Czy ta kolejka okaże sie przełomową w kwestii mistrzostwa Anglii? Na pewno korona zbliżyła się do piłkarzy Chelsea. Manchester Utd opromieniony wiktoria w Mediolanie pojechał zmierzyć się z Evertonem, który nekany kontuzjami ma dość przeciętny sezon. Zaczęło się zgodnie z planem, bo czerwone Diabły wyszły na prowadzenie, ale potem na boisku dominowali gospodarze ostatecznie pokonując ekipe sir Alexa Fergusona 3:1. Z okazji skorzystali inni "niebiescy".
Lider tabeli grał z Wilkami i po dwóch bramkach Drogby pokonał pewnie drużynę z Wolverhampton. W Chelsea zabrakło Lamparda, którego Ancelotti oszczędzał na Ligę Mistrzów. Porażka aktualnych mistrzów pomogła odskoczyć The Blues na cztery punkty i spokojniej podchodzić do kolejnych spotkań. MU będzie grało z nożem na gardle, bo kolejna wpadka może zakończyć walke o mistrzostwo.
Wpadka ManU to także szansa dla Arsenalu, który ostatnio gra słabiej, ale patrząc na szpital w zespole trudno się dziwić. Wenger nie znalazł napastnika, a na bramce stoi dość niepewny Almunia, któryprzed soba ma niewiele lepsza defensywę. Niemniej to wystarcza na średniaków ligowych. Kanonierzy trochę nerwowo, ale pewnie wygrali z Sunderlandem zbliżając się do Manchesteru Utd na dwa punkty, a przed sobą ma dość dobry kalendarz, w którym poza Totenhame na wyjeździe i Manchesterem City u siebie nie widac powaznych rywali.
Po tej trójce jest już spora różnica punktowa i następnie o 4 miejsce w tabeli dające możliwość gry w Lidze Mistrzów walczą 4 zespoły, a między czwartym Tottenhamem, a siódmą Aston Villą jest punkt różnicy.
Spurs ograli Wigan na wyjeździe 3:0, a The Villans pokonali u siebie Burnley 5:2. Gdy w meczu kolejki między Manchesterem City i Liverpoolem padł bezbramkowy remis to rywalizacja tych czterech ekip sie bardzo wyrównała i w tej chwili trudno wyrokowac kto zdobędzie przepustkę do Ligi Mistrzów. Serce podpowiada, ze może jednak podopieczni Martina O'Neilla, ale rozum skłania się ku Yidkom lub Szejkom. The Reds grając w Lidze Europejskiej może zabraknac paliwa na rodzimych boiskach.
Na dole też się zrobił niemały kocioł, bo choć Portsmouth jeszcze ma szanse to juz jest wskazywane jako stuprocentowy pewniak do spadku, tak pozostałe dwa kluby które spadną to wielka niewiadoma bo kandydatów jest conajmniej pięciu i w zasadzie nie robi mi różnicy na kogo padnie los, bo wszyscy prezentuja się równie mizernie. Burnley juz dawno przestało być rewelacja sezonu, Bolton z pustym stadionem i Wigan z malutkim stadionem mogą zrobić miejsca. Wilkom i tak poszło lepiej niż w poprzednim haniebnym sezonie w Premierleague, a Hull? No cóż Hull może się utrzyma.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)