Na wstępie wyjaśnię, że kapitał rozumiem jako głos, bo gdyby się udało przekazać wiedzę, która doprowadziła do Okrągłego Stołu i negocjacji europejskich cichym głosem i było by to wysłuchane w skupieniu moglibyśmy zamiast niszczyć , w przecudowny sposób budować nie tylko nasze międzyludzkie relację ale i gospodarkę. A więc otwarcie ludzi na te słowa to kapitał dla nich również.
Zastanawiałem się jak ludzie traktują słowa bez widocznego poparcia kapitału bez oprawy w samochody posiadłości i inne atrybuty. Zastanawiałem się dlaczego wolą tych ludzi którzy na ogół na nich zarobili? Dlaczego dają im większy kredyt zaufania? Przecież uczciwośc i brak dążenia wyłącznie do własnych korzyści jest wartością.
Jakie znaczeniae dla Państwa ma ile ktoś ma samochodów samolotów czy dzieci psów czy zameczków skoro ma program dobry dla gospodarki. Może nie musi mieć czegość co jest wyłącznie dowodem jakiejść nie tyle zaradności dla ludzi co dla siebie. ale zawsz ejest w życiu coś kosztem czegoś. Czasem dobro publiczne jest kosztem życia osobistego które nie powinno być wyznacznikiem kwalifikującym programy merytoryczne.
Ja jestem skłonny do powierzenia narzędzi każdemu kto za pomocą argumentów merytorycznych uzasadni swój sposób na Polskę , na gospodarkę na rozwiązanie problemu i zrobi to lepiej odemnie. Będę na niego głosował , takie mam podejście i zrobie to bez względu czy jest to postać zamożna, łądnie wygląda tańczy czy ma ładną żonę. To jest dla mnie bez znaczenia. Bez znaczenia są również jego osiągnięcia poprzednie tzw c.v.. Wręcz przeciwnie jeżeli ktoś ma dwójke dzieci czy czwórkę to one swoimi prywatnymi problemami absorbują bardziej niż obowiązki które na niektórych Urzędach muszą być przedkładane ponad dobro własnej rodziny. Dlaczego? Czy chcielibyśmy np Prezydenta, który zamiast ratować kraj w sytuacji jakiegoś zagrożenia np klęską urodzaju :) żeby być pozytywnym :) zajmie się swoja rodziną najpierw i w wyniku tego nie będą podjęte natychmiast ważne decyzję ratujące np 200 000 ludzi przed nadmiernym wzbogaceniem?
Nie chcę w każdym razie mówić o tsunami / gospodarczym /, czy klęsce oświecenia demokratycznego. Mogłoby to doprowadzić do katastrofy. Co by było gdyby sie okazało że jesteśmy wolnymi ludźmi jako Polacy? Gdyby nas było np dwóch ? Czy to jest katastrofa? Gdyby można było prowadzic wolną debatę publiczną w sposób piękny z posznowaniem ideii nie tylko parlamentaryzmu ale najwyższej etyki przekazu publicznego i retoryki posługując się obrazowym językiem przyszłości inspirującym do przemyśleń. Nikt z obecnych nie podejmie takiej odpowiedzialności mimo iż np Pan Lech Kaczyński oficjalnie deklarował taka odpowiedzialność. Czy jest w stanie zaryzykować kariereę i rodzinę aby coś dla Polski zrobić? Np podjąć rękawicę i przyjąć zaproszenie do debaty publicznej z kimś takim jak ja? To przecież nie uchodzi co ludzie pomyślą? To grozi co najmniej taka katastrofą jak tsunami albo trzęsienie ziemi na Haiti .
Boję się że była by to klęska urodzaju. Dlatego chrońmy nasz kraj i nie rozmawiajmy pod żadnym pozorem , a już naewno nie zemną . Było by to z pewnościa działanie na szkodę Polski nr kolejny . Dlatego wszystkich szanownych czytelników odstraszam i oby przypadkiem nie podjęli polemiki. Mogli by być poczytani za ludzi którzy coś wiedzą. A wiedza w naszym kraju to przestępstwo. Najlepiej się rozejść i nie tworzyć zgromadzeń. Wstyd coś wiedzieć a jeszcze większy tego użyć zgodnie z łasnychm sumieniem poza systemem naczyń połączonych który powinien w moim przypadku być zupełnie otwarty dla jego łączneia w sposób nie skrępowany.
Ale to tylko dygresja :)
Ja np mam koło domu lotnisko sportowe mniejsza o to czy jest moją włąsnością czy tylko mogę z niego korzytać. Czy to powiększa zaufanie do mnie ? Pytam z ciekawości? Czy Polacy oczekują, że jednen człowiek sfinansuje im te wszystkie szansę, o których była mowa ze zwoich prywatnych środków? Chciałbym przewidzeć ile to może jeszcze potrwać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)