0 obserwujących
16 notek
48k odsłon
  1417   0

FREE YOUR MIND: W JAKIEJ POLSCE ŻYJEMY PO 10.04.2010?

ZA BLOGEREM  FREEYOURMIND PODAJĘ TREŚĆ WYWIADU PIERWOTNIE UDZIELONEGO PRZEZ NIEGO PORTALOWI  SOLIDARNI 2010, LECZ TAM NIEOPUBLIKOWANEGO.

ZE WSTĘPU FYM-A NA JEGO BLOGU:

"(...)  Zamieszczam tekst wywiadu ze mną (przeprowadzonego elektronicznie, tzn. podesłano mi pytania, a ja na nie udzieliłem obszernych odpowiedzi) przez Solidarnych 2010. Ponieważ portal ten wycofał się z publikowania moich notek za to, że kilku komentatorów zbyt ostro skrytykowało na moim blogu min. Macierewicza i prace Zespołu, ja wycofałem ten tekst z publikacji, w której miał się ukazać. Postanowiłem jednak zamieścić go poniżej, gdyż mam nadzieję, udało mi się powiedzieć kilka sensownych rzeczy, które mogą zainteresować Czytelników i Bywalców mojego bloga."

 
S2010: - Jest Pan znanym blogerem. Przed 10.04.2010 pisał Pan wspaniałe teksty nt otaczającej nas rzeczywistości. Zarzucił Pan ten nurt na rzecz zbierania poszlak w sprawie ‘katastrofy smoleńskiej’. Dla Pańskich czytelników to jasny sygnał: 10.04.2010 to data wyjątkowa. Jaka jest waga tej daty wg Pana?

FYM: - Dziękuję za te miłe słowa, ale jest wielu blogerów piszących ważne, poruszające teksty, nie chciałbym więc być jakoś szczególnie wyróżniany :) Co zaś do 10 Kwietnia, to jest to bez wątpienia punkt zwrotny w całej współczesnej historii Polski i zapewne także Europy. Myślę, że możemy mówić całkiem poważnie i o katastrofie polskiego państwa, i o końcu III RP. Moim zdaniem zbrodnia, jaka została dokonana na polskiej delegacji, ukazała w pełnym, katastrofalnym właśnie wymiarze, to, w jakim kraju żyjemy i przez kogo ten kraj jest rządzony.Po tragedii z 10 Kwietnia mamy do czynienia z pozorami polskiej państwowości i chyba stopniowo ta panura prawda dociera do coraz większej liczby naszych rodaków, którzy zaczynają sobie zadawać rozmaite, pełne niepokoju, pytania. Takie na przykład, jak to jest możliwe, że w ciągu dwóch lat tak niewiele udało się wyjaśnić w sprawie tak wielkiej tragedii? Jak to możliwe, że jest taki zalew kłamstwa? Jak to możliwe, że polski rząd na to wszystko pozwala? I tak dalej.

10 Kwietnia jest tragedią wszystkich Polaków, ale i tragedią w szerszym, światowym wymiarze, ponieważ naraz się okazało, że Sojusz Północnoatlantycki nie za bardzo wie, jak sprostać takiej sytuacji zorganizowanej, zbrojnej agresji skierowanej przeciwko elitarnym przedstawicielom naszego kraju. Z drugiej jednak strony to przecież na barkach polskich wyspecjalizowanych instytucji rządowych, cywilnych, wojskowych, spoczywa ten podstawowy obowiązek ochrony najwyższych dostojników oraz ochrony i obrony (w razie sytuacji czyjejś agresji) polskiego państwa. Jeśli więc te instytucje zawodzą w chwili tak wielkiej próby, to czy powinniśmy kierować pretensje do naszych natowskich sojuszników, których cała ta sytuacja musiała szczerze zaskoczyć i zdumiewać? Nie wiem, czy w jakimkolwiek innym kraju władze państwa i owe wyspecjalizowane instytucje zachowałyby się w taki sposób jak w Polsce, czyli nie chroniłyby i nie broniłyby takiej delegacji, nie zajęłyby się akcją poszukiwawczo-ratunkową itd. 

