Wiadomości gazowych ciąg dalszy. Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System umożliwił klientom nowe techniczne możliwości importu gazu do Polski z kierunku zachodniego. Wszystko przez rozbudowę punktu we Włocławku. Oczywiście nie oznacza to, że nie będziemy kupować rosyjskiego gazu.
Zacznijmy od bazy: krajowe wydobycie to ok 4 mld m3 gazu. Możliwość importu gazu z kierunku zachodniego na zasadach ciągłych wzrosła dzięki ostatnim inwestycjom o 3,2 mld m3 rocznie (wykorzystanie tzw. rewersu wirtualnego na gazociągu jamalskim). Oznacza to, że do Polski można już importować ok 5,5 mld m3 gazu ziemnego rocznie z kierunku Niemiec tylko przez punkt Mallnow rewers. Ponadto jest możliwość importowania dodatkowych 2,7 mld m3 rocznie na zasadach przerywanych, gdy mamy przepływ gazociągiem jamalskim w kierunku Niemiec.
Teoretycznie obecne możliwości techniczne importu gazu do Polski z zachodniego i południowego kierunku (interkonektory w Cieszynie i Lasowie) wynoszą ponad 90 proc. naszych potrzeb importowych. Gdyby Rosja chciała nas odciąć od gazu, poradzilibyśmy sobie z tym bez problemu (no chyba, że odcięłaby całą UE). Jest jeszcze przecież gazoport w Świnoujściu. Brzmi jak science fiction prawda? Jeśli byłoby aż tak optymistycznie, to dlaczego tkwimy w takim punkcie?
Obecnie z 15 mld m3 gazu jaki rocznie zużywamy, ponad 60 proc. pochodzi z Rosji. Ktoś napisał, że mimo tego większość dostaw może pochodzić z innych źródeł. Może. Więc dlaczego nie pochodzi? Może jednak chłodna kalkulacja zwycięża nad optymistycznym planem „zbawienia” kraju poprzez wyżej wymienione opcje? Kalkulacja ta wpływa również na myślenie długofalowe, perspektywy i możliwości. Dlatego nie sądzę byśmy nagle w wiadomościach usłyszeli: „Polska uniezależnia się od dostaw gazu z Rosji!”. Różne „interesy” w Polsce pilnują by tak się nie stało. W przeciwnym wypadku już dawno słyszelibyśmy radosne nowiny i spalibyśmy spokojnie. Chciałbym napisać „może kiedyś będziemy spać spokojnie”, ale sam w to nie wierzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)