Prezydent Bronisław Komorowski oświadczył, że nie ma planów szybkiego wchodzenia Polski do strefy euro. Tak zadeklarował nasz Prezydent. Pytanie czy jest to deklaracja jedynie PRowa, związana z kampanią wyborczą (naturalnie nic nie jest przypadkowe!) czy faktycznie jest w tym może jakiś ślad konsekwencji?
Osobiście wolałbym by na razie zostawiono dyskusję o wprowadzeniu euro. Nie jestem zwolennikiem wprowadzenia euro do Polski, więc póki co (podkreślam: póki co) oddycham z ulgą, że temat ten zostaje odsunięty, przynajmniej teoretycznie. Tak naprawdę wolałbym by w ogóle na dłuższy czas nie podejmowano go w ogóle. Wprowadzenie euro do Polski w mojej opinii nie byłoby pozytywnym zjawiskiem. Gdy przypomnę sobie wszystkie wcześniejsze nerwowe ruchy PO w tym kierunku, to jednak pojawia się we mnie obawa, że deklaracja prezydenta jest czysto marketingowa i podporządkowana kampanii. To akurat szybko się zweryfikuje…
Zmieniając na koniec temat, jestem ciekaw czym tym razem zaskoczy nas kampania prezydencka. Nasz polski folklor wtedy widać w całej okazałości…


Komentarze
Pokaż komentarze