święty niepokój
Czasem pojawia się potrzeba napisania czegoś. Publicznie, ale tak naprawdę - dla siebie.
3 obserwujących
7 notek
5854 odsłony
  735   0

Chippendales - ale obciach!

We Wrocławiu odbyły się „Mistrzostwa Chippendales”. Jako że interesuje mnie to, co w naszym społeczeństwie dzieje się nowego, weszłam pod link relacjonujący owo wydarzenie "kulturalne". Przeczytałam tekst, a nawet obejrzałam dołączone filmiki i cóż – prawie cofnęło mi się śniadanie. Doszłam do wniosku, że gdybym znalazła się tam jakimś cudem na widowni, doznałabym poważnego urazu psychicznego, gdybym zaś została zaciągnięta na scenę, na której jakiś golas przysiadłby na moich kolanach, wykonując wyuzdane ruchy, musiałabym się po prostu ze wstydu zabić. Prężący się obcy facet, zdejmujący na scenie gacie, pokazujący wszystko oprócz zakrywanego dłonią penisa oraz… nagich stóp (został bowiem w samych butach) to dla mnie widok aseksualny i groteskowy, zaś wspomniane ruchy symulujące kopulację – niesmaczne i bynajmniej niepodniecające. W najlepszym wypadku to kupa śmiechu, w najgorszym – całkowita obraza poczucia estetyki i szeroko rozumianego dobrego smaku. To moim zdaniem także straszny obciach dla tych mężczyzn – w moich oczach kompletnie niemęskich, choć zapewne raczej dochodowy.

Opisałam swoje odczucia Mężczyźnie. Gdy rozmawialiśmy, nasunęło się pytanie: na ile to, co czułam wynika z normy kulturowej, a na ile z kobiecej natury, która nie potrzebuje w normalnych warunkach tego typu bodźców wizualno-erotycznych (w przeciwieństwie do mężczyzn, u których wrażliwość tego rodzaju jest dość wysoka). Jeśli zaś jest to norma, to czy zrodziła się ona w wyniku patriarchalnego lub religijnego ucisku, czy też powstała na gruncie natury. Moje wrażenia opisałabym jako bardzo silne, naturalne, nieodczuwane jako opresja czy tłumienie „prawdziwych instynktów” wynikające z pruderii lub surowego chrześcijańskiego wychowania. Mam poczucie, że niepotrzebne mi są takie bodźce. I zadziwiają mnie piski kobiet zgromadzonych na widowni, budząc zażenowanie. Gdybym jako pracodawca zobaczyła na tym filmie swoje pracownice, chętnie bym je zwolniła jako osoby uwłaczające dobremu imieniu firmy. Trudno. Tak właśnie czuję. I pytanie drugie: czy takie pokazy albo podobno coraz popularniejsze wieczory panieńskie z atrakcjami w tym guście to właśnie nie nowo wtłaczana kobietom „norma”, w imię „równości” i feministycznych wyzwolonych haseł? Na ile jest to rzeczywiste wyzwolenie kobiet, a na ile śmieszna próba dorównania mężczyznom i sztuczne wzbudzanie potrzeb, które w dzisiejszych czasach mieć "wypada"?

Na koniec nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem: „Serca publiczności podbił też tancerz o pseudonimie "La Brada", na co dzień nauczyciel języka polskiego. Na wieść, że wyginające się na scenie ciało, jest ciałem pedagogicznym, panie wpadły w dziki szał”. Tego polonistę też bym zwolniła. Natychmiast.

Gdyby ktoś chciał samodzielnie ocenić wspomniane show, link można znaleźć na wrocławskim odłamie regionalnym gazeta.pl (na tym portalu to chyba bardzo pasuje!).

 

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale