Przesunieta w czasie ze względu na wydarzenia odbyła się w Bibliotece na Koszykowej skromna uroczystośc jubileuszu Marka Nowakowskiego.
Marek Nowakowski z pewnoscią nie był nigdy i nie zanosi się aby był obecnie pieszczochem miłościwie panujących. Z róznych powodów. Wczesniej dlatego ze nie opiewał wspaniałej rzeczywistości ani nie dostrzegał swietlanej przyszłości. Obecnie; że mówi to co mysli (co zresztą zawsze robił) a jego poglądów nie da się umieścić na transparentach poprawności politycznej. Niewielu jest tak jak on wiernych sobie. Mający przyjaciół zarówno wśród wysublimowanych intelektualistów (nie mylic z celebrytowskimi "autorytetami") jak i "chłopaków" jak to sie kiedys mówiło ; z pod budki z piwem. Potrafi rozmawiać z jednymi i drugimi . I ci i ci darzą go szacunkiem . To rzadki przypadek.
Opisując nie zawsze jasne strony naszego życia potrafi wydobyc te wartości i prawdy o których często się zapomina. Chociaż ostatnio częściej ucieka w przeszłość to nie są to tylko opisy kronikarskie. W "Powidokach" jest Warszawa która odeszła wraz z ludżmi jakich teraz nie uświadczysz. Może jest to ucieczka od realu i nostalgia za tym co było , w czym się wzrastało. Za czasami w których wbrew temu co się usilnie lansuje "tak" znaczyło tak a "nie" znaczyło nie. Dlatego nie dziwi poparcie jakiego udzielił Marek Nowakowski Jarosławowi Kaczyńskiemu. W jego środowisku to decyzja odwazna za która należą się wyrazy szacunku.
100 lat Marku!
P.S. ta pani w bramie domu "pod wieżyczkami" na Marszałkowskiej to jednak była blondynką , dużą blondynką.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)