Dzisiaj i tak mi nikt nie uwierzy, że nie pasował mi Capello na stanowisku selekcjonera. Choć uczciwie muszę przyznać, że nie było w owym czasie zbytniego wyboru. Co prawda idealnie mi pasował Benitez, bo facet nie radzi sobie w długim sezonie za to kapitalnie potrafi się przygotowac do pojedynczych meczów. Tyle, ze Benitez nie był do wyjęcia z Liverpoolu. Natomiast po żenadzie rodzimego trenera nikt by nie postawił na kolejnego. Zresztą wyspiarscy szkoleniowcy po jednosezonowych przebłyskach przeważnie gasną.
Selekcjonerem został selekcjonerem i trzymałem kciuki, że może on nie jest taki pawian co się będzie trzymał taktyki na 1:0 takiej, której uprawiał nędzny Erixon. Anglicy zaczęli eliminacje z przytupem i potem poszli jak burza. Może to zasługa rywali. Białoruś i Ukraina to nie potęgi. Chorwaci co prawda dopiero co Anglików wyeliminowali z gry w Mistrzostwach Europy, ale na samym turnieju pokazali, ze to raczej był łut szczęścia i niemoc Anglików pod wodzą pierdołowatego selekcjonera. Anglicy wygrali grupę z łatwością i patrząc na skład już wszyscy okrzyknęli ich pretendentami do majstra. Zresztą na wyrost oni na każdej imprezie jadą po medal i od dawna nic nie ugrali.
Przyznam się, że połowę mojego życia kibicuję Dumnym Synom Albionu zafascynowany ichniejszą ligą i cały czas rozczarowania. Liczyłem, ze wreszcie sobie pofetuje. Pierwszy mecz to miał być test z czym ekipa Capelli przyjechała na mundial. Dobrze zaczęli, ale Jankesi też nieźle się zaprezentowali. Potem urwało mi przekaz i trudno powiedzieć co się działo w drugiej połowie.
Przyszedł czas na Algierię. Widziałem ta ekipę podczas eliminacji afrykańskich i byłem ciekaw jak się zaprezentują z Anglią. Przegrana ze Słowenią mnie zaskoczyła, bo uważałem, ze Algieria ma lepszy zespół. Gdy w radiu usłyszałem, ze Słowenia prowadzi z Jankesami 2:0 to byłem jeszcze bardziej zaskoczony. Może źle oceniałem Słowenię. NA CBiku koledzy drwili z USA, a ja raczej na przekór niż z wiarą odszczekiwałem, że spoko spoko ale jeszcze sie Jankesi odgryzą i będzie 2:3. Jak niewiele się pomyliłem mogłem się przekonać ogladając ostatnie 20 minut.
Anglia z Algierią zaczęła niemrawo i tak było do ok 85 minuty. Jak się skończył mecz nie pomnę, bo zrypany po trasie wobec beznadziejnie nudnego spotkania się mi przysnęło. Mruczenie wuwuzeli ukołysało do snu. Zanim jednak odpadłem to cały czas pojawiało się pytanie w co grają Anglicy? Jaka jest myśl trenerska Capello? Jaki styl sobie wypracowała drużyna? Jeśli to kamuflaż to idealny, bo zespół z Wysp gra piach. Bez ładu i składu licząc na jakieś błędy przeciwnika i może przebłysk, któregoś z partnerów. Nikt nie chciał brać ciężaru gry na swoje barki. Rooney cofający się w okolice środkowej linii to wyraz bezradności linii pomocy, która nie potrafi dograć piłki do przodu. Jedynym zapamiętanym elementem były ciągłe wycofywane piłki do bramkarza. Na dodatek kilka takich piłek, że jakby stał Boruc to by padły gole. Anglicy nie potrafili dobrze przyjąć piłki, wygrać pojedynków sam na sam, a podać nie było komu, bo Algierczycy doskonale kryli nieruchawych rywali.
W meczu ze Słowenią będzie gra o wszystko i paradoksalnie Anglicy mimo dwóch kiepskich występów mają jeszcze szanse na pierwsze miejsce w grupie, ale mają też szanse odpaść z mundialu. Czy drużyna Capelli przestanie się kamuflować czy też pojedzie do domu po najgorszym turniejowym występie?


Komentarze
Pokaż komentarze (11)