Wspomniałem jednak o tragedii wszystkich Polaków, nieprzypadkowo. 10 Kwietnia to dzień, w którym życie za Polskę oddali przedstawiciele różnych środowisk (nie tylko politycznych), a więc przez ten pryzmat należy też patrzeć na to, jaki sens jest tej zbrodni. Ona dotyka nas wszystkich nie zaś jakiegoś jednego ugrupowania – w tym też względzie w interesie nas wszystkich jest pełne, dokładne wyjaśnienie tego, co się stało oraz postawienie przed międzynarodowym trybunałem winnych zbrodni, jakiej się dopuszczono.

S2010: - Czy to, co stało się tego dnia, wpłynęło wg Pana na życie publiczne? W jaki sposób? 

FYM: - Jak już wcześniej nadmieniłem, doszło do kresu polskiej państwowości, tej, nazwijmy to, pookrągłostołowej. Nędza neopeerelu ukazała się „w pełnej krasie” - zarówno na poziomie zachowań polskich instytucji w obliczu tak wielkiej tragedii, jak i na poziomie śledztwa, jakie w wyjątkowo nieudolny, po prostu skandaliczny, sposób podjęto po 10-tym Kwietnia pod dyktando Kremla. Wszystkie intytucje – poczynając od rządu, poprzez prokuraturę, służby specjalne, wojsko, parlament, na mediach kończąc – zawiodły. Można oczywiście stawiać pytania: dlaczego zawiodły? Z jakich powodów? Ale fakt pozostaje faktem. Polskie państwo przestało istnieć i chyba mogli to osobiście ujrzeć ci wszyscy licznie zebrani nasi rodacy, którzy godzinami stali po to, by oddać hołd zamordowanemu Prezydentowi. Polacy naraz znaleźli się wtedy na ulicach nieistniejącego państwa, osieroceni, zagubieni, zdani na samych siebie, a już nie na żadne instytucje państwowe, które nie tylko delegację prezydencką, ale i samych Polaków pozostawiły na następne lata w cieniu 10 Kwietnia.Szybko zresztą władze Polski, którym bliższy okazał się moskiewski satrapa ze swoją czekistowską świtą aniżeli obywatele mieszkający i pracujący nad Wisłą, przystąpiły do walki z pamięcią o tragedii, do wyszydzania i zwalczania tych osób, które domagały się normalnego śledztwa, normalnego upamiętnienia poległych i normalnego ścigania odpowiedzialnych za to, co się stało. 

Oczywiście „formalnie” wszystko w „III RP” działa nadal. Zbierają się urzędy, zjeżdżają ministrowie, organizowane są konferencje prasowe, podpisuje się przeróżne „ważne papiery” itd. - to wszystko jednak to taka fikcja, jak za peerelu, kiedy też zbierał się „sejm”, „rada ministrów”, „rady narodowe”, odbywały się „piękne festiwale” itd. To jest taka sama fikcja, podkreślam, ponieważ najważniejsze wydarzenie historyczne powojennej Polski do tej pory, a więc od blisko dwóch lat, pozostaje w mrokach nieprzeniknionych tajemnic. Jeśli zaś polscy urzędnicy pańtwowi udają, że nic się nie stało, to może są urzędnikami, ale na pewno nie polskiego państwa, tylko jakiegoś fikcyjnego tworu. Urzędują we własnej wyobraźni, lecz nie w polskich sprawach publicznych.

S2010: - Czy jest jakaś szczególna dziedzina życia publicznego, w której na skutek 10.04.2010 wszystko uległo zmianie?

FYM: - Uległo zmianie tak wiele, że można by wymieniać długą listę patologii. Najbardziej jednak, przynajmniej, jeśli o mnie chodzi, rzucają się w oczy dwie sfery: media oraz kultura. Niedawno w styczniowym „Uważam Rze” prof. A. Nowak w opisie naszej „posmoleńskiej” współczesności posłużył się odniesieniem do epoki stalinizmu. Mnie również nasuwa się takie jednoznaczne skojarzenie. Mamy do czynienia z podobnym terrorem kulturowym i medialnym, z podobnym nachalnym aż do bólu, powtarzaniem kłamstw (z uśmiechem na ustach), z podobną, nie do zniesienia, manierą „świętego oburzania się” rozmaitych pseudoautorytetów na tych wszystkich ludzi, co ośmielają się kwestionować to, co jest „przecież oczywiste od dawna”. Nigdy nie zapomnę tych obrazków z „kabaretonu” opolskiego z 2010 r. i tego szydzenia z tragedii z 10-go Kwietnia. Długo też chyba wszyscy będziemy pamiętać to, co urządzono, by zelżyć, znieważyć, upokorzyć i zastraszyć ludzi modlących się pod krzyżem upamiętniającym ofiary tragedii. 

