III RP funkcjonuje zgodnie z ustalonymi wcześniej planami. Największa polska gazeta została przyrządzona według prostej receptury: pomysł i błogosławieństwo bezpieki (gen. Kiszczak) + podejrzane źródła finansowania + figurant cieszący się "publicznym zaufaniem".
Lata lecą, a przepis dalej działa, także w dziedzinie partii politycznych. Oto jeden z wysokich oficerów służb PRL i III RR wyjawił:
"Czempiński potwierdził w rozmowie z Niezależną.pl, że był osobą, która dała początek partii. Jak stwierdził, PO powstała dzięki jego rozmowom z politykami i długim przekonywaniu ich, że teraz jest czas i miejsce na powstanie partii. Rozmawiał z wieloma z nich, również z trójką tych, których później nazwano ojcami założycielami - Olechowskim, Płażyńskim, Tuskiem.
- Nie było łatwo im wytłumaczyć, że mogą nadać nowy impet scenie politycznej - powiedział Czempiński. Dodał, że choć długo to trwało, PO odniosła sukces." Rzp.p
Oczywiście obruszony figurant zaraz zdementował te rewelacje:
"Gen. Czempiński na pewno nie zakładał Platformy Obywatelskiej" Maciej Płażyński dla Dziennika
Obecnie z jakichś względów służby szykują konkurencję/następczynię dla PO. Dwa wyjaśnienia tej akcji wydają się najsensowniejsze – Tusk na tyle się usamodzielnił, że trzeba mu zagrozić odsunięciem od władzy; PO w szybkim tempie straci poparcie społeczne z powodu złego stanu finansów państwa i konieczności podwyżek – potrzebna jest podmiana.
Służby dysponują rezerwami w postaci swoich agentów wśród polityków i dziennikarzy (czy ciągle pozyskiwanych nowych twarzy, które mają coś na sumieniu) oraz funduszy niekiedy bardzo dziwnie ulokowanych.
Oto taka stareńka partia, o której wszyscyśmy prawie zapomnieli – Stronnictwo Demokratyczne (a dziś już prawie Geriatryczne) – ożywa młodzieńczym zapałem Pawła Piskorskiego, wyrzuconego z PO za podejrzenie przekrętów finansowych. Co ciekawe, kilka lat wcześniej P. Piskorski desantował się z UW, przyłączając się do nowo tworzonej (przez specsłużby) PO. Co ciekawe SD przez cały okres III RP dysponowała pokaźnym majątkiem z czasów PRL w (atrakcyjnie położonych) nieruchomościach, którym nikt (o dziwo) się nie zainteresował. Dziś to wspaniały kapitał na początek nowej partii – można nieruchomości sprzedać lub brać kredyty pod zastaw. Do nowej inicjatywy zgłosił się niezwłocznie dawny założyciel PO i agent wywiadu PRL Andrzej Olechowski.
Rewitalizowana partia ma już posłów w Sejmie - Bogdan Lis, Marian Filar i Jan Widacki zmienili swoje barwy partyjne. Co ciekawe, Filar i Widacki mają w swej biografii epizod współpracy z Wyższą Szkołą Oficerską MSW im. F. Dzierżyńskiego w Legionowie, a Lis był w tzw. drugiej "Solidarności" i przy okrągłym stole. Mając już w stajni takie polityczne osobistości, nowa partia nawet bez agenturalnego wsparcia mediów może liczyć na zainteresowanie opinii publicznej.
I tak, choć wiele się nie zmieni (szyld partyjny, program, kolejność figurantów we władzach), wszystko pozostanie po staremu. Ciekawe tylko, czy lud nadal jest głupi i po raz kolejny to kupi???
Paweł Chojecki


Komentarze
Pokaż komentarze (7)