6 obserwujących
94 notki
66k odsłon
149 odsłon

Prawo Godwina maczugą na wolność słowa

Wykop Skomentuj15

Wielu publicystów stających po stronę obozu władzy, jak ostatnio Agaton Koziński, używają prawa Godwina jako kontrargumentu, gdy pada jakiekolwiek porównanie obecnie rządzących do praktyk reżymu hitlerowskiego.

Prawo to mówi, że argumentum ad hitlerum kończy dyskusję, ale paradoksalnie to właśnie powołujący się na to prawo tę dyskusję de facto kończą. Z lubością używają tej maczugi na wolność słowa.

Ale Agaton Koziński nie zwraca uwagi, że prawo to sformułowane zostało przez amerykańskiego adwokata i pisarza Mike'a Gogwina w 1990 roku, a więc w czasie, gdy Zachodniej Europie nie groziły żadne nacjonalizmy i nikt nie podważał demokracji liberalnej ( z wyjątkiem komunistów, którzy byli już wtedy na wymarciu ) czy niezależności władzy sądowniczej od pozostałych jak  obecnie.

Sam Godwin potwierdził wyłącznie historyczne znaczenie swego prawa twierdząc, że z pewnością zamieszki w Charlotensville w 2017 roku wywołane przez nacjonalistów z pewnością nie "podlegają" jego prawu.

No bo gdyby ostrzegać przed nowym Hitlerem to kiedy wolno to robić? Czy dopiero wtedy, gdy dojdzie on do władzy  i to absolutnej?

Wtedy można będzie sobie tylko podyskutować, albo nawet i nie to.


Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura