Wielu juz skreśłiło Aston Villę, a ja chcę wirzyć, że niesłusznie. Znowu sytuacja była dobra, a zespół grał nieźle gdy nagle przyszedł marzec i sie posypało. Przegrana w finale Pucharu Ligi z Manchesterem United to nie wstyd. Remis na wyjeździe ze Stoke też nie, ale gdy następnie gra się zaległe mecze z szansą na dogonienie 4 druzyny i u siebie się remisuje z Wolverhampron, a później Sunderlandem to juz mozna mieć spore pretensje.
Jeśłi ekipa Martina O'Neilla ma ambicje to musi z takimi drużynami wygrywać. Niestety stało się inaczej. Gdy doszedł jeszcze koszmar ze Stamford Bridge (łomot 1:7) to można sie załamać. Nie dziwne, ze tym samym Aston Villa została skreślona.
Jednak zostało 5 kolejek (plus mecz zaległy) i pięć punktów straty do Manchesteru City, który jest na 4 miejscu dającym prawo do eliminacji do Ligi Mistrzów. Patrzę w kalendarz i AV nie jest na straconej pozycji. Tylko nie może sobie pozwolić na kolejne wpadki.
Po drodze jeszcze półfinał Pucharu Anglii. Mecz z Chelsea i ciekawy jestem czy Villa jest w stanie sie otrząsnac po traumie sprzed 2 tygodni. Potem sa mecze z Evertonem, Hull i Portsmouth. Jeszcze derby z Birmingham i decydujacy wyjazd na mecz z Manchesterem City.
W tym czasie Tottenham gra z Arsenalem, Chelsea i Manchesterem United. Potem jeszcze spotyka sie Manchesterem City.
Z kolei Citizens najpierw Birmingham, ale potem Arsenal, derby z ManU, mecz z Tottenhamem i wreszcie spotkanie z the Villans.
Dlatego nawet Liverpool przy dobrym układzie jest w stanie na mecie doczołgac sie na czwarte miejsce zwłaszcza, że po drodze poza Chelsea nie ma równych rywali. Tyle, że The Reds tak mają, ze łatwiej im przegrać z Burnley niz z markową drużyną.
Co by sie nie działo ostatni miesiąc w Premierleague zapowiada się bardzo interesująco. Wszak szanse na tytuł maja w tej chwili trzy druzyny, bo różnice są minimalne i zwycięstwo Chelsea z Manchesterem w sotatniej kolejce niczego nie przesądza. Gdzies za plecami wciaz nieobliczalny Arsenal ma szanse na tytuł najwieksze od lat mimo, że skład zupełnie niemistrzowski.


Komentarze
Pokaż komentarze