43 obserwujących
1406 notek
822k odsłony
136 odsłon

Geopolityka, humanomika i etyka – Rozmowa Olgi Łabendowicz z Deirdre McCloskey

Wykop Skomentuj

Liberté! Numer XXII

Transcendencja i demonstracja jako podstawy współczesnej ekonomii, czyli nie ma wolności bez wolnego rynku.

Olga Łabendowicz:

Znajdujemy się na konferencji Free Market Road Show, która stawia sobie za cel promowanie wolnego rynku. Czy wolny rynek wciąż potrzebuje rzeczników? Czy potrzebne jest mu wsparcie?

​Deirdre McCloskey:

W pewnej dłuższej perspektywie może i nie. Dlaczego? Za sprawą efektu demonstracji. Spójrzmy na przykład na Polskę: w chwili obecnej średni dochód na osobę jest tu trzykrotnie wyższy niż na Ukrainie, choć w 1989 r. był w obu krajach porównywalny. Ponieważ Ukraina sąsiaduje z Polską, Ukraińcy widzą – jeśli tylko im się na to pozwala – co się dzieje w Polsce, i myślą: „Mój Boże, spójrzcie na to! Jest dobrze, też tak chcemy!”. A więc w długofalowej perspektywie może być tak – i mam nadzieje, że tak właśnie będzie – że liberalne koncepcje ekonomiczne rozprzestrzenią się, bo są skuteczne. Gdyby chodziło w nich tylko o wolność, a nie wywierałyby tak ogromnego wpływu na ekonomię, nie sądzę, by zaszły tak daleko. A ludzie po prostu chcą mieć ładne domy i dobre samochody. Tego pragną. Naturalnie, wolałabym, żeby bardziej cenili sobie wolność samą w sobie, ale tak nie jest. I dotyczy to większości społeczeństwa. Tylko intelektualiści cenią wolność dla niej samej, bo składa się na nią i wolność słowa, i wiele innych aspektów.

No tak, przeciętny Kowalski woli raczej mieć co włożyć do garnka. Chce bezpiecznego, spokojnego życia…

Dokładnie, chce bezpieczeństwa i spokoju. Jednym ze świetnych przykładów efektu demonstracji dla Chin był Hongkong. Jak wiadomo, w roku 1948 Hongkong był bardzo biednym regionem. Wprawdzie dobrze nim zarządzano – jako kolonią brytyjską – ale był ubogi. Obecnie średni dochód na osobę w Hongkongu jest wyższy niż w Stanach Zjednoczonych. Po Mao Tse-tungu chińscy przywódcy myśleli: „O rany, spójrzcie na Hongkong!”. Z kolei Singapur posłużył jako podobny efekt demonstracji dla Indonezji, Malezji, a częściowo także i dla Wietnamu. Efekt demonstracji w perspektywie długofalowej może zatem wystarczyć sam w sobie. Pierwszym przykładem efektu demonstracji była Holandia. W XVI i XVII w. miała jak na tamte czasy niezwykle efektywną ekonomię – i to będąc w trakcie 80-letniej wojny z Hiszpanią, która wreszcie dobiegła końca w roku 1648. To z kolei zirytowało Anglików – stoczyli trzy wojny przeciw Holendrom, aż w końcu powiedzieli sobie: „OK, jedynym sposobem na osiągnięcie dobrobytu jest zostanie Holendrem”. Dziwi mnie, że nie przejęli holenderskiego języka – w końcu mieli już króla holenderskiego pochodzenia, zaadoptowali holenderski bank centralny i przejęli kilka innych elementów (z holenderskim długiem włącznie). Następnie Anglia posłużyła jako efekt demonstracji dla Francji. W XIX w. ogromny efekt demonstracji wywarły Stany Zjednoczone. Naturalnie, miały one wówczas wiele okropnych wad, jak na przykład niewolnictwo, jednak z drugiej strony był to przykład ogromnego sukcesu wartości burżuazji. Stany Zjednoczone nieustannie pokazywały Europie, jak może wyglądać rozsądna, przyzwoita demokracja, której tak pragnęliśmy. Wprawdzie kobiety nie miały prawa głosu, ale demokracja sukcesywnie się rozwijała. Obecnie, po tragicznym okresie europejskiej wojny domowej z lat 1914–1945, to Europa służy jako efekt demonstracji.

Miejmy nadzieję, że posłuży za przykład dla Ukrainy.

Tak, miejmy nadzieję. Zjawisko to przynosiło bowiem efekty przez wiele stuleci. Dlaczego teraz miałoby nie zadziałać? Może wprawdzie ulec zachwianiu, tak jak to się stało na początku XX w. i w czasie zimnej wojny.

Wydaje się zatem, że efekt demonstracji jest pewnym rodzajem transferu dobrych praktyk. Ale dobre praktyki to nie tylko przekazywanie wiedzy i oczekiwanie, że nasz „uczeń” je przyswoi, lecz także dostarczanie narzędzi, swoistego know-how, które pomoże poradzić sobie z problemem. Co zatem może zrobić Zachód, by skutecznie wesprzeć wschodnie społeczeństwa, a tym samym wschodnie państwa?

Ale wy już robicie to, co trzeba, ponieważ drugą nogą, na której muszą owe kraje stanąć, jest ideologia! I to jest właśnie nasze zadanie: i pani jako dziennikarza, i moje jako wykładowcy. Naszą misją jest zmiana stanu umysłu. Możemy pokazywać, co należy zrobić, ale odpowiednie wsparcie jest niezbędne. Z ludźmi tak to już jest: potrzebują pierwiastka transcendentnego, potrzebny jest im cel. Na czym grał socjalizm? Na chwale i dumie. A kapitalizm? Jak się zdaje mówił: „O, jak cudowny jest żywot klasy średniej!”. Ja właśnie staram się zredefiniować ten ostatni aspekt, gdyż wielu intelektualistów gardzi życiem klasy średniej, choć sami taki żywot wiodą! Niezwykle mnie to irytuje.

Czyli hipokryzja?

I to jaka! Sami mają dobre auta i ładne domy, a krzyczą: „O, nie! Samochody i domy to straszna rzecz!” – no dajmy spokój! A więc, jak już wspomniałam, jest efekt demonstracji, ale jest także aspekt ideologiczny. I to właśnie dziennikarze stoją na pierwszej linii frontu w tej walce, by zmienić obecną ideologię, a ja jako badacz ubezpieczam tyły. Mówiąc „ideologia”, nie mam na myśli tego, co Max Weber określał mianem der Geist des Kapitalismus, czyli ducha kapitalizmu. Weber twierdził, że ówcześnie zmiana zaszła w zachowaniu kapitalistów, że byli sobie kalwiniści, którzy (co swoją drogą jest przekłamaniem historycznym, ale już mniejsza o to) pracowali ciężej, więc mieli większe oszczędności. Nie tak to wyglądało. Zmiana zaszła w społeczeństwie, w samych ludziach, którzy zmienili zdanie o klasie średniej i o mieszczanach w ogóle (także o robotnikach). Zaczęli odnosić się do klasy średniej z szacunkiem. I to jest właśnie ideologia, nad którą musimy pracować – nie tyle chodzi o to, by mówić przedsiębiorcom, że muszą ciężej pracować (bo i tak już to robią), ile o to, by powiedzieć reszcie społeczeństwa: „Hej, zobaczcie! To, co robi klasa średnia, przynosi dobre efekty, więc przestańcie na nią narzekać! Zysk jest dobry!”.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale