Podatawowa moja uwaga jest taka, że polityk ma twardo walczyć o interes POLSKI (albo - w przypadku Trumpa - Ameryki), a nie dawać dobre samopoczucie swoim wyborcom.
W kręgach liberalnych myli się wykształcenie rozumiane jako zdolność do samodzielnego myślenia i wyciągania trafnych wniosków z wykształceniem pojmowanym jako aureola, znak przynależności "Europejczyków", coś co daje im mandat do wyszydzania innych Polaków i stanowi źródło poczucia wyższości.
Bo u Nawrockiego liberałom nie pasuje nie żadne rzekome bycie "ćpunem" czy "alfonsem", ale to, że nie daje im lepszego samopoczucia byciem "taki europejski, na poziomie". Tu nie chodzi o jakąś nieetyczność, ale o to, że "on nie jest taki piękny jak my, nie używa tak wykwintnie noża i widelca".
To jest stosunek do polityki z jednej strony traktujący ją jak salon piękności ("on nam wstyd przynosi w Europie" i tym podobne mądrości), nie zaś miejsce starcia przeciwnych poglądów, zaś z drugiej strony zawierający podstawową samoidentyfikację jako arystokracja, nie lewica, nie liberalizm, tylko arystokracja właśnie. Postulaty lewicowe są przykrywką, by się dowartościować w arystokratyzmie.
Co do bycia wykształconym jako źródła dobrych wyborów politycznych...
1. Dyskusyjne jest samo przekonanie, że głosujący kierują się dobrem powszechnym, nie zaś interesem - a przecież interesy idą w poprzek, a nie wzdłuż podziału na wykształconych i nie wykształconych.
2. Świat humanistów z Collegium Humanum to świat ludzi wykształconych ponad własną mądrość - często maszynek do zapamiętywania, nie zawsze amatorów samodzielnego myślenia.
3. Wykształcenie ukierunkowuje, natomiast głosując decyduje się o sprawach nie mających często nic wspólnego z kierunkiem studiów.
4. Odróżniam wykształcenie się od bycia człowiekiem wykształconym. Wykształcenie się to nabycie kompetencji intelektualnych - do bycia człowiekiem wykształconym potrzebne są też kwalifikacje etyczne - na pewno nie należy do nich elitarystyczne wywyższanie się ponad gorzej wykształconych.
5. Gdyby prognozy patrona "lepiej wykształconych" Adama Michnika się sprawdziły, on sam nie mógł by ich pisać, lecz skończył jako ofiara procesu opisanego w książce Jarosława Marka Rymkiewicza "Wieszanie", zmieciony przez "ciemnogród" i polski nacjonalizm.
6. W ludzkie wybory wpisana jest irracjonalność i nie ma powodu sądzić, że temperatura w lokalu wyborczym ma mniejszy wpływ na decyzję niż dyplom uczelni
7. Nie ma podstaw, by twierdzić, że na wsi czy w biedniejszych dzielnicach ludzie gorzej wyczuwają dobro i zło niż absolwenci uczelni.
A "prosty człowiek" często w istocie lepiej odróżnia dobro od zła, bo więcej widział. Traktowanie go jedynie jako figury retorycznej piewców analfabetyzmu jest wobec niego mocno niesprawiedliwe.
Tak sobie zawsze myślę - jaka to lewica, która z taką wyższością patrzy na naród, obok którego żyje...
Szerzej wyjaśniam o co mi chodzi tutaj:
https://www.facebook.com/share/v/16ShKMrwxjK/


Komentarze
Pokaż komentarze (2)