Blog
Głos Dol Amrothu
Imrahil
Imrahil "Młody wykształcony z dużego miasta" reakcyjny prawnik, miłośnik historii i kolei.
0 obserwujących 95 notek 82445 odsłon
Imrahil, 22 lutego 2011 r.

Mit trójpodziału władzy

Istotą europejskiego – tzn. francuskiego – oświecenia, było to, że Francuzi bezmyślnie kopiowali myśl angielskie nierozumiejąc ich do końca. Tak oto dość rozsądny prąd umysłowy, jakim było oświecenie na Wyspach Locke’a czy Hume’a czy w Niemczech Leibniza i Kanta, piórem Woltera i Rousseau zamienił się w aberracje zakończoną ludobójstwem i europejską wojną.

Na podobnym nieporozumieniu oparta jest koncepcja trójpodziału władzy, nie wiadomo dlaczego uczyniona dogmatem współczesnego państwa (nota bene podobnie jak dogmatem takim stał się demokratyczny ustrój).

Monteskiusz tworząc swoją koncepcję opierał się na modelu ustrojowym Anglii po Chwalebnej Rewolucji. Rzecz w tym – i to nie jest niczym odkrywczym – że systemu angielskiego nie zrozumiał. W Anglii bowiem istotnie wyróżniano podział władz, jednak nie na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, lecz na ustawodawczą, wykonawczą i władzę stosunków zagranicznych. Sądownictwo uważano za jeden z elementów wykonywania władzy. Już sam ten przykład pokazuje, iż ów Monteskiuszowski podział władz nie jest jedynym możliwym rozwiązaniem, a z pewnością nie jest dogmatem czy filarem. Kilkadziesiąt lat po Monteskiuszu, Beniamin Constant celnie zauważył, iż władzy głowy państwa nie da się ująć w ramy trójpodziału władz i lokuje się ona na zewnątrz tego systemu, jako „władza moderująca”. Podobnie nie da się do tego systemu wpasować władzy komunalnej (samorządowej). Także rozwiązana polityczne epoki – przede wszystkim Karta Konstytucyjna z 1814 r. nie wyrażały zasady trójpodziału władzy.

W Polsce model Monteskiuszowski uważany jest za rzecz oczywistą i podstawową, do tego stopnia, iż głównym zarzutem wobec Konstytucji Kwietniowej staje się właśnie to, iż z tym trójpodziałem zrywa. Czy jednak zadekretowany w art. 10 Konstytucji RP podział władz rzeczywiście istnieje? Otóż należy stwierdzić, iż wbrew intencjom polskiego ustrojodawcy litera prawa nie ma mocy zmienia rzeczywistości i art. 10 nie czyni z polskiego ustroju systemu opartego na trójpodziale władzy. Zresztą, nie czyni tego zapewne żadna konstytucja – bo nie może.

Wyróżnienie władzy wykonawcza, spoczywającej w rękach rządu nie budzi większych wątpliwości. Co prawda rząd ma uprawnienia prawodawcze (rozporządzenia), jednak – jako ze mogą być wydawane jedynie na podstawie i w granicach upoważnienia ustawowego (uwaga dla publicystów: dlatego rząd nie może rządzić rozporządzeniami zamiast ustaw!). Jeżeli jednak spojrzymy na Prezydenta, to uświadomimy sobie, iż ulokowanie go w ramach władzy wykonawczej jest próbą nagięcia rzeczywistości do wymogów abstrakcyjnej teorii. Kompetencje prezydenta w zakresie władzy wykonawczej są bowiem nikłe. Co prawda powołuje on Prezesa Rady Ministrów, jednak w praktyce czyni to nie zgodnie ze swoim uznaniem, lecz wedle życzenia większości parlamentarnej. Mianuje i odwołuje ministrów, ale tylko na wniosek premiera. Może więc teoretycznie odmówić, ale nie może narzucić swojego kandydata. Kompetencje w zakresie polityki zagranicznej i obronnej Prezydenta są czysto symboliczne i nie przekładają się na jakiekolwiek konkretne uprawnienia poza uprawnieniami nominacyjnymi. Jaką więc władzę Prezydent wykonuje i w czym się to wykonywanie przejmuje?

Paradoksalnie, większe realnie kompetencje ma Prezydent w sferze ustawodawczej, skoro przysługuje mu weto (relikt czasów, gdy głowa państwa była częścią parlamentu albo – mówiąc z polska – „stanów sejmujących”) oraz – w określonych sytuacjach – prawo do wydawania rozporządzeń z mocą ustawy. Również i w sferze sądowniczej uprawnienia prezydenta nie są małe, skoro mianuje on sędziów, prezesów Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego oraz przysługuje mu niczym nieskrępowane prawo łaski (dzięki czemu ma uprawnienie do modyfikowania wyroków sądowych).

Prezydent w polskim systemie dzierży więc nie tylko (a nawet chyba nie przede wszystkim) władzę wykonawczą. Idealnie natomiast pasuje do jego pozycji termin „władza moderująca”. Pozycja głowy państwa znajduje się bowiem ponad innymi władzami i ingeruje w sfery działania nich wszystkich.

Również pozycja parlamentu w Polsce – jak w innych krajach o systemach parlamentarnych – daleko wykroczyła poza kompetencje prawodawcze. System, w którym rząd jest emanacją większości parlamentarnej i w pełni od parlamentu zależny powoduje, iż ciężar władzy wykonawczej powoli przenosi się do Izby. W zapomnienie poszła kapitalna norma Konstytucji Kwietniowej, iż „funkcje rządzenia państwem nie należą do Sejmu”. Nawet, jeśli formalnie wola większości parlamentarnej nie jest dla rządu wiążąca, to przecież w rzeczywistości politycznej – to ona decyduje o kierunkach polityki państwowej. W systemie politycznym Polski (i wielu innych krajów) – to parlament jest głównym ośrodkiem rządzenia (władzy wykonawczej) – a rząd – tylko przedłużeniem większości sejmowej.

Opublikowano: 22.02.2011 11:33.
Autor: Imrahil
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"Miejsce byłego, bogatego w doświadczenie intelektu twórcy zastępuje dzika wola burzyciela. Na pierwszy plan są wysuwane żądania niższych instynktów, co nadaje spekulacyjny charakter myśli we wszystkich jej przejawach, a więc w polityce, ekonomii, nauce i sztuce. Ludzkość daleko odbiega od duchowych zagadnień i dążeń. (...) Lecz wówczas (...) pojawił się Ten, o którym mówił apostoł Jan w Apokalipsie (...). Ten Przeklęty jest już pośród ludzkiej rzeszy i cofa fale kultury i duchowego postępu od Boga ku sobie (...). Państwo to powinno być silne moralnie i fizycznie. Musiałoby zagrodzić od wpływów rewolucji wysokim murem surowych i mądrych praw oraz bronić swoich duchowych podwalin: kultu, wiary, filozofii i polityki." baron Roman Ungern von Sternberg

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @skalpel A ja też powtórzę. Sprawa Amber Gold nie została spowodowana przez deregulację,...
  • @wiesława Zgadzam się, choć tylko za okreslone przestępstwa (prezes Amber Gold się...
  • @Gabriel A tyle ma, że stał się pretekstem do domagania się interwencji państwowej. Tyle...

Tematy w dziale