Co Feliks Koneczny i Roman Dmowski powiedzieliby o współczesnych relacjach polsko-ukraińskich?
Czy cywilizacja turańska może bezkolizyjnie współistnieć obok cywilizacji łacińskiej? Czy potrafimy patrzeć na siebie w takich kategoriach, w jakich widzimy działania innych państw?
1. Żeby wypowiadać się na temat możliwości koegzystencji przedstawicieli różnych kultur czy odmiennych cywilizacji należy odrzucić pryzmaty sympatii i doraźności. Perspektywa cywilizacyjna jest po prostu rozsądniejsza i ponadczasowa.
Jednocześnie nie powinno się traktować myśli wybitnych nawet autorów w sposób "talmudyczny", tzn. uznawać wybiórczo wybranych cytatów z ich twórczości jako bezwarunkowych wskazówek postępowania w innej sytuacji historycznej i geopolitycznej. Nie należy też mechanicznie przenosić na sytuację aktualną ich stosunku do konkretnych narodów czy ludzi wyrażonego w zupełnie innych uwarunkowaniach społeczno-politycznych. Kreatywna analiza powinna wyzwolić człowieka z bycia maszynką do zapamiętywania.
Można natomiast czerpać z modeli rozumowania, wyrażających sposób patrzenia na świat i pomagających właściwie ocenić sytuację polityczną. Zakorzeniony w chrześcijaństwie, jak i tożsamości narodowej realizm Romana Dmowskiego z pewnością może mieć ponadczasowe aspiracje.
Można też szukać praw uniwersalnych.Teoria cywilizacji Feliksa Konecznego zawiera analizę ich rozwoju, obumierania, jak i cech konstytutywnych na przestrzeni wieków - stanowi rodzaj odczytania dziejów. Jednocześnie nie jest "prawem uniwersalnym" wskutek zadekretowania go i egzekwowania pod rygorem - w tym sensie różni się od rozmaitych nowoczesnych konstrukcji intelektualno-prawnych. Koneczny uznawany jest za jednego z najwybitniejszych historyków cywilizacji, obok Oswalda Spenglera czy Arnolda Toynbee'ego
2. Ukraińcy należą do cywilizacji turańskiej.
Przywykliśmy traktować rzeź wołyńską jako potworną, straszliwą, lecz incydentalną sytuację w dziejach współistnienia Polaków i Ukraińców. A może była ona tylko wyjątkowo wyjaskrawionym, wyniesionym do rozmiarów karykaturalnych wyrazem myślenia w kategoriach plemiennych, tak charakterystycznego dla cywilizacji turańskiej?
Człowiek nie umie latać nie dlatego, że jeszcze nie próbował. Często słyszy się, że na Ukrainie jest taka korupcja, bo jest tam "jeszcze młodą demokrację". Tymczasem warto zastanowić się czy ustrój, relacje społeczne i polityczne nie są wynikiem cech immanentnie wpisanych w daną zbiorowość. Odwoływanie się do plemienności i plemienna właśnie jedność w obronie zbrodniarzy z UPA, brak rządów prawa w zachodnim tego pojęcia rozumieniu, oligarchizacja państwa, traktowanie go jak prywatnej własności elity rządzącej, uczynienie korupcji niemal znakiem rozpoznawczym - to nie przypadki, to znaki.
Tak, nie tylko analiza porównawcza nacjonalizmu polskiego z nacjonalizmem ukraińskim, nie tylko zestawienie wojennych losów obu narodów skłania do bardziej ogólnych wniosków, lecz także wnikliwa studium właściwości kulturowych i zachowań na przestrzeni dziejów. Przykładowo, ataman kozacki był dowódcą wojskowym, mającym uprawnienia administracyjne i polityczne - ten z pozoru mało znaczący fakt jest znamienny, wszak wskazuje jak oczywistą rzeczą jest w ramach cywilizacji turańskiej łączenie funkcji, ale też militaryzacja życia.