Totalne (wszechobecne i wszechogarniające) kłamstwo, niebywała wprost agresja społeczna (podsycana przez osoby publiczne) i usankcjonowane (kulturowo i medialnie) szyderstwo z rzeczy, z których zwyczajnie nie godzi się nikomu szydzić. Dokładnie tak, jak za stalinizmu, gdy naśmiewano się z „zaplutych karłów reakcji” czy „emigrandy”. To, że po 10-tym Kwietnia tak wielu ludzi w naszym kraju zgłosiło akces do kłamstwa smoleńskiego, do machiny propagandy i dezinformacji, do rozpowszechniania moskiewskiej wersji wydarzeń (i do jej obrony przed „oszołomami”), dowodzi, że neopeerel od samego początku był eksperymentem zmierzającym do utrwalenia komunizmu, nie zaś do jego obalenia.Zabrzmi to może szokująco, ale nie widzę innego wyjaśnienia. Młode pokolenia („ludzi kultury” i „ludzi mediów”) musiały wziąć naprawdę niezłą lekcję „wychowania obywatelskiego” od swoich mentorów w przeróżnych instytucjach, z których to niejeden taki mentor sam brał najlepsze szlify za czasów „Soso”. Niedaleko więc padły jabłka od zatrutej jabłoni, można powiedzieć. To zaś znaczy, że zatruta jabłoń dalej rośnie nad Wisłą. 

S2010: - Czy 10.04.2010 wpłynął na Pana życie - zawodowe /możliwości uprawniania zawodu, chęć kontynuowania tego, co się robiło/? - prywatne /trwała zmiana w czymś/?

FYM: - 10 Kwietnia nie zmienił mojego życia zawodowego w jakiś diametralny sposób, choć na pewno zmodyfikował je tak, że zająłem się, mimo obowiązków zawodowych, z czasem analizowaniem wielu materiałów związanych z tragedią polskiej delegacji i prowadzeniem (wraz z innymi blogerami) śledztwa w tej sprawie. Nigdy oczywiście nie przypuszczałem, że czymś takim będę się zajmował, ale też nigdy nie sądziłem, że instytucje powołane do tego, by podejmować dochodzenia w sprawach o wiele mniejszej rangi (jak zwykłe zabójstwa) nie będą w stanie wszcząć i prowadzić normalnego, poważnego, fachowego śledztwa w sprawie tak wielkiej wagi, jak śmierć 96 osób z państwowej elity. Po tych ostatnich dwóch latach całej tej hucpy, którą nazywamy oficjalnym śledztwem, nie da się wyjaśnić inaczej niż działaniem sterowanym politycznie, a więc celowo ukierunkowanym na niewykrycie (!) zarówno prawdy, jak i sprawców zbrodni. Jeśli zaś ktoś tak ukierunkowuje dochodzenie, by ani prawda, ani zbrodniarz, nie ujrzeli światła dziennego, to znaczy, że sam ma w tym swój interes, a więc i sam jest w daną zbrodnię uwikłany. Nie ma innego rozwiązania. W ten sposób zarazem odkrywamy najbardziej mroczną zonę tego, co się stało 10 Kwietnia – nie ma bowiem wątpliwości, że jacyś kooperanci zbrodni dokonanej na polskiej delegacji, byli i są w Polsce. 

Myślę, że dla wielu osób, które w blogosferze połączyły wysiłki, by wspólnie wyjaśnić to, co się stało owego tragicznego dnia, zajęcie się śledztwem było swego rodzaju „nakazem moralnym”. Po prostu nie sposób było tego się nie podjąć, jeśli i polskie społeczeństwo, i same zdruzgotane skalą tragedii, rodziny ofiar, pozostawione zostały (o czym wielokrotnie mogliśmy przeczytać) bez właściwego wsparcia ze strony państwowych instytucji. Poza tym, sądzę, że dla wielu z nas zajmujących się analizowaniem materiałów smoleńskich etc., praca w ramach śledztwa była swoistym długiem spłacanym tym, którzy 10 Kwietnia polegli, wspaniałym Polakom, których znaliśmy z ich publicznej pracy dla dobra wspólnego. Nie można było całej „sprawy 10 Kwietnia” zostawić, uznać, że jej nie ma.

S2010: - Czy widzi Pan wpływ na życie innych z bliższego otoczenia? z dalszego?

FYM: - To nie jest wpływ równomierny, rzekłbym. Został on niejako „skanalizowany” dzięki zmasowanej akcji dezinformacyjno-propagandowej, jaką uruchomiono właściwie od pierwszych chwil od „ogłoszenia wypadku prezydenckiego samolotu”. Nawet jednak dla tych osób, które uznały, że „po prostu doszło do lotniczego wypadku”, tragedia z 10 Kwietnia była sporym wstrząsem, w końcu bowiem zginęło wielu niewinnych, wartościowych ludzi. Te osoby, które „uwierzyły w wypadek”, z czasem przeszły do porządku dziennego nad całą sprawą i przestały się nią jakoś szczególnie interesować (w przeciwieństwie do tych osób, które o niej czytają, chcąc poznać prawdę). 

Z drugiej strony, jak to chyba dość powszechnie można było dostrzec w ostatnich dwóch latach, „Smoleńsk” stał się tematem tabu. W rozmowach publicznych i towarzyskich (pomijając jakieś zaufane grono) unikano go, tak jak w peerelu unikano mówienia o Katyniu (bo ktoś „posłyszy i doniesie”). Ten stan rzeczy powoli się zmienia, zwłaszcza od momentu słynnego „strzału Przybyła” w wojskowej prokuraturze. Gdy zaś kłamstwo smoleńskie zacznie chwiać się w posadach (poważnym ciosem dla moskiewskiej narracji okazały się odczyty dokonane przez krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych, choć oczywiście to jeszcze nie „koniec historii”), to wtedy te wszystkie osoby, które dotąd święcie były przekonane, iż 10 Kwietnia wydarzył się lotniczy wypadek spowodowany przez lekkomyślną załogę, przeżyją wstrząs porównywalny z tamtym sprzed dwóch laty. Wstrząs spowodowany uświadomieniem sobie, że tak długo i tak bezczelnie były one okłamywane i oszukiwane.

S2010: - W jakiej Polsce żyjemy po 10.04.2010?

FYM: - Na pewno nie jest to Polska naszych marzeń. Jest to obecnie „państwo w zawieszeniu”, jest to fikcja państwowości. Instytucje III RP przypominają fasadowe twory peerelu „udające krzątaninę urzędową”.Pragnę jednak zaznaczyć, że to Polacy jako naród tworzą polskie państwo, a nie same instytucje. W gestii tychże Polaków leży więc ewentualna zmiana tego katastrofalnego „posmoleńskiego” stanu rzeczy. Jeśli taka zmiana nie nastąpi, neopeerel ulegnie zakonserwowaniu i będziemy mieli dokładnie taką samą rzeczywistość jak za „Polski Ludowej”, tylko może w nieco mniej siermiężnym niż za czasów Stalina czy Breżniewa, opakowaniu. 

S2010: - Co możemy, co powinniśmy robić – kierunki działania, plany, nadzieje? 

FYM: - Chyba są dwa takie podstawowe cele, które należałoby teraz zrealizować. Po pierwsze usilnie dążyć i doprowadzić do powołania międzynarodowej komisji (najlepiej pod auspicjami NATO), która zajęłaby się śledztwem. Po drugie, podjąć się procesowych działań wobec tych osób, które – czy to z ramienia jakiejś instytucji, czy prywatnie – brały i niejednokrotnie biorą nadal czynny udział w upowszechnianiu kłamstwa smoleńskiego. 
 
--------------------------------------------------------------------------------------------
 
(wytłuszczenia w tekście pochodzą ode mnie-Horse)
 
PS. Publikuję tekst wywiadu jako warty polecenia ze względu na poruszane w nim zagadnienia i tezy stawiane przez FYM-a. Mam nadzieję, że nie będzie on miał nic przeciwko temu, zależy mi po prostu na dotarciu do prawdy o Smoleńsku i w związku z tym uważam, że wszystko co wartościowe powinno być poznane przez jak najszersze grono czytelników. A fakt, iż FYM kiedyś mnie zbanował, doprawdy nie ma tu żadnego znaczenia.Chodzi o Polskę i o Prawdę, i jakieś   osobiste animozje nie mają tu znaczenia.
 
Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale