43 obserwujących
1402 notki
823k odsłony
147 odsłon

Jan Winiecki: Oferty gorszego świata

Wykop Skomentuj35

Właściwie, mój felieton należałoby nazwać nie tyle politycznym, ile ideologicznym. Będę bowiem argumentować, że kapitalizm to n a j l e p s z y system. Wskażę także wielu jego wrogów. Zwrócę najpierw uwagę na fakt, że demokracja polityczna i kapitalistyczna gospodarka rynkowa oparta na prywatnej własności idą w parze. Nigdzie na świecie w ciągu minionych stuleci nie udało się zbudować demokracji bez rynku i bez prywatnej własności.

 

Tak więc, jeśli c h c e m y demokracji, m u s i m y zaakceptować kapitalizm. Ale to przestroga dla tych, którzy kapitalizmu nie lubią. Namnożyło się nam ich ostatnio i dlatego może warto poprzypominać rzeczy oczywiste. Osobiście, zwykle podkreślam, że jest to system, który dał ludziom wolność i s z a n s ę zamożności. Kapitalizm nikomu zamożności nie gwarantuje, ani jednostkom, ani społecznościom. Ale właśnie daje im szansę. Wiele społeczeństw tę szansę zmarnowało i mogą za to winić tylko siebie; ale oczywiście łatwiej winić kapitalizm.

 

Tymczasem to właśnie za tę szansę powinniśmy lubić kapitalizm. Żaden inny system ekonomiczny takiej szansy zamożności – i to tak licznemu gronu! – nie oferował. Zamożność, idąc przez tysiąclecia i systemy gospodarcze, była przywilejem nielicznych. A jednak obawiam się, że to właśnie owa szansa, którą oferuje kapitalizm, jest przyczyną, dla której tak wielu kapitalizmu nie lubi.

 

Bowiem wielu ludzi mogło znaleźć wygodną wymówkę dla postrzeganego przez nich faktu, iż nie odnieśli materialnego sukcesu. Niewolnik tłumaczył brak sukcesu swoim statusem niewolnika; chłop pańszczyźniany takoż. W komunizmie, systemie, w którym wszyscy wprawdzie formalnie byli równi, ale przedstawiciele rządzącej awangardy byli r ó w n i e j s i, również można było tłumaczyć brak sukcesu brakiem przynależności do „układu” (pardon, przodującej klasy – pomyliłem epoki!).

 

Tymczasem kapitalizm możliwości stosowania takich wymówek n i e pozostawia. Pomijając zawsze ważny łut szczęścia, brak sukcesu jest zwykle następstwem mniejszej pracowitości, innowacyjności, przedsiębiorczości, czy wreszcie talentu. Trochę jak na owym rysunku z New Yorker’a: psychoanalityk pochyla się nad siedzącym w fotelu pacjentem i mówi: „Nie widzę u pana żadnego kompleksu niższości. Pan jest po prostu gorszy” ...

 

Obok milionów takich, którzy są poprostu gorsi i nie przyjmują tego do wiadomości, są jeszcze dziesiątki tysięcy intelektualistów, którzy uważają, iż bynajmniej nie są równi tylko l e p s i. Oni też mają pretensję do kapitalizmu, tylko innej natury. Kapitalistyczna gospodarka rynkowa funkcjonuje najsprawniej wówczas, jeśli – stworzywszy ramy prawne i aparat egzekucji tegoż prawa – państwo nie interweniuje zbytnio w gospodarkę.

 

I to właśnie jest kamieniem obrazy wielu zadufanych w sobie intelektualistów. Jak to jest możliwe, że cykl koniunkturalny rządzi się swoimi prawami i po ekspansji, w czasie której doszło do ekscesów (następstw nadmiernego optymizmu), przychodzi recesja, która kuruje gospodarkę z następstw tych ekscesów. I jeśli usiłuje się „unieważnić” recesję interwencjami, to następstwa tego są bardziej bolesne niż gdyby nie było tych interwencji.

 

A przecież oni, możni przewodnicy świata, chcą go uczynić lepszym! To właśnie dlatego ideologie totalitarne głoszące potrzebę stworzenia „nowego człowieka”, „nowej wspólnoty” i innych utopii wiecznej szczęśliwości od zawsze przyciągały intelektualistów. Również dlatego właśnie znajdziemy znacznie więcej intelektualistów wśród „majsterkowiczów”, którzy wprawdzie nie wierzą w krainy wiecznej szczęśliwości, ale są przekonani, że majstrując przy kapitalizmie możemy nasz świat poprawiać krok po kroku.

 

Kapitalizm musi więc bronić się przed nieudacznikami, którzy korzystając z jego dobrodziejstw (wypracowanych przez tych pracowitszych i zdolniejszych), winią kapitalistyczną gospodarkę rynkową za swoje niepowodzenia. Ale też bronić się musi przed destruktywnymi pomysłami intelektualnych propagandystów – i tych najbardziej nawiedzonych oferujących nam obłąkańcze utopie, i tych liczniejszych „poprawiaczy” naszego świata. Niedoskonałego, lecz bez wątpienia lepszego niż oferowane nam alternatywy.

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale