W jednej z moich wcześniejszych notek pisałem o dostawcach energii. O tym, że Polacy coraz częściej decydują się na zmianę dostawcy, chociaż widać że nie jest to jeszcze coś bardzo popularnego. Dziś o tym dlaczego nie chcą.
Powody są 2, a dokładniej 2 faktury, które otrzymujemy – jedna za dystrybucję, druga za energię. Przy czym warto zaznaczyć, że faktura kompleksowa jest czymś zupełnie normalnym w pozostałych krajach UE oraz USA. Złośliwie mógłbym zapytać: no to kiedy u nas? 2-5-10 lat? Model takiej faktury oczywiście jest u nas możliwy, jednak jego realizacja jest u nas bardzo trudna. Dlaczego?
Eksperci tłumaczą, że trudności wynikają z faktu, iż taki model faktury został zbudowany w oparciu o preferencje największych polskich spółek dystrybucyjnych. Dla sprzedawców energii jest więc niekorzystny, bo zakłada odpowiedzialność sprzedawcy za należności odbiorcy z tytułu dystrybucji energii oraz konieczność uiszczania wysokich opłat gwarancyjnych. Paradoks jest też taki, że tych umów nie zawieją nawet państwowi byli monopoliści na rynku energii, których własne spółki dystrybucyjne przygotowały to rozwiązanie.
Jakiś złoty środek? Dążenie do modelu amerykańskiego, gdzie to dystrybutor wystawia klientowi fakturę kompleksową, a następnie uzyskanymi środkami dzieli się ze sprzedawcą. Niby proste, ale w polskich warunkach jakieś takie… nieosiągalne.


Komentarze
Pokaż komentarze