To, że pani Kopacz mnie okłamała, że nie będzie większy, wiedziałam już w chwili, kiedy kłamała. Taka już jej uroda, że nie należy wierzyć. Niemniej obserwując ceny surowców i znając matematykę na poziomie podstawowym mogłam się spodziewać, że tym razem ekonomia będzie silniejsza, i w tym jednym przypadku kłamstwo się nie uda.
Patrząc na obniżki cen benzyny będących konsekwencją spadku cen ropy na świecie mogłam się spodziewać, że z powodów podobnych obniży się także cena energii. Nie, nie spodziewałam się cudów. Może o jakieś 5-10%.
A tu kicha – świat w Polsce nie jest logiczny. Ceny węgla spadły, nadwyżki leżą na hałdach, importujemy jeszcze tańszy, i dzieje się tak już od roku, a ceny energii idą w górę. I jeszcze do tego człowiek ma pewność, że będzie dokładnie odwrotnie, niż zapowiada premier rządu.
I jeszcze zaraz kibole wsiądą na traktory, a narodowcy będą blokować drogi.
Się dzieje w wariatkowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)