Stanowski opowiedział o kulisach wizyty w klubie go-go. "Zaszkodziło mi to"

Redakcja Redakcja Media Obserwuj temat Obserwuj notkę 22
Krzysztof Stanowski w Q&A odpowiedział na wiele pytań, w tym na to, dotyczące niedawnej wizyty w klubie nocnym. Szef Kanału Zero został sfotografowany, a o jego nocnej imprezie huczała cała Polska. Stanowski przyznał, że popełnił błąd, który zaszkodził jego wizerunkowi.

Stanowski w go-go. Kulisy imprezy

Dziennikarz i przedsiębiorca wrócił pamięcią w serii pytań nan YouTube do niedawnej wizyty w klubie go-go. Pokazał nawet zdjęcie mężczyzny, który nagrał spędzany czas przez Stanowskiego i jego znajomych, a także jednego z youtuberów, przebywających na imprezie. - Byłem z kolegami, siedziałem na głównej sali i co jakiś byłem zaczepiany przez obsługę, ale nie skorzystałem z żadnych usług. Ot, cała historia - tłumaczył się na portalu X w styczniu. 

- Po alkoholu włączył się szwędacz. Paradoks polega na tym, że wszędzie, gdzie byliśmy, robiono nam zdjęcia. Non stop robiono nam zdjęcia, albo podchodzono po zdjęcia, prosząc o wspólną fotkę. Ciężko było nawet pogadać - zdradził Krzysztof Stanowski, odpowiadając na pytania widzów Kanału Zero. - Na koniec ktoś wpadł na pomysł, nawet nie wykluczam, że mogłem być to ja, że jakbyśmy poszli do tego klubu, to nikt by nam zdjęć nie robił i nikt by nam nie przeszkadzał. To nie była zbyt mądra decyzja, to nie było przypuszczenie, które się obroniło - opowiedział. 

Stanowski dodał, że jest wdzięczny za to, jak opisano jego wieczór w mediach. Przyznał ponadto, że sytuacja odbiła się na jego wizerunku i wprawiła w kłopoty.   


Pozew dla Giertycha

W Q&A dziennikarz wyznał, że pozwie Romana Giertycha. - Działając w imieniu pana Krzysztofa Stanowskiego oraz w imieniu Kanału Zero (...) na podstawie udzielonych mi pełnomocnictw, (...) wzywam pana do niezwłocznego zaniechania działań naruszających dobra osobiste - przeczytał pismo do posła KO. - Teksty o tym, że sponsorują nas ludzie handlujący kobietami, łączenie nas z Jeffrey'em Epsteinem, łączenie nas z Władimirem Putinem - to wszystko ma swoje granice. Ja mogę się z Romanem Giertychem naparzać na riposty i to może mieć swój urok, ale on idzie za daleko i niech sąd rozstrzygnie, czy można w Polsce iść tak daleko - dodał.  

- Panie Krzysztofie tak dobrze nam się współpraca układała, a tutaj nagle chce mnie Pan pozwać? Ale mnie Pan przestraszył! Ja tak nie lubię się procesować, a Pan mnie zaciąga do sądu. I o co? O zwykłe pytania dotyczące Pana reklamodawców, którzy zamieszani byli sutenerstwo. No cóż. Jedno dobre będzie z mojej krzywdy, że dokładnie przeanalizujemy Pana reklamodawców, ich sprawy karne oraz Pana związki z PiS. Nie wiem tylko czy już dzisiaj nie powinniśmy sprzedawać biletów na sprawę w sądzie, bo będzie duże zainteresowanie. Do zobaczenia! Wreszcie poznamy się na żywo - skomentował słowa Stanowskiego Giertych na portalu X. 

 

Fot. Krzysztof Stanowski/rocketjobs.pl

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj22 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Kultura