49 obserwujących
422 notki
491k odsłon
1034 odsłony

Kandydat Trzaskowski

Wykop Skomentuj35

        Rzadko zdarza mi się pisać tuż przed wyborami tekst, który można by uznać za przejaw wyborczej propagandy, co zresztą jest mylne, ponieważ jeśli już przejawiam takie wewnętrzne zapotrzebowanie, moje refleksje stanowią jedynie wyraz troski o kraj. Dlatego i dziś postanowiłem podzielić się z Czytelnikami garścią obserwacji i przemyśleń. A rzecz będzie o  dublerze Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w zmaganiach o najwyższy urząd w państwie, który nie tyle z powodu walorów umysłu i osobowości, co z uwagi na zjawisko wojny polsko-polskiej i jej wyborcze konsekwencje, ma duże szanse przejść do historii jako szósty w kolejności prezydent III Rzeczypospolitej.

        Zacznę może nietypowo, niemniej jak sądzę studząco zapały zawodowych propagandystów, atakujących nierzadko byle czym i byle jak kandydata Koalicji Obywatelskiej. Otóż nie jest prawdą jakoby Rafał Trzaskowski ukrywał swą prawdziwa przeszłość, a jego dossier pełne było dwuznaczności i niewyjaśnionych do końca sytuacji. W szczególności zaś trudno powiązać go w jakikolwiek sposób z tajemniczą śmiercią Johna Fitzgeralda Kennedy’ego czy późniejszym porwaniem i zabójstwem włoskiego premiera Aldo Moro. Nie można mu również zarzucić jakichkolwiek związków ze słynną operacją polskich służb specjalnych o kryptonimie ,,Żelazo”, ubabrać w planowaniu skierowanej w środowiska homoseksualne akcji Milicji Obywatelskiej o nazwie ,,Hiacynt”, przykleić łaty młodzieżowego działacza PZPR w okresie uniwersyteckich studiów, postawić zarzutu uczestnictwa w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego ani nawet udziału w magdalenkowo-okrągłostołowej zdradzie narodowych interesów. Nie, Trzaskowski ma w tych wszystkich wymienionych przypadkach całkowicie czyste konto, co przypominam zwłaszcza twórcom programu ,,Kulisy Manipulacji”, redaktorom Katarzynie Gójskiej i Piotrowi Lisiewiczowi, i to teraz, zanim przyjdzie im do łbów, by sięgnąć garścią po wspomniane ,,fakty”, pozostając tym samym w zgodzie z tytułem ich własnej audycji.

        Czy to oznacza jednak, że Rafał Trzaskowski jest, jeśli nie idealnym i wymarzonym kandydatem do objęcia prezydentury w Polsce, to może chociaż dobrym albo tylko dostatecznym, przez co już akceptowalnym? Odpowiem tak: skoro udało się wam z całą pewnością ustalić, że kobieta sprzedajna, z którą zamierzacie pójść do łóżka, nie cierpi na nową, egzotyczną odmianę kiły, jaką mogłaby się z wami chętnie podzielić, to czy oznacza to zarazem, że nie poczęstuje was choćby wysłużonym i poczciwym tryprem? No nie oznacza, prawda?

        Podobnie rzecz ma się z Trzaskowskim. Po pierwsze, przeciętny wyborca, który jest jego zwolennikiem, nic o nim nie wie, albo wie zbyt mało, by przewidzieć skutki jego prezydentury. Większość zdecydowanych oddać na niego głos zademonstruje tym aktem po prostu swoją wrogość wobec kandydata PiS, a ich pobudki emocjonalne i nieskomplikowana umysłowość podpowiedziałyby im poparcie nawet psa Trzaskowskiego, byle ten zechciał wystąpić przeciwko Andrzejowi Dudzie. Rzecz druga, to kiepskie przygotowanie obywatelskie Polaków, którzy kierując się rozbudzanymi przez opozycję plemiennymi waśniami, nawet nie wiedzą, że wygrana kandydata Koalicji Obywatelskiej wpędzi kraj w paraliż władz wzajemnie się zwalczających. A to, przynajmniej na najbliższe trzy lata, źle wróży Polsce – zarówno na arenie wewnętrznej, jak i na niwie dyplomatycznej.

        Kim więc jest naprawdę Trzaskowski? W moim prywatnej ocenie to Donald Tusk numer dwa, w związku z czym Polska nie mogłaby gorzej trafić. Niemniej, jak to bywa z kolejnymi modelami, ten został znacznie zmodernizowany. Przede wszystkim często szorstki styl bycia pierwowzoru zastąpiono tylko pozornie ujmującym, natomiast do ponadprzeciętnego sprytu dołożono kilka ekstra obwodów inteligencji i wiedzy, w tym znajomość języków obcych, czym kandydacki dubler Platformy punktuje w relacjach z polskimi wynarodowionymi pseudoelitami. Natomiast te w pupilu Bronisława Geremka widzą pożądanego kandydata na najwyższy w państwie urząd. A że opinia pseudoelit, głoszona wszem wobec przez antyrządowe media, chciwie kopiowana jest z kolei przez pseudointeligencję i inny motłoch, któremu choć brak wykształcenia, to nie zbywa na chorych ambicjach podskakiwania pod umysłową światłość, efekt poparcia tylko z tej strony można ocenić na ponad trzydzieści procent. Resztę w drugiej turze pan Rafał zdobędzie ze schedy po dotychczasowych konkurentach.

        Skoro już wspomnieliśmy o Tusku, to faktem jest, że obaj – i on, i Trzaskowski - świecą światłem odbitym z Berlina, o czym w przypadku tego ostatniego przekonuje wypowiedź na temat braku zasadności budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, skoro taki sam jest tuż, tuż, za odrzańską miedzą. Skoro więc postawa polityczna Tuska, jaką bez cienia popełnienia omyłki określiłbym mianem kanclerskiej przydupaśności, jest niekwestionowanym faktem, to są podstawy, by sądzić, że prezydencja pana Rafała byłaby jej groźną, jeśli nawet nie groźniejszą powtórką. Z tym tylko, że dla odmiany powtórką realizowaną nie z gmachu Urzędu Rady Ministrów, a z dawnego Pałacu Namiestnikowskiego, co nota bene zgadzałoby się co da faktu, choć nie geograficznego kierunku, obliczoną na przewidywalne frukta pruskiej wdzięczności - głównie w postaci unijnych synekur, a to już przecież przerabialiśmy.

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka