Nie wiem jak większość z Was, ale ja powoli zaczynam mieć alergię na słowo „górnictwo”. I nie mam na myśli tu samych pracowników kopalni. Jesteśmy ludźmi, chcemy mieć pracę, godnie żyć i mieć za co żyć! Mówię tu o całej sytuacji na linii rząd-związki zawodowe. Na którymś z portali była ankieta do artykułu o porozumieniu, która brzmiała mniej więcej „Porozumienie rządu z górnikami jest sukcesem: A) górników B) rządu C) obu stron”. Nie mogłem zagłosować, bo nie uznaję tego za sukces. Dlaczego?
W zasadzie wszystko co sądzę na temat ratowania polskiego górnictwa wyraził jakiś czas temu Pan Mirosław Taras na konferencji „Górnictwo 2014”. Jego wypowiedź zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Do bólu szczery, zdiagnozował w 100% problemy polskiego górnictwa (naprawdę polecam obejrzeć, np. na youtube). Bez radykalnych ruchów i dostosowania prawa do obecnej sytuacji w górnictwie nic się nie zmieni. Porozumienie rządu z górnikami to żaden sukces. Okręt ‘kopalnie węglowe” nadal będzie dryfował a państwo będzie dokładać coraz to więcej w obawie przed protestami i wiecznie nienasyconymi związkami zawodowymi!
Jestem ciekaw jaki wpływ tak naprawdę mają na to zwykli górnicy. Strach przed utratą pracy i niepewnością co będzie jutro jest zrozumiały… jednak to w jaki sposób jest to rozgrywane na linii zz-rząd to po prostu kpina. Mam wrażenie, że „opory” i początkowo nieugięte stanowisko rządu to była czysta gra marketingowa. Nastroje społeczne wobec kopalni i górników w Polsce są kiepskie, warto to wykorzystać prawda? Pokazać, że jest się twardym, bezkompromisowo rozmawia się z górnikami, bo przecież państwo nie będzie dokładać do nierentownych spółek. Po czym po paru dniach pójść na ugodę, która w zasadzie nic nie wnosi do sprawy (z mojej perspektywy. Jeśli ktoś uważa inaczej to proszę, oświećcie mnie). Sprytne, jednak prawda jest taka, że bilans całości i tak jest ujemny..


Komentarze
Pokaż komentarze