TTIP czyli negocjowana między UE a USA umowa o wolnym handlu ma poprawić bezpieczeństwo energetyczne Polski, otworzyć nowe rynki dla polskich towarów i przyciągnąć amerykańskie inwestycje – oczywiście jest to pięknie zakrojona wizja przez wiceministra gospodarki Andrzeja Dychę.
Nie dla wszystkich jednak porozumienie to będzie korzystne. Dla tych, dla których kluczowa jest cena gazu, TTIP wypada bardzo niekorzystnie. Polskie firmy będą miały problem z konkurowaniem z boomem łupkowym w USA i koncernami, które będą opierały swoją produkcję właśnie o ten tani gaz. Jedyne co jest pocieszające, to okresy ochronne (np. dla przemysłu chemicznego postuluje się ustanowienie 10-letniego okresu ochronnego).
Ogólne zagrożenie wydaje się więc takie, że nawet gdy firmy sprzedają tylko na europejski rynek, to od momentu wprowadzenia TTIP będą się musiały liczyć z tym, że ich produkty zostaną wyparte przez te tańsze ze Stanów. TTIP uwolni rynki, ale przedsiębiorcy będą się musieli zderzyć z trudną dla nich rzeczywistością. Kto więc na tym zyska? Czy mamy się obawiać, że głównym beneficjentem tego będzie USA?


Komentarze
Pokaż komentarze