44 obserwujących
389 notek
459k odsłon
2060 odsłon

Ogórkowo słów kilka o niebieskim wiadrze Grety, Grenlandii i piciu jodyny

Wykop Skomentuj41

        Sezon ogórkowy powoli zbliża się ku końcowi. I chociaż złe rokowania dla globalnej ekonomii pachną mizerią – niestety, nie ogórkową, żaden meteoryt nie wyszczerzył groźnie zębów w kierunku Ziemi, a potwór z jeziora Loch Ness w tym roku ani razu nie pozował do zdjęć, to kilka spraw, łącznie z ich medialną prezentacją, nadaje się do informacyjno-wakacyjnego przekładańca

        Zacznijmy może od szesnastoletniej Grety Thunberg, która ponad rok temu uciekła szwedzkim psychiatrom i doradza teraz w sprawach ekologii rządom i parlamentom poważnych wydawałoby się państw. Dziewczę wyruszyło właśnie za Atlantyk, do Nowego Jorku, gdzie na konferencji klimatycznej ONZ pouczy świat jak żyć, by nie wydzielać CO2. Greta jest mocna w temacie, bo jak niedawno w jednym z wywiadów zapewniała jej matka, córka widzi unoszący się w powietrzu dwutlenek węgla. Mam nadzieję, że niedługo psychiatrzy staną na wysokości zadania i odłowią obie damy, poddając je jedynym słusznym kuracjom, w tym terapiom zimnym natrysków i elektrowstrząsów, a przy okazji batów na goły tyłek nie szczędząc.

        Pisząc o Thunberg w początku lipca zauważyłem, że jedynym ekologicznym środkiem transportu przez ocean może być dla niej żaglowiec. Ewentualnie balon. Greta jakby mnie posłuchała, bo korzystając z pierwszej podpowiedzi płynie właśnie jachtem. Co ciekawe, na łodzi nie ma łazienki ani ubikacji, a odchody będą wydalane do niebieskiego kubła. No a z kubła do oceanu, bo gdzie? Dlaczego wiadro jest niebieskie tego nie wiem, ale tak napisano, więc musi to być jakiś bardzo istotny szczegół. Osobiście nie mogę się zdecydować, czy spacerując po nieodległej plaży wolałbym się natknąć na szwedzkie gówno Grety Thunberg, czy na plastikową torebkę ze Stop & Shop. Ochrona środowiska podpowiada jedno, estetyka i powonienie drugie – zatem trudny wybór. To znaczy wiem, ale z uwagi na fakt, że decyzja do ekologicznych nie należy, wstrzymam się z odpowiedzią. Co najwyżej zasugeruję wymijająco: niech żyje plastik!

        Idiotyzmów związanych z autystycznym dzieckiem jest jakby mało, przy czym obecnie dali znać o sobie krytycy klimatycznej prorokini. Okazuje się, że Greta nie zamierza wracać jachtem. Jak, nie podano. Może wpław, kto wie? No ale ktoś musi odprowadzić łódź do Europy. Dlatego jak ujawnił niemiecki Bild, pięć osób - mechaników i żeglarzy - wybiera się samolotem do Nowego Jorku, by sprawdzić jednostkę i popłynąć nią z powrotem. Również do Europy poleci kapitan jachtu, który dowiezie Gretę do Ameryki. No i zaraz policzono, że kaprys Szwedki wygenerował sześć lotów przez Atlantyk (!!!) i obciąży klimat bardziej, niż gdyby dziewczyna wraz z ojcem poleciała tam i nazad.

        Uf, odetchnąłem. Poziom intelektualny Niemców wskazuje bowiem, że głupieją coraz bardziej z każdym miesiącem, stając się tym samym mniej groźnymi. No bo tak czy siak loty rejsowe z Gretą czy z żeglarzami na pokładzie - albo nie - przecież się odbędą, więc samoloty to co miałyby spalić, spalą bez nich lub z nimi. Inaczej rzecz by wyglądała, gdyby rzeczywiście sześć maszyn wiozło każdego z żeglarzy pojedynczo i oddzielnie albo tylko Gretę na pokładzie – podobnie do naszego rządowego Gulfstreama z marszałkiem Kuchcińskim lub z jego żoną, ale tak? Ludzie, to czym częstują nas media, to już nie jakiś ogórek, tylko cała beka małosolnych.

        Dobrze, tyle o ekologicznych idiotyzmach, a skoro o Skandynawach mowa to hitem tygodnia stała się informacja, jakoby Donald Trump zamierzał kupić Grenlandię, największą wyspę świata stanowiącą autonomiczne terytorium Danii. Oczywiście nie sam dla siebie, ale za pieniądze podatników - dla kraju. Okazuje się jednak, że nie działa jeszcze oficjalnie, a tylko zapytał kilku doradców na ile realna byłaby taka transakcja. Wiadomo jednak, że tytuł: ,,Trump chce kupić Grenlandię” brzmi bardziej efektownie i sensacyjnie, niż tylko: ,,Trump zapytał o opinię swoich doradców w kwestii zakupu wyspy”. No ale co z tego, że zapytał? Lepiej, gdy sonduje możliwość zakupu niż miałby bez zbytnich ceregieli wydać rozkaz zajęcia całego obszaru.

        Rzecz jasna w duńskiej prasie ukazały się zjadliwe komentarze i dowcipy z amerykańskiej głowy państwa, choć przedstawiciele rządu w Kopenhadze oficjalnie nie skomentowali wiadomości. Również sami mieszkańcy Grenlandii poczuli się oburzeni podobnymi zamiarami, bo jak to tak, żeby sprzedać ludzi jak bydło? No po prostu nie uchodzi, choć tak naprawdę w planach i decyzjach polityków wszyscy i tak jesteśmy tylko bydłem.

         Dobrze, a teraz pomyślmy, czy irytacja i żarty Duńczyków były zasadne? Pozornie jak najbardziej – wyspa należy do nich i niech Jankesi wybiją sobie z głowy takie zamiary. Biznes tak, sprzedaż nie – wołały duńskie media.

Wykop Skomentuj41
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości