Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
144 obserwujących
1736 notek
2203k odsłony
  962   0

Problem z długością

Zadałem ostatnio na moim blogu bardzo ścisłą i precyzyjnie zadaną zagadkę o to gdzie dojdziemy gdy wyjdziemy na wschód lub na zachód. Niektórzy skrytykowali tę zagadkę i uznali, że jest mętna i nieprecyzyjna. Obraziłem się więc i uznałem, że kończę z zagadkami na moim blogu.
Trzymam się tego nadal. Ciągle jestem obrażony. Niemiej ciągle, choć już nie w formie zagadkowej, chciałbym rozważać problemy geograficzne.
No i się pytam: czy obserwacja nieba pozwala nam ustalić pozycję, na której się znajdujemy?
Przed systemem GPS ludzie nawigowali. Wiedzieli gdzie są. Jak to rozpoznawali? Tak, że już kiedyś gdzieś byli, a potem to miejsce rozpoznawali - czyli po ukształtowaniu terenu znanego z dzieciństwa, albo jakichś wypraw w dorosłym życiu. Winnetou wiedział gdzie jest dlatego, że kiedyś tam był. To dokładnie tak jak z piosenkami – wiemy jaki mają tytuł, bo je kiedyś usłyszeliśmy.
No ale na morzu to nie działało - fale są wszędzie takie same - zależne od pogody, a nie miejsca. Morze nie jest jak piosenka – morze jest jak refren.
A więc potem ludzie nauczyli się poznawać pozycję obserwując umiejscowienie Słońca w dzień i gwiazd w nocy. To już nie jest wszędzie taki sam refren.
No to wyobraź sobie człowieku, że masz wszelką dzisiejszą wiedzę fizyczną, geograficzną, naukową etc… - wszystko wiesz, co wie dzisiejsza nauka, a za nią Ty. Ale lądujesz na bezludnej wyspie. Straciłeś przytomność i się na tej wyspie obudziłeś. Nie wiesz ile czasu byłeś w stanie śpiączki - może minutę, a może rok. Nie wiesz jaką odległość przebyłeś w czasie śpiączki – może kilometr, a może tysiące kilometrów. Jesteś w sytuacji mętnej. Tichy ci nic nie uściśli - może tylko tak jak zwykle zamącić.
Ale zakładamy, że geografia się nie zmieniła. Ziemia jest ciągle taka, jaka jest dziś. Minął rok, może dwa, a nie miliony lat. Serwis Google Earth jest ciągle wiarygodny, ale po prostu nie mamy do niego dostępu. Na wyspie nie ma Internetu.
A zatem trzeba obliczyć swoją pozycję i próbować płynąć w kierunku gdzie jest najbliżej do jakiegoś kontynentu czy innego cywilizowanego brzegu. Trzeba to ustalić z pamięci, ale zakładamy, że jest doskonała. Umiemy z pamięci precyzyjnie odtworzyć wszelkie mapy i prawa fizyki.
Jak to obliczyć gdzie jesteśmy?
Chyba oczywiste jest to, jak obliczyć szerokość geograficzną, nie? Może dla Tichego nie jest to oczywiste, może to mętne, może będzie czepiał się słów czy sformułowań, ale ten rozbitek sobie to policzy bez zwracania uwagi na Tichego i oleje jego fochy. Rozbitek może patrzeć na niebo przez rok. No i szerokość geograficzną ustali, nie?
No ale jak ustalić w takiej sytuacji długość geograficzną? Nie nazywam tego zagadką, bo się obraziłem, ale po prostu pytam.
Oczywiście problemu z długością nie rozwiążecie, ale ciekawi mnie to, jak byście ustalali szerokość? Macie rok na bezludnej wyspie. Po klimacie to poznacie czy obliczycie dokładniej? Ustalicie co do stopnia, setnej stopnia, czy jak precyzyjnie?
Jak byście ustalali szerokość? Jakie byście instrumenty wystrugiwali z drewna czy kamyków? Materiały, które byłyby na wyspie miałyby znaczenie?
A długość? Jej ustalenie zależy do materiałów znajdowanych na wyspie, czy od jakieś teorii, czy co?
To nie jest zagadka. Tak po prostu pytam.
A jak to było historycznie? Jak i kiedy ludzkość nauczyła się rozpoznawać szerokość, a jak długość geograficzną? A kiedy zrozumieliśmy, że ortodroma, to coś innego niż loksodroma? Chodzi mi o pierwszego człowieka, który to zrozumial, a nie Tichego, który do dziś nie czai czaczy.
 
Grzegorz GPS Świderski

następna zagadka -> JOW czy STV?

Kwestie obyczajowe <- poprzednia notka
następna notka -> KORWiN

 

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie