INICJATYWA DEMOKRACJI KULISTEJ
TYLKO WOLA CAŁEGO NARODU MOŻE W JEDNYM AKCIE ZLIKWIDOWAĆ WSZELKIE WYMUSZONE UMOWY I PRZEJĄĆ KONTROLĘ W POLSCE. POTRZEBUJEMY WIĘKSZOŚCI POLAKÓW I TYLKO POLAKÓW!
13 obserwujących
192 notki
189k odsłon
976 odsłon

Hipoteza o skażonych wacikach.

K. P. Chińskie wymazówki
K. P. Chińskie wymazówki
Wykop Skomentuj35

Mgr inż. Krzysztof Puzyna
W Hamburgu, 24.10.2020

Całość tekstu w formacie pdf:  https://iddd.de/Hipoteza o zanieczyszczonych wacikach.pdf

Hipotezę skażonych wacików, zainspirował przebieg śledztwa niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA, Bundeskriminalamt) przy poszukiwaniu sprawców mordu policjantki Michèle Kiesewetter.

image

W latach 2007- 2009 pięć komisji specjalnych, sześć prokuratur i setki funkcjonariuszy policji w Niemczech, Austrii i Francji z ogromnym wysiłkiem poszukiwało nieznanego seryjnego zabójcy. Na dochodzenie wydano dziesiątki milionów euro z pieniędzy europejskich podatników.
Kryminalni technicy po żmudnych poszukiwaniach wyizolowali ślady DNA w miejscu przestępstwa. Przypuszczali, że osoba od której pochodzi DNA, jest zamieszana w zabójstwo młodej policjantki Michéle Kiesewetter. Policjantka Kiesewetter  została zastrzelona 25 kwietnia 2007 r., z najbliższej odległości, siedząc w wozie policyjnym, przy placu Theresienwiese w Heilbronnie, Niemcy.
Okazało się, że zabezpieczone fragmenty DNA pochodzą od kobiety.  Oprócz śladów DNA, seryjna morderczyni nie pozostawiała żadnych innych śladów. Nazwano ją "Żeńskim Fantomasem z Heilbronnu". Kobieca Fantomas mordowała w całej Europie. Ślady jej DNA znaleziono w Heilbronnie i w co najmniej 42 innych miejscach! Dokumentowanie tego samego DNA w różnych miejscach zbrodni trwało, aż znaleziono DNA Fantomasa z Heilbronnu przy ofiarach zamordowanych w Wiedniu i w Madrycie w tym samym czasie, plus, minus jednej godzina.
Pierwsi byli dziennikarze niemieckiego magazynu Sterna, którzy obliczyli, że Fantomas musiałby się poruszać nieziemskimi środkami komunikacji by dotrzeć w przeciągu godziny na drugie miejsce zbrodni, a więc trzeba szukać innego rozwiązania.
Dziennikarze przyjęli, że waciki w wymazówkach zostały zanieczyszczone przez DNA jakieś kobiety. Po przebadaniu wszystkich osób firmy pakującej partie wymazówek, urząd BKA zidentyfikował tę kobietę!
Była to pakowaczka, przepakowująca swoimi pracowitymi rączkami chińskie wymazówki w niemieckie kartony. Niemiecki brukowiec "Bild" pytał: „Czy nasza policja ma w głowach tylko watę? " Frankfurter Rundschau pisał, że"wiara w bezpieczeństwo dowodów DNA jest chwiejna ". Miesiącami media w roku 2009 zajmowały się tematem "„The DNA Debacle”.
Wydaje się, że większość Niemców zapomniało już o tej ogromnej kompromitacji niemieckich organów wykonawczych. Prawdopodobnie tylko tajne służby nie zapomniały.

Stąd moja hipoteza:

O niebezpieczeństwie sztucznej kontaminacji wymazówek w celu zawyżenia fałszywych pozytywnych rezultatów testów PCR, będących powodem ogłaszania pandemii Koronawirusa w Europie od Ischgl w Austrii.

Hipoteza o skażonych wacikach.

Wymazówki (z wacikiem) stosowane do pobierania wymazu z jamy nosowo-gardłowej są skażone przypadkowo, lub specjalnie specyficznymi fragmentami RNA reagującymi na testy PCR wirusa SARS-Cov-2.
Test PCR znajduje na waciku wymazówki fragmenty RNA charakterystyczne dla SARS-Cov-2 i je powiela. Jeżeli wymazówka jest fabrycznie skażona, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że test wypada automatycznie pozytywnie nawet, gdy wymaz z jamy nosowo gardłowej jest bez wirusa, lub wacik nie był używany. Taki PCR-test wacika funkcjonuje nawet z nieszkodliwymi cząsteczkami powstałymi po rozpadzie wirusa. Porównaj wypowiedź Pani profesor Kämmerer1.
Wymazówki nie posiadają certyfikatów na brak skażenia fragmentami RNA, gdyż nie przeprowadza2 się ich walidacji na wirusa SARS-Cov-2. Jest, więc bardzo prawdopodobne, że w Ischgl zdrowi urlopowicze, niezainfekowani wirusem SARS-Cov-2 otrzymywali masowo pozytywne wyniki testów na podstawie wykrytych przez testy PCR fragmentów RNA wirusa znajdujących się w wacikach wymazówek przed pobraniem wymazu, a nie w pobranych wymazach.
Pierwsze zakażenia u Islandczyków powracających z Ischgl, stwierdzono na lotnisku w Islandii przy pomocy testów PCR, a nie na podstawie objawów chorobowych!
Uważam, że trzeba by dodatkowo zbadać, czy cząsteczki RNA wirusa SARS-Cov-2 znajdowane na waciku mogą przyczynić się do wywołania choroby Covid-19.
Dla uzyskania widocznego wyniku, testy PCR posługują się powielaniem fragmentów RNA wirusa. Testy PCR nie wymagają obecności całego wirusa, zdolnego do rozmnażania. Dlatego wynik testu PCR nie stwierdza ani zdolności wirusa do rozmnażania, ani do zakażenia, może wskazywać na infekcję wirusową, która została już przezwyciężona, lub (jak jest to przedmiotem mojej hipotezy) na zanieczyszczenia m.in. wacika.
Przechowywanie fragmentu RNA wirusa w wacikach jest długotrwałe. W dalszej kolejności powinno się badać, czy jednak nie zostały zaimportowane jakieś partie wymazówek, skażone pełnymi, zdolnymi do rozmnażania wirusami. Ciekawa jest też odpowiedź na pytanie, czy podobnie trwale można preparować waciki dla testu antygenowego?

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale