Niedawno na Salonie ukazała się notka „Tylko Boruca żal”. Autor widzi Boruca tym razem w Barcelonie. Czytając teksty w onecie od kilku lat Boruc ma oferty z Milanu, Bayernu czy Arsenalu o których te kluby nawet nie wiedzą. Dlaczego Boruc skazany jest na Celtic?
Po pierwsze Boruc nie miał w swojej karierze takiego meczu jak Marian Szeja w 1970 r. z RFN, Tomaszewski na Wembley, Woźniak w meczu z Francją czy Dudek w finale LM. Ktoś powie nieprawda. W meczach z Austrią, Anglią, Niemcami czy Belgią czy w barwach Celticu w LM był bohaterem i bez niego w bramce wyniki tych meczy miałyby inne rozstrzygnięcia. Zgoda. Tylko, że co innego pokazać swoją klasę w obronie strzałów na bramkę a co innego wykazać się klasą w obronie sytuacji sam na sam. W tym pierwszym elemencie Boruc ma zaletę w postaci umiejętnego ustawiania się stąd to nie jest szczęście jego, że strzały idą na niego bądź w zasięgu jego ramion tylko tak jak napisałem to jest umięjętność. Ale w tym elemencie trzeba jeszcze mieć refleks i być sprawnym fizycznie a tego Borucowi brakuje. Druga sprawa to po co jest bramkarz w klasowej drużynie. Według mnie po to ,żeby nie zmarnować wysiłku kolegów z drużyny. Dlatego Dudka już nie ma w Liverpoolu. Te 5 minut, które miał w finale LM to za mało w porównaniu kiksami w ważnych meczach oraz sporą ilością goli puszczonych po strzałach zza linii pola karnego. Dlatego też w Man Utd Bartez, który miał cudowne interwencje przeplatane idiotycznymi zagraniami nie zagrzał tam długo miejsca. W tych drużynach nie jest potrzebny bramkarz odważnie rzucający się pod nogi bo w meczach tych drużyn rzadko dochodzi do takich sytuacji natomiast jest potrzebny taki, który nie wpuści szmaty a czasami wykaże się genialna interwencją. Dlatego na zawsze będą symbolami swoich drużyn Zoff, Kahn, Schmeichel, Casillas czy Seeman. Z polskich bramkarzy tylko Józef Młynarczyk wykorzystał swoją szansę i z powodzeniem przez kilka lat bronił barw FC Porto zdobywając z tą drużyną Puchar Europy i Puchar Świata.
Koniec przygody Lecha w europejskich pucharach. Inaczej być nie mogło. W ubiegłą sobotę w Canal+ porównywano budżety i pieniądze wydane na transfery Lecha i jego pucharowego rywala. Po wypowiedzi G. Mielcarskiego, byłego dyrektora sportowego w Wiśle Kraków zgasiłem tv i poszedłem spać. Otóż ten expert był zdziwiony ilością wydanych przez Belgów pieniędzy na stworzenie drużyny, która ma grać w lidze europejskiej. On myślał, że taka kwota to spokojnie wystarczy na awans LM. Jak ludzie z taką wiedzą działają w naszych „klubach” to efekty są widoczne.
Belgowie awansowali dalej dlatego, że taki mieli cel. Cel, który można zrealizować poprzez stworzenie odpowiednio silnej drużyny a to realizuje się głównie poprzez politykę transferową.
U nas nie dość że biedni to jeszcze głupi. Przykład Legii i Rogera. Albo tworzę drużynę mogącą grać w Europie albo sprzedaję gracza kiedy jest na niego popyt. To samo dotyczy Lecha i Stilica.
Tytuł notki dokładnie obrazuje politykę Lecha w tym sezonie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)