy, a jej guru, Piotr Skrzynecki, wcześniej żyjący trochę jak kloszard, otrzymał od miasta mieszkanie i na 3 lata przed śmiercią – tytuł Honorowego obywatela Krakowa.

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale