Ostatnimi czasy pojawiają się różnego rodzaju zestawienia czy klasyfikacje dotyczące miejsca Polski w piłkarskim świecie. Najpierw statystycy piłkarscy umiejscowili naszą ligę gdzieś w ósmej dziesiątce a tzw. „fachowcy” mieli do powiedzenia tylko tyle, że kryteria są dziwne i nie można tego brać całkiem poważnie. Niby tak ale dla mnie miejsce poza pierwszą dwudziestką to jest powód do wstydu dla wszystkich, którzy mają wpływ na taki wynik. Ostatnio tutaj na salonie pojawiła się notka, w której autor przedstawił za Canal+ zestawienie ilości drużyn z wybranych krajów jeszcze grających w europejskich pucharach. W uzupełnieniu podam, że 16 krajów już nie ma swoich drużyn a 13 ma jedną drużynę. Dla uspokojenia wszystkich powiem, że w obecnej formie rozgrywek pucharowych tylko 3 państwa mają prawo do mniej niż 4 drużyn, więc to nam raczej nie grozi. Z drugiej strony do 16 miejsca w tym rankingu dającego możliwość wystawienia większej ilości drużyn droga jeszcze dłuższa. Tak więc przez najbliższe kilka(naście) lat sezon dla naszych tzw. exportowych drużyn kończył się będzie na przełomie maja/czerwca by już po miesiącu rozpoczynać nowy sezon. Złośliwie powiem, że dla naszych kopaczy to idealny układ bo mogą sobie pojechać na zasłużony odpoczynek w pierwszej połowie czerwca za mniejsze pieniądze bo przed sezonem.
Jako kibic z 40-letnim stażem pamiętam o wiele lepsze czasy. Wspomagając pamięć literaturą chciałbym przedstawić swoje refleksje dotyczące polskiej piłki. Na początek nasze drużyny w PEMK (dzisiejsza) Ligi Mistrzów.
W tych rozgrywkach dopiero w 8(!) starcie czyli w sezonie 1962/63 nasza drużyna przebrnęła I rundę a po następnych 5 latach nasza drużyna wyeliminowała dwóch rywali i zagrała w ćwierćfinale. Tą drużyną był Górnik Zabrze a w ćwierćfinale trafił na późniejszego triumfatora Manchester United. Wyniki 0-2 i 1-0 świadczą o wyrównanej rywalizacji a dodam, że była to jedyna porażka Man Utd w tej edycji. Nawiasem mówiąc chyba te mecze to były pierwsze, które oglądałem w telewizji. Piszę chyba bo na 100% to pamiętam z tego roku mecz reprezentacji z Turcja 8-0.
W następnym sezonie wycofaliśmy drużyny z pucharowej rywalizacji (był to 1968 rok ) a rok później Legia dotarła do półfinału tych rozgrywek przegrywając rywalizację w półfinale z późniejszym triumfatorem Feyenoordem. W ciągu kolejnych 10 lat zaliczyliśmy 3 razy ćwierćfinały – Legia, Ruch i Wisła.
W latach 1980-90 tylko Górnik 2 razy przebrnął 1 rundę a Widzew dotarł do półfinału w sezonie 82/83. Widzew jako jedyna polska drużyna wyeliminowała angielski zespół (Liverpool) wygrywając jeden mecz. Pozostałe przypadki wygrania rywalizacji z angielskimi zespołami odbywały się na zasadzie szczęśliwego bramkowego remisu na wyjeździe i dowiezienia 0-0 u siebie.
Ostatnie dwa sezony takiej formy rozgrywek również były nieudane. Od sezonu 1992/93 rozpoczęto rywalizację w Lidze Mistrzów.
Do sezonu 96/97 Legia i Widzew wykorzystały swoją szanse awansując do fazy grupowej a Legia nawet wyszła z grupy bardziej przypadkowo niż wynikałoby to z gry. Przez te 5 sezonów rywalami były drużyny z krajów, z którymi w latach 70-tych nie było mowy o przegraniu ale w ciagu dwudziestu lat nasza piłka osiągnęła już tak niski poziom, że wyeliminowanie drużyn ze Szwecji czy Dani uznawano za niebywały sukces. W kolejnych latach zmieniano regulamin Ligi Mistrzów dopuszczając do tych rozgrywek po kilka najlepszych drużyn z najsilniejszych lig więc awans do fazy grupowej stał się dla naszych drużyn wręcz niemożliwy. Od tego sezonu UEFA otworzyła furtkę dla 5 mistrzów ze słabszych lig i widzieliśmy jak Wisła zmarnowała tę szansę.
Jak widać z powyższego nasze dokonania w tych najważniejszych klubowych rozgrywkach są bardzo mizerne. Każdy zauważy, że przypomina to sinusoidę w I ćwiartce czyli od zera w połowie lat 50-tych poprzez maksimum na przełomie lat 60-tych i 70-tych do obecnego stanu bliskiego zeru. Patrząc na wyniki w pierwszych naszych startach to często pojawiają się porażki kilkubramkowe od 0-3 do 1-8. Niestety w latach 90-tych doszliśmy do tego samego np. Olympique Marseille- Lech 6-1 w sezonie 90/91, Brøndby IF - Zaglebie Lubin 3-0 w sez. 91/92, Lech - Spartak Moscow 1-5 w sez. 93/94, Hajduk Split – Legia 4-0 w nastepnym sezonie. Również udział w fazie grupowej Legii i Widzewa nie był wolny od porażek 0-4 czy 1-4. W kolejnych latach rywalizacje naszych mistrzów z Realem czy Barceloną bardziej przypominały mecze kontrolne tych drużyn niż prawdziwą rywalizację.
Przy okazji ćwierćfinałowej rywalizacji w 1968 roku pomiędzy Górnikiem a Man Utd napisałem, że była to jedyna porażka anglików w tych rozgrywkach. Prawie tego samego dokonała Wisła w ubiegłym sezonie wygrywając Barceloną 1-0. Ale „prawie” robi wielka różnicę.
Cdn.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)