Wg Zbigniewa Brzezińskiego sytuacja wygląda tak: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,8868767,Brzezinski__Samodzielna_polityka_wobec_Rosji___A_mamy.html#opinions
w artykule p.t.:
Brzeziński: Samodzielna polityka wobec Rosji? "A mamy broń jądrową? O czym w ogóle mowa?"
w którym delikatnie acz stanowczo odżegnuje się od tezy iż Polska jets zdolna do prowadzenia własnej polityki wobec Rosji z powodu braku choćby atutu w postaci arsenału broni nuklearnej.
Jest to twierdzenie niebezpieczne ponieważ zakłada że wyłącznie bomba atomowa jest wartością dającą szansę negocjacji. W praktyce jednak wartością jest koncepcja skutecznego zapobieżenia jej użycia. I tą koncepję jak narazie ma tylko Polska i to w dodatku nie jako Państwo. Nie jest więc prawdą, że nie możemy wpływać na kształtowanie się polityki mocarstw atomowych. Z tego co wiem każdy kraj dysponujący energią atomową i arsenałem broni masowego rażenia jest potencjalnie niebezpieczny i dlatego demokracja musi być na tyle stabilna aby wymienione środki były bez wyjątku podawane kontroli Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i innych środkóchemicznych bądź biologicznych mogących stanowić zagrożenie w sposób masowy. To standardowy sposób na stabilizację bezpieczeństwa , który jest koniecznością. Dopuszczenie posiadania przez , którekolwiek z państw takich zasobów możliwe jest wyłącznie po spełnieniu warunku owej kontroli bez żadnego marginesu niedomówień.
Nadal uważam że państwa , które dobrowolnie zrzekną się broni atomowej i masowego rażeniaoraz nie będa sprzyjać rozprzestrzenianiu tych zasobów nie powinny gospodarczo być pomijane w światowych rynkach gospodarczych a wręcz przeciwnie. Naturalnie spełniając warunki bezipeczeństwa państwa demokratycznego. Poslak w istocie nie spełnia jako Panstwo takiego warunku. Nic więc dziwnego że Irak jak i Afganistan obecnie nie dają szans na partycypację w kontraktach gospodarczych.
Aby Polska wywiązała się ze zobowiązań przyjętych na siebie w czasie przemian, musi zastosować prawo europejskie i prawa człowieka wprost. Pytanie czy system w kraju w którym nigdy nie było demokracji jest w stanie wysłuchać odpowiednich ludzi ? Democratization is a "one way ticket".
Tymczasem Polacy mają tendencję podobnie jak UE do szukania belek w cudzych oczach : http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,8870670,_UE_ma_problem_z_prawami_czlowieka_na_wschodzie___.html
Pytanie pozostaje kiedy Polacy zrozumieją że trzeba zadać pytania , aby się dowiedzieć czego od Polski się oczekuje. Może cąły kraj jest nieświadomy swojej hostorycznej roli i zaaferowany swoją historyczną przeszłością oraz chęcią natychmiastowego zbudowania unas w kraju tego co Europa Zachodnia budowała przez dziesiątki lat .


Komentarze
Pokaż komentarze (8)