164 obserwujących
1452 notki
3671k odsłon
  9042   0

Sąd nie wierzy łzom, płacz dzieci go nie wzruszy...

Ale nich pamięta - który skrzywdziłeś człowieka prostego...spisane będą czyny i rozmowy..


Rawa Mazowiecka, 6 lipca 2015 roku,

Pani Anna Lipiarz
Prezes Sadu Rejonowego w Nisku

(do wiadomości Minister Sprawiedliwości, Prokurator Generalny, Rzecznik Praw Obywatelskich, Krajowa Rada Sądownictwa)

Szanowna Pani Prezes,

Ze smutkiem przeczytałem wystosowane przez Panią oświadczenie, w którym próbuje Pani dyskredytować krytykę sądu za odebranie dzieci rodzinie Bałutów z Niska.
Broni Pani złej sprawy.

Powołuje się Pani na działanie sądu dla dobra dzieci. No cóż, tylko Pani przypomnę, że był przypadek, że 16-letni chłopiec, zabrany do domu dziecka popełnił samobójstwo. I był przypadek, ze dwoje dzieci, zabranych rodzicom do rodziny zastępczej, zostały w tej rodzinie kolejno zamordowane. Tam tez sad kierował się – jakże by inaczej – dobrem dziecka.
Proponuje zatem mniej urzędowego napuszenia, które może prowadzić na manowce, a więcej namysłu nad tym, co nie tylko w moim przekonaniu, jest wielka krzywdą dzieci i wielką kompromitacją sądu w Nisku.

W oświadczeniu przytacza Pani argumenty sądu w Nisku, który postanowieniem z 9 grudnia ub. Roku zarządził zabranie trojga dzieci, w wieku 11 lat, 6 lat i 4 miesięcy. Dzieci zostały zabrane tuz przed świętami (18 grudnia), rodzeństwo zostało rozdzielone, starsze dzieci do domu dziecka, najmłodsze do rodziny zastępczej.
Broniąc sądu, w swoim oświadczeniu pomija Pani istotne podstawy publicznej krytyki sądu.

Po pierwsze – w rodzinie Bałutów nie było żadnej przemocy. Między rodzicami a dziećmi była miłość. A mimo to sąd zabrał dzieci.
Po drugie – sąd rozdzielił rodzeństwo, zabierając je, nie podjął żadnej próby, żeby dzieci były razem. To nieludzkie, dziecko ma prawo nie tylko do rodziców, ale i rodzeństwa.
Po trzecie – sąd w Nisku nie wysłuchał dzieci i nie wziął pod uwagę ich rozpaczliwych próśb, zwłaszcza najstarszej 11-letniej dziewczynki, o pozostawienie jej z rodzicami. A przecież Konstytucja, art. 72 ust. 3, nakazuje wysłuchanie dziecka przed decyzja o jego losie.   
Po czwarte – sąd w Nisku użył kuriozalnego zarzutu, uzasadniającego zabranie dzieci, ze w mieszkaniu był pies (york) i królik (miniaturka). Sąd domagał się usunięcia tych zwierząt, co samo w sobie jest nieludzkie, już nie tylko wobec ludzi, ale i wobec zwierząt. Miliony rodzin ma w domu zwierzęta, wywierają one pozytywny wpływ na dzieci. Dlaczego dzieci państwa Bałut nie miały prawa do zwierząt w mieszkaniu?
Po piąte – sąd posłużył się w postanowieniu kuriozalnym zarzutem wobec dziecka. W uzasadnieniu napisano wprost, że najstarsza córka p. Bałutów jest w szkole „...smutna, bierna, zamknięta w sobie i niepewna. Nie ma koleżanek, jest nielubiana, jakby wykluczona ze środowiska...Dzieci zarzucają jej, że nie myje rak, nieprzyjemnie pachnie...”
Panie prezes – ktoś wypytywał inne dzieci, jak pachnie Kinga Bałut? No bo skąd ten zarzut? Pani sędzia nie zadała sobie pytania, czy nie jest przypadkiem tak, że to szkoła jest winna, że dopuszcza do wykluczenia dziecka, a nie samo dziecko? Sąd przytacza w uzasadnieniu okoliczności wskazujące na znęcanie się nad dzieckiem w szkole i nie czyni nad tym żadnej refleksji? Wręcz przeciwnie – wyciąga z tego wniosek o konieczności zabrania dziecka. Uważam takie postępowanie za niehumanitarne, nieludzkie, sprzeczne z prawami człowieka i prawami dziecka.
Po szóste – sąd wśród podstaw zabrania dzieci wymienił tez niezapłacenie przez rodziców 116 złotych za podręczniki i 10 złotych składki rodzicielskiej w szkole. Pojawił się zarzut, ze rodzice nie wykupili dzieciom bezpłatnych obiadów w szkole.
Przecież to są zarzuty kompromitujące sąd. Nie zabiera się dzieci z powodu niezapłaconych składek, nie niszczy się rodziny z powodu niezapłacenia 10 złotych. A obiadów rodzice nie wykupili może dlatego, że byli w stanie nakarmić dzieci w domu. Nie było wszak zarzutu, że są niedożywione. Nie ma wszak przymusu jedzenia obiadów w szkole.

Po siódme Sad napisał tez w uzasadnieniu, że rodzina Bałutów jest zadłużona. Pytam Panią Prezes – przy pomocy jakich dowodów to ustalono i co to w ogóle obchodziło sąd rodzinny? Miliony ludzi jest zadłużonych, miliony, ale to przecież nie powód zabierania dzieci.
Po ósme - sąd napisał w uzasadnieniu „Rodzina posiada bardzo złą opinię w środowisku, sąsiedzi są zastraszani, widzą krzywdę dzieci, ale mówią o tym anonimowo... każdy obawia się o bezpieczeństwo swoje i rodziny”.
Pani  Prezes – przecież to niedopuszczalna rzecz, by sąd kierował się anonimowymi opiniami i na ich podstawie zabierał dzieci. Czy pani zgodziłaby się, żeby na przykład nominacje sędziowskie odbierać, na podstawie anonimowych złych opinii o sędziach? Zapewne nie. To dlaczego akceptuje Pani odbieranie dzieci na podstawie opinii wyrażanych anonimowo? Zresztą nie wiadomo, czy wyrażanych, nikt przecież tych opinii nie widział, nie sposób ich zweryfikować...
Każdy obawia się o bezpieczeństwo swoje i rodziny... naprawdę każdy? Skąd to ustalił przy pomocy dowodów, czy oparł się na plotkach?

Lubię to! Skomentuj140 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale