Jacek Uriasz Jacek Uriasz
20
BLOG

Anglicy i burze

Jacek Uriasz Jacek Uriasz Rozmaitości Obserwuj notkę 2

W pierwszej kolejce spotkań grupowych w zasadzie dwa mecze mnie interesują. Anglia - USA oraz Holandia - Dania. Pierwszy mam za sobą i niewiele widziałem. Na mecz się spóźniłem, bo nie dojechałem. Anglicy już prowadzili 1:0 po asyscie Heskeya, którego "oplułem" kilka godzin wcześniej, że to kół nad koły.

Tymczasem piłkarz Aston Villi ładnie zgrał do Gerrarda i było 1:0 juz po 5 minutach. Niestety wkrótce Heskey pokazał się z innej strony wjeżdżając korami w bramkarza USA. Dobrze, ze starego klocka potem Amerykanie nie oszczędzali. Wkrótce dostał z golenia w gebę, a następnie tak tylko przypadkiem obrońca się zwalił na Heskeya. Musiało boleć i tak miało być.

Drugi piłkarz Aston Villi pokazał się tym, ze jest wolny i musi faulować, zeby powalczyć z rywalem. Milner w 25 minucie dostał żółta kartkę, a 5 minut póxniej w ogóle zszedł, bo grał piach. Wszedł SWP i niewiele było lepiej.

W 40 minucie Dempsey kopnął kaczana w stronę bramki Greena, a temu piłka odbiła sie od kciuka i wturlała do bramki ku uciesze Jankesów i ku żałości kibiców drużyny angielskiej. Ja rozumiem stracić bramę po akcji, ale nie po takim kuriozum.

W drugiej połowie zaczęły się jaja, bo straciłem sygnał, jakieś ponoć burze i to by było na tyle jednego z dwóch interesujących dla mnie spotkań mundialowych.

Po 35 minutach pierwszej połowy cóż można powiedzieć. Anglicy muszą jeszcze kilka elementów poprawić. Mam nadzieję, ze Green więcej kiksów nie popełni i swój limit wyczerpał. Przy okazji będzie to lekcja, zeby nie popełniac błędów z czasów Erixona, gdy grali na 1:0. W składzie brakowało mi typowego DM. Potem wszedł Carrick, ale czy on jest typowym DM? Gerrard jak się cofał to strach. Podanie na 30 metrze wszerz boiska to głupota elementarna i takiemu klasowemu piłkarzowi nie powinna przyjść do głowy. Jemu się udało i wiem, że to nie przypadek, bo Gerrard w defensywie straszny robi zamęt na niekorzyść własnej drużyny.

Amerykanie zagrali poprawnie. Może bez polotu, ale umieja się znaleźć na boisku i maja kilka zgranych elementów. To powinno wystarczyć by wyjść z grupy, chyba, ze Algieria okaże się nieobliczalna i ogra wyrachowany futbol w wykonaniu USA.

Anglia zaczęła spokojnie i trochę niemrawo. Może kalkulują siły i uważają, że poza USA reszta to patałachy do ogrania na stojaka. Oby się nie przeliczyli, bo jedna wtopka i już jest bramka dla rywali. Poza tym Anglikom bardziej opłaca się wygrać grupę, bo wtedy poważnego rywala spotkają dopiero w półfinale. Wyjście z drugiej pozycji to duże szanse by trafić najpierw na Niemców, a potem jak dopisze szczęście na Argentynę. Dlatego kolejne mecze Anglii powinny obfitować w bramki.

Jak jutro wolne to mecze kiepawe, a w poniedziałek będe musiał się zadekować gdzieś żeby obejrzeć Holendrów z Duńczykami.

lubię być na opak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości