Jacek Tomczak Jacek Tomczak
91
BLOG

Bumerang zamiast kałasznikowa - o szumie po wystąpieniu prezydenta

Jacek Tomczak Jacek Tomczak Polityka Obserwuj notkę 1
Szczerze mówiąc, do głowy mi nie przyszło, by odebrać te słowa jako deklarację gotowości do oddania komuś terytorium. Tłum "fajnoPolaków" stający w obronie terytorium Rzeczpospolitej jest mało wiarygodny nawet nie z uwagi na nadreprezentację ortodoksyjnych ukrainofili i tropicieli "faszyzmu", utożsamianego po prostu z polskim patriotyzmem.

Nie bardzo mogłem uwierzyć w mnogość sensacyjnych demaskacji dokonywanych przez internetowych fighterów "uśmiechniętej Polski" po słowach prezydenta Karol Nawrockiego, o tym, że jako Polacy "możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny". 


Słowa wypowiedziane zostały w rocznicę sowieckiej napaści na Polskę. A prezydent nie powiedział czegokolwiek, co można by określić choćby jako niefortunne.  


1. Szczerze mówiąc, do głowy mi nie przyszło, by odebrać te słowa jako deklarację gotowości do oddania komuś terytorium. Tłum "fajnoPolaków" stający w obronie terytorium Rzeczpospolitej jest mało wiarygodny nawet nie z uwagi na nadreprezentację ortodoksyjnych ukrainofili i tropicieli "faszyzmu", utożsamianego po prostu z polskim patriotyzmem.  


Trudno mi wczuwać się w percepcję ludzi nawet nie o innym światopoglądzie, lecz o innej aksjologii - ale zdaje mi się, że takiej interpretacji sprzyja brak odczuwania polskości, że powoduje ją wykorzenienie. Dla Polaka oczywiste jest uznanie, że prezydent mówi o nas, o naszej historii, naszej tożsamości, naszym kodzie DNA, tworzącym nas przez wieki. Taka interpretacja "fajnoPolaków" była jakby autystyczna, wyrażała niezdolność do narodowego odczuwania, redukowała wypowiedź do jej literalnego brzmienia. Nawróceni na "patriotyczną narrację" chcieli strzelać z kałasznikowa, a rzucili bumerang.   


"Uśmiechnięci Polacy", z tym swoim przekonaniem, że "mądrość etapu" nakazuje odwoływanie się do narodowej narracji przypominają człowieka, który postanowił udowodnić wszystkim, że potrafi latać. Biega, macha rękami, naśladuje odgłosy samolotu – ale wciąż znajduje się na Ziemi, otoczony spojrzeniami gapiów: "Co ten człowiek wyprawia?". "Uśmiechnięci Polacy" postanowili grać ludzi obawiających się o terytorium Polski (nie, nie "tego-kraju"!) w aktualnym kształcie - ale zupełnie sobie w tej roli nie radzą.  


Polityka memów, "grillowania", "zaorania", ciętej riposty, polityka post-polittyczna, pusta i radykalna zarazem jest generatorem ważności przez nieważność. Wpisy, komentarze są istotne, lecz wcale nie z tej przyczyny, z jakiej chcieliby ich autorzy - są istotne, bo oddają poziom świadomości i sposób myślenia o polityce polityków i publicystów. Czyhanie na potknięcia słowne, typowe dla dzieci bawiących się w chowanego, jest tu bardzo charakterystyczne.  


2. Wrażenie, jakby z pobliskich uliczek zaczęli wybiegać kosmici, w dodatku chcący nas przekonać, że to my jesteśmy w kosmosie wzmacniało się, gdy kolejni członkowie koalicji dołączali się do teatru demaskacji, w silnym przekonaniu, że "im nas więcej, tym większa szansa, że uwierzymy w to co piszemy".  


Sytuacja była o tyle kuriozalna, że stadność stanowiła w niej ostatnią fortecę obronną przed oskarżeniami o głupotę. Można się przecież było tłumaczyć: "ja tylko powtarzałem - to wcale nie jest tak, że nie umiem czytać i słuchać ze zrozumieniem". 


 Powielanie "na okrzyk wodzireja" absurdalnego przekazu jest oczywiście swoistym "testem na głupka" - na to kto da się wykorzystać jako "mięso armatnie" najtańszych propagandowych manipulacji (zastanawiam się jaki jest w takich propagandowych projektach podział ról między cynikami a idiotami). Było też jednak czymś znacznie gorszym.  


To kolportowanie przekazu, jakoby prezydent wyrażał gotowość oddania części terytorium Polski jest też w jakimś sensie wyrazem ich stosunku do niepodległości Polski – to kolejna piłka do gry, w niekończącym się boju o sondaże. Niepodległość Polski nie jest dla nich fundamentem, przedmiotem największej troski – jest pionkiem na planszy, używanym, by ograć przeciwnika, jest zabiegiem retorycznym stosowanym w felietonie. Jest trybikiem w machinie amatorów sofistyki i postmodernizmu, w których myśleniu słowa nie mają związku ze światem, który powinny opisywać. Opozycję "prawda - fałsz" zastępuje "chwyci – nie chwyci". Jak "nie chwyci" to przysłonimy manipulację kolejną gierką słowną. 


3. Ci wszyscy krytycy "pasków z TVP Info" (sam uznawałem ich subtelność za porównywalną do uderzenia młotkiem w głowę, by "wbić" jakiś pogląd) sami poddali się logice chwytania za słowa - słowa, w których prezydent odtwarzał odczuwanie, tożsamość, wartości własnego narodu. Tak bardzo chcieli uderzyć w Karola Nawrockiego – tak silnej dokonali autodemaskacji. Co ważne, wychodzi na to, że TVP Info czasów PiS nie oburzało przez swój prymitywizm, toporność, płytkość, lecz przez to, że to nie był "uśmiechnięty" prymitywizm, "uśmiechnięta" toporność, "uśmiechnięta" płytkość. Jakby Mejzę wymienić na Jońskiego, to może być.  


Nie byłem entuzjastą wypominania premierowi Donaldowi Tuskowi "prawa, tak jak my je rozumiemy". Bo równie dobrze, jak jako deklarację arbitralnej i subiektywnej interpretacji przepisów można było odebrać tą wypowiedź jako charakterystyczną dla sposobu formułowania swoich myśli przez Tuska. Stosuje on dopowiedzenia, przedłużające zdania, będące podstawową częścią przekazu, mające je doprecyzować (inna sprawa, że w tym przypadku multiplikujące wątpliwości) - jakby w celu dania sobie czasu na zebranie kolejnej myśli.  


To fakt, że Tusk swoim działaniem dał powody, by jego wypowiedź traktować właśnie tak, jak robią to jego przeciwnicy. Rozumienie "debaty publicznej" jako czyhania na słowne potknięcie rywala powoduje jednak, że wymiana poglądów jest jakąś "sztuką dla sztuki", rodzajem chodzenia wokół boiska i żonglowania piłką, z poczuciem, że tylko w ten sposób znajdziemy się w centrum zdarzeń.  


Problem w tym, że obok toczy się naprawdę ważny mecz.


 Student prawa na SWPS, absolwent 21 SLO im. Jerzego Grotowskiego. Kocha Warszawę, kłóci się z "warszawką". Kibic Legii. Miłośnik labradorów. Publicysta po przejściach i z przyszłością. Pisze na portalu Nowy Ład, w kwartalniku "Polityka Narodowa", w piątek o 19.30 ma nagranie na Wbrew Cenzurze.  Profil na Facebooku: https://www.facebook.com/share/199MUMpcJH/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka