Co to za liga?
Minęło już chyba 10 lat od mojej ostatniej wizyty na stadionie (to brzmi dumnie) na meczu ligowym ekstraklasy. To był mecz Odra Wodzisław - GKS Katowice, skończyło się na 0-0. Przedtem chodziłem na mecze ROW-u Rybnik (bo to była moja drużyna) oraz w czasie studiów na Górnika Zabrze (bo było najbliżej z Gliwic). Było to bardzo dawno bo ponad 25 lat temu. Na ROW chodziłem zawsze, niezależnie od pogody i przeciwnika ale pamiętam jedno, że nawet najsłabszy mecz w obecności kilkunastu tysięcy ludzi pozostawiał niezapomniane wrażenia i z niecierpliwością czekałem na następny. Przyjazd Górnika, Legii czy Ruchu niezależnie od pogody, dnia tygodnia gromadził prawie zawsze komplet. Bramki z tych meczy i atmosferę na trybunach mam jeszcze dziś w głowie.
Na boisko Odry mam z domu tak samo daleko jak na stadion w Rybniku ale nie ma dziś takiej siły, która by mnie tam zaciągnęła. Podstawowy powód to warunki w jakich przyjdzie oglądać mi mecz. Czyli brzydki stadion i brak atmosfery.
Ale Wodzisław nie różni się wiele od reszty. Drużyny walczące o mistrzostwo grają – Legia i Lech na placu budowy a Wisła przeniosła się ze Sosnowca do Nowej Huty i wygląda to tak samo beznadziejnie. Boiska osiedlowe otoczone czymś w rodzaju trybun Bełchatowie, Wodzisławiu czy Gliwicach czy nawet we Wrocławiu są areną walki o udział w Pucharach oraz utrzymanie w lidze. Arka i Cracovia podobnie ja Wisła nie mają swoich stadionów a późną jesienią i wczesna wiosną do grona bezdomnych dołącza Piast. Stadiony, na których grają Ruch, Lechia, Jagiellonia, obie Polonie to zmodernizowane niefunkcjonalne straszydła, które powinny być zrównane z ziemią. Jedynie nowe stadiony w Lubinie i Kielcach są godne kibica, ale dla odmiany drużyuny które tam grają mogą te stadiony przenieść do I ligi. A jak to połączymy z garstką widzów, idiotycznymi karami w postaci „mecz bez udziału publiczności” czy pomysłami właścicieli klubów, że widownia ma być pozbawiona prawdziwych kibiców i tylko ochać i achać to czy możemy mówić o atmosferze na meczu?
Wyniki dwóch pierwszych kolejek wiosny pokazują niestety jak słaba jest nasza liga. Wisła, Legia i Lech walczą o mistrza. 0-3(0)-6 taki jest dorobek punktowy tych drużyn (0 w nawiasie to punkty, które należą się Legii za grę w tych dwóch meczach). Gra dwóch pierwszych to żenada. Lech tak naprawdę zostanie zweryfikowany w najbliższej kolejce w meczu z Bełchatowem. Zapewne ta czwórka w zajmie pierwsze 4 miejsca w tabeli na koniec sezonu i bo mimo wszystko właśnie te drużyny są trochę lepsze od pozostałych 12.
Druga rzecz, która mnie interesuje to kto spadnie z ligi. Po meczach rozegranych w piątek i sobotę wydawało mi się, że los Odry jest przesądzony. Stało się inaczej. W tej chwili Ruchowi spadek nie grozi i blisko zapewnienia spokoju jest Lechia ale nie dlatego, że są na tyle dobre ile dlatego, że nazbierały już sporo punktów. Pozostałe 10 drużyn będzie walczyć o pozostanie w lidze. Umiejętności są podobne a wynik zależy od tego jak się mecz ułoży. Strzelenie bramki rywalowi to na 80% zwycięstwo, 19% remis a 1% daję przegrywającemu na wygranie meczu. Te procenty niewiele się różnią gdy ta 10 grać będzie z pierwszą czwórką. W takiej sytuacji nawet jeden „niezamierzony błąd” sędziego może decydować o wyniku.
Dla mnie wniosek jest jeden. Liga z udziałem 16 zespołów w Polsce to nieporozumienie. Jedyne rozwiązanie to 8-10 zespołów, które stać na utrzymanie zespołu z prawdziwego zdarzenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)