Nic najwyraźniej wisi w powietrzu, i to nie tylko nad Fromborkiem Koteusza i Kopernika, co nad całą Europą zgoła. Oto niedawno dostałem kuriozalną książeczkę wydaną w Paryżu. Jest to reprinta wydanej w 1730 roku tamże "Éloge de Rien dédié a Personne" czyli "Pochwały Niczego dedykowanej Nikomu". Jak można było przypuszczać, autorem tej elegii jest oczywiście Nikt czyli anonim, którym po dłuższym bibliofilskim dochodzeniu okazał się niejaki Louis Coquelet czyli Ludwik Maczek.
Książeczka musiała budzić pewne zainteresowanie, gdyż od roku 1730 wznawiano ją jeszcze trzy razy. Ostatnie wydanie miało miejsce w Liège w 1861 r. za sprawą Société des Nihilistes d'Europe (sic! - chyba tłumaczyć nie muszę). Od tamtego czasu zupełnie Nic, aż do roku 2008.
Wypada wyjaśnić, że jest to swego rodzaju parodia elegii przeróżnych, pisanych przez wielkich twórców literatury od starożytności po czasy autorowi współczesne. Z grubsza chodzi o to, że słowo/określenie "nic", które pomimo iż niczego nie oznacza, odgrywa w powszechnej świadomości wręcz kapitalną rolę. I to od samego zarania ludzkości.
Tout a commencé par Rien, et Rien n'a jamais eu de commencement" ... czyli "wszystko zaczęło się od Niczego, oraz Nic nie miało nigdy początku" (...)
Dostrzeżemy jednak wyjątkowość Niczego, która jest godne podziwu, gdyż podobnie jak Boskość, może być określone tylko przez siebie samo:
Co to jest Nic?
Odpowiedź brzmi: Nic.
(...) Świat powstał kiedyś z Niczego i pewnego dnia w Nicość się obróci. Gdyż, jak czytamy dalej, wszystkie rzeczy na tym świecie odchodzą, czyli sprowadzają się do Niczego. Wszędzie też na świecie ludzie mogą o Nic się spierać, w imię Niczego prowadzić wojny i za Nic zabijać.
Itd, ale na tym kończę, no bo ile jeszcze można pisać o Niczym, tego nie sposób Niczym wytłumaczyć. Proszę więc na mnie nie liczyć, Nic z tego.
Natomiast Koteuszowi dziękuję tak po prostu za Nic.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)