3. Feliks Koneczny tym różnił się choćby od Oswalda Spenglera, że ten ostatni uznawał cywilizację za stadium degeneracji kultury, zaś polski naukowiec uważał, że kultura jest podzbiorem cywilizacji. Jednocześnie Koneczny dowodził, że o ile dwie kultury mogą współistnieć na jednym obszarze geograficznym, o tyle w przypadku dwóch cywilizacji prowadzić to musi do konfliktu.
Świat nie jest całością - tezę tą podzielali nawet wcale nie odlegli od mainstreamu naukowcy pokroju Samuela P. Huntingtona, autora słynnego "Zderzenia cywilizacji". Zarówno ten ostatni, jak i Koneczny mieli w sobie mnóstwo ciekawości poznawczej, którą epatują piewcy multikulturalizmu (choć można mieć wątpliwość czy nie jest to połączenie anty-zachodniego nihilizmu z utopistyczną i abstrakcyjną wizją "nowego wspaniałego świata"). Zarazem absolutnie nie prowadziła ich ona do postulatu mieszania ludzi z odmiennych cywilizacji.
4. Cywilizację turańską cechują: brak wyraźnego podziału na majątek osobisty władcy oraz własność publiczną, upaństwowienie religii, zanik indywidualizmu, który zastąpiony jest jednostajną zbiorowością czy (co bardzo istotne) brak istnienia narodów w rozumieniu wspólnot oCywilizację turańską cechują: brak wyraźnego podziału na majątek osobisty władcy oraz własność publiczną, upaństwowienie religii, zanik indywidualizmu, który zastąpiony jest jednostajną zbiorowością czy (co bardzo istotne) brak istnienia narodów w rozumieniu wspólnot o charakterze moralnym. Nieobecny jest tam personalizm, bardzo istotny w cywilizacji łacińskiej, a oznaczający dostrzeganie unikalności i godności każdego człowieka. charakterze moralnym.
Jeśli przyjrzymy się nie tylko plemienności (która najbardziej drastyczny wyraz znalazła w dokonywanych przez Ukraińców podczas wojny rzeziach i pogromach), ale też szeregowi innych cech, opisanych przez Feliksa Konecznego jako typowe dla cywilizacji turańskiej, stwierdzimy, że wśród Ukraińców można znaleźć mnóstwo ich przykładów.
Brak wdzięczności za udzieloną przez Polaków pomoc i ostentacyjna bezczelność ukraińskich dyplomatów, w oczywistym sensie traktujących Polskę jako konkurencyjne państwo są tu wymowne. Wdzięczność w cywilizacji turańskiej jest zastępowana postawą roszczeniową, a dobro traktuje się jako wyraz słabości.
W Cerkwi grekokatolickiej obchodzono urodziny Stepana Bandery - pełni ona funkcję służalczą wobec ukraińskich nacjonalistów. Wyczulonym na punkcie jakichkolwiek przejawów upolitycznienia polskiego Kościoła liberalne media na Ukrainie zapewne zaparło by dech.
Politycy i publicyści związani z liberalnym mainstreamem głoszą bliskość kulturową Polaków i Ukraińców nie dlatego, że stoją za taką tezą jakieś argumenty, lecz dlatego, że chcieliby znaleźć racjonalizację swoich dążeń. Spotyka się argument, że bliskość obu narodów wyraża się w tym, że oba walczą z imperium. Tyle że gdyby przyjmować takie kryterium, bliskość łączyłaby Polaków z plemionami afrykańskimi, które przeciwstawiają się kolonizatorom.
5. Polacy nie potrafią myśleć o własnym narodzie w takich kategoriach, w jakich patrzą na inne nacje i państwa - uważał Roman Dmowski. Dowodził, że wnikliwie często analizują sytuację geopolityczną, natomiast równie analitycznych kategorii nie są w stanie aplikować do działań politycznych własnego narodu.
Brak jedności kulturowej narodu był, w przekonaniu Romana Dmowskiego, przyczyną upadku I Rzeczpospolitej. Postulat "Wielkiej Polski" nie wyrażał dążenia do maksymalnego rozrostu terytorialnego. Tylko polonizacja mniejszości, nie oznaczająca oczywiście przemocy, lecz dążenie do uznania kodu kulturowego naszej cywilizacji jako obowiązującego może zapobiec konfliktom.